Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość2293

Kryzys w związku.

Polecane posty

Gość gość2293

Cześć, chciałabym opisać problem, który nie daje mi spokoju, mam 22 lata. Jestem obecnie z facetem prawie 3 lata. To mój pierwszy mężczyzna pod każdym względem. Do października tego roku nie widziałam poza nim życia. Zawsze mówiłam, że to mój Jedyny... Wszystko zmieniło się, gdy kolega z pracy zaczął się mną interesować. Starszy o 10 lat. Mój chłopak jest w moim wieku. Mi początku było miło, ktoś inny się mną interesował, rozmawiał, mówił, że lubi ze mną spędzać czas. Do niczego nie doszło ale od tego czasu zaczęłam się zastanawiać jakby to było z innym mężczyzną. Po tym okropne myśli: może ja nie kocham chłopaka? Każda myśl pociągała za sobą inną... Zaczęłam mieć depresyjne nastroje. Bywały dni, że nie mogłam na niego patrzeć, wszystko mnie w nim denerwowalo, ale były dni piękne. Nie wiem co się ze mną dzieje. Z jednej strony ciągnie mnie do nowych doznań, Nowego świata. Z drugiej mężczyzna, który tak bardzo mnie kocha. Teraz zrobiłam sobie przerwę od niego. Gdy patrzę na zdjęcia to mi robi się ciepło, ale zaraz wracają te złe myśli. Nie wiem co robić, nie chcę go ranić. Co myślicie o tej sytuacji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestes po prostu sz/mata, masz mentalność śc/iery ale spokojnie nie jestes sama, jest masa dziewczyn które wiodą sielankowe życie i nagle wypi/erdala im sie w głowie :) zostaw chłopaka bo widać że go nie kochasz i tylko marnujesz mu życie. Gdybyś go kochała to by cie obcy faceci nie interesowali no ale cóż teraz kobiety takie są :) tylko nieliczny % jednostek jest wierna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobieto, jesteś młoda! To nie może być Twój jedyny facet.... będziesz żałować. Wiem co mówię, byłam świadkiem jak moje przyjaciólki wychodziły za mąż za swoich pierwszych, nie znając życia, nie znając innego mężczyny... bo kochały, teraz mamy po 32 lata i KAŻDA żałuje, że nie miały nikogo innego.. Nie mówię, że Twój obecny to nie to.. ale odpuść sobie poważne związki w tym wieku, poszalej, popróbuj różnych rzeczy, różnych facetów, wtedy wiąz się na stałe, kiedy już czegoś doświadczysz. Wtedy jest szansa na zbudowanie trwałego związku, bez rozwodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś x hahahaha doświadczy wenery :D jakie te dzisiejsze kobiety maja mentalnosc szm/at to sie w glowie nie miesci, powiedzenie " w każdej kobiecie jest ku/rwy 2/3 " staje sie jak najbardziej prawdziwe :D najlepsze jest to ze takie jak ona po paru miesiacach sie budza ze jednak z tym pierwszym mialy najlepiej bo mało jest mężczyzn którzy szanują swoje kobiety i później jest płacz i szlochanie że on nas już nie chce :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś x Prostak z ciebie i to pewnie taki, który został olany przez każdą kobietę, nie dziwię się, z takim podejściem nawet na kozę nie zasługujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kryzys w związku? Raczej twojej głowie. Co zrobił ci obecny chłopak? Z tego co piszesz to przez ciebie się to ewentualnie rozpadnie a nie przez niego. Mnie tam nie obchodzi ilu będziesz miała partnerów tylko się dobrze zastanów żebyś nie zachowywała się jak moja była :) byliśmy razem 3 lata, nie miała na co narzekać ale się nasłuchała że trzeba szaleć itd ma czas na poważne związki i od 2 lat po rozstaniu nie daje mi spokoju bo chce do mnie wrócić, odzywa się co około pół roku i udaje że nic się przez ten czas w jej życiu nie działo :) a skąd mam prawdziwe informacje? mamy wspólnego znajomego, w sumie ona chyba nie wie że utrzymuje z nim kontakt i za każdym razem jak ona mu mówi że się rozstała z kolejnym facetem to następnego dnia zawsze do mnie pisze :D chyba że była w związku pare tygodni to daje sobie spokój z zaczepianiem mnie. Rób co chcesz tylko żebyś później nie żałowała. Skoro odpoczywacie teraz od siebie to się zastanów na spokojnie parę razy. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś x nawet sie nie znamy a ty tak mnie oceniłaś :D to ja olewam kobiety a nie one mnie kochaniutka :) dlatego moje zdanie jest takie a nie inne :) za to ty jedyne na co zasługujesz to służyć za zbiornik na sperme hehehehe. dlatego nim jestes :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia
Obojetne jak sobie ktos to tlumaczy, fakt jest jednak, ze takie pierwsze "powazne" zwiazki przegrywaja z czasem i prawie wszystkie (dokladnych statystyk nie bede tu przytaczac) sie rozpadaja. Czlowiek aby sie rozwijal, uczyl, dojrzewal - potrzebuje porownan. Inaczej nigdy sie nie dowie o sobie prawdy. To tak jakby cale zycie jadl tylko zupe pomidorowa :D Nie dowie sie czy lubi tez ogorkowa, jesli jej nie sprobuje. Nie wiem czy rozumiesz co ci chce przekazac ale powiem ci jedno, ze twoj stan w jakim sie obecnie znajdujesz, jest jak najbardziej normalny. Zaczynasz sie budzic ze snu zimowego jakim stal sie dla ciebie zwiazek z twoja pierwsza miloscia. Chcesz przezyc i zobaczyc jeszcze cos innego. Chcesz sprobowac nie tylko ogorkowej ale tez rosolu, zurku na kielbasie i wielu innych potraw, inaczej nigdy sie nie dowiesz o czym ludzie opowiadaja. Tak wlasnie jest skonstruowane zycie i nie ma na to mocnych. I nie ma to nic wspolnego z mentalnoscia szmaty. Gdyby o to chodzilo to bys poszla od razu na uslugi na ulicy. Kazdy kto tak mysli ma ograniczone postrzeganie i zasluguje na wspolczucie. To tyle w temacie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość2293
Dzięki za wszelkie odpowiedzi. Ja wiem, że jestem młoda, mam jeszcze czas na poważne decyzje. Wiem również, że nie jest powiedziane, że jeśli zostanę z chłopakiem to może za parę lat nie spotkam kogoś, kto mi będzie bardziej odpowiadał. Być może on kogoś innego pozna. Po prostu mam mętlik w głowie, nie rozróżniam serca od rozumu. Nie umiem powiedzieć, skąd płyną dane myśli. Nie jestem głupia, powiedziałam chłopakowi o tych wątpliwościach, on je rozumie, ale najbardziej mnie boli to, że to teraz do mnie należy decyzja. Ja nigdy nie chciałam być osobą, która kogoś zrani, zwłaszcza takiego człowieka jak On. No nic, dopiero drugi dzień "rozłąki". Może potrzebuję się bardziej zdystansować do tego. Przykro mi tylko, że Jego ranię. Każdy dzień zwłoki z decyzją wpływa na niego. Nie chcę tego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia
Ale wlasnie na tym polega zycie, ze czasem sa sytuacje, z ktorych nie ma zadnego DOBREGO wyjscia. Zdarza sie to prawie kazdemu. I z tym trzeba sie pogodzic bo nie ma na to racjonalnej alternatywy. Tego tez musisz sie jeszcze nauczyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość2293
Dodatkowo, decyzja o rozstaniu będzie tym cięższa, bo studiujemy razem, jeszcze 1.5 roku przed nami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia
Niektorzy po rozwodzie mieszkaja dalej w jednym domu to i wy dacie rade, chyba razem jeszcze nie mieszkacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×