karoola95 0 Napisano Styczeń 6, 2016 Od dwóch miesięcy jestem wolontariuszką w domu malucha. Opiekuję się tam maleństwami do około roku życia. Na moim oddziale jest 10 dzieci i przeważnie jestem z nimi całkiem sama. Moim głównym zadaniem jest zabawa z dziećmi, przytulanie ich i pocieszanie gdy płaczą. Często, gdy zbliża się godzina jedzenia lub spania to w jednym czasie kilkoro niemowlaków płacze. Początkowo ciężko było mi w jednym czasie uspokoić np. 3 bobaski, ale znalazłam i na to metodę. Tutaj jednak pojawia się problem... Jest taki chłopczyk, nazwijmy go Adasiem i ma roczek. Gdy poznałam Adasia był raczej smutny i płaczący. Szybko nawiązałam z nim dobry kontakt, gdy tylko przychodziłam to od razu Adaś do mnie przychodził (właściwie to nie przychodził, bo nie chodzi, a raczkuje) i się przytulał. Poświęcałam mu dużo czasu, był przy mnie bardzo radosnym chłopcem. Sytuacja ta jednak zmieniała się, gdy zaczynałam bawić się z innymi dziećmi albo po prostu podchodziłam do nich, bo płakały. Adaś wtedy robił się smutny, obrażał się i płakał chwilę, ale przechodziło mu i zaczynał się bawić. Ostatnio jednak Adaś, gdy tylko dosłownie dotknę inne dziecko to momentalnie wpada w wielki ryk, płacze bardzo głośno, mocno, nie wiem co robić. To nie jest tak, że bawię się z nim i nagle odchodzę bez słowa do innego dziecka... Bawimy się i gdy któreś dziecko zaczyna płakać to biorę go i idziemy malucha rozweselić. Nie wiem na ile Adaś rozumie, ale staram tłumaczyć mu wszystko co robię. Ostatnio miałam taka sytuację, że niektóre z dzieci były chore i musiałam się nimi zajmować, potrzebowały mnie. Miałam wtedy takie bardzo krótkie momenty, że myślałam sobie, że trudno popłacze sobie nic mu się nie stanie. Dochodziłam jednak zawsze szybko do wniosku, że Adaś ma mnie tylko parę godzin w tygodniu, a opiekunki poświęcały mu mało uwagi, bo ma u nich miano płaczka i nie potrafiłam do niego nie podejść i zostawić reszty. Przytulałam go wtedy i tłumaczyłam mu, że muszę zajmować się wszystkimi dziećmi, ale może mi pomóc. Oczywiście gdy tylko podeszłam do innego malucha to znowu wybuchał płaczem... Wiem, że tak być nie może, bo jestem wolontariuszką całego oddziału, a nie tylko Adasia. Chciałabym poświęcać więcej czasu i uwagi innym dzieciom. Bardzo chciałabym, żeby Adaś był mniej o mnie zazdrosny. Był ktoś w podobnej sytuacji? PS Adaś jak już wspomniałam ma roczek i nie chodzi. Od ponad miesiąca uczymy się chodzić. Zawsze gdy przychodzę daję mu paluszki i chodzimy sobie po pokoju. Adaś jednak cały czas krzywo stawia nóżki i jedną nóżką chodzi na palcach. Czy to normalne? Co powinnam zrobić, żeby pomóc mu w nauce chodzenia? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach