Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mój kolega nie zyje

Polecane posty

Gość gość

Jestem załamana, mam strasznego doła, nic mnie nie pociesza... Od jakiegoś czasu polubiliśmy sie bardziej. Niby nic, ale jednak. Pokazywał mi, ze podobam sie mu, mnie rownież sie spodobał. Niedawno cos mnie tknęło, zakochałam sie zupełnie bez pamięci, nie mogłam przestać o nim myślec, wyobrażałam sobie wspólne spacery, kolacje, wypady... Byłam taka szczęśliwa i taka pewna siebie - dobrze sie znamy, uda sie, wszystko stało sie takie piękne. Cudowne uczucie. Jednak nie chciałam go spłoszyć, bo był trochę nieśmiały - poczekam jeszcze z tydzień, dwa i będzie swietnie. Tydzień temu - wypadek, poślizgnął sie, uderzył w drzewo, walczył w szpitalu, był przez kilka dni w śpiączce i zmarł w sobotę, juz sie nie obudził... Mam ochotę sie zabić, bo to właśnie ten był tym ideałem, lepsi nie istnieli, nie mogli, to było zbyt piękne, zeby mogło sie wydarzyć... Jestem po prostu rozdarta, nie potrafię sie odnaleźć, to niby zwykły kolega, każdemu przykro, ale ja tego nie zniosę, nigdy do mnie nie dotrze, ze on nie żyje, nie potrafię pokochać żadnego innego, chyba bede go szukać żywego i zamkną mnie w jakimś psychiatryku, pomocy bo juz tego nie wytrzymam!!! Prosze o pomoc!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic nie trwa wiecznie, nawet ból. Kiedyś Ci przejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ile miał lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ufffffff... to raczej go nie znam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wspolczuje Ci bardzo.zycie naprawde bywa okrutne i nie ma tutaj jakichs slow pocieszenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×