Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zero wiary w siebie

Polecane posty

Gość gość

Mam 20 lat, zaraz w sumie 21 i nadal zachowuję się jak zakompleksiona nastolatka. Kompletnie w siebie nie wierzę, nie mam motywacji do działania bo wychodzę z założenia że to co sobie założę i tak się nie uda. Kiedyś mimo że miałam te swoje kompleksy to wierzyłam że jak będę chciała to mogę osiągnąć to co zechcę ale chyba z tego wyrosłam z resztą pewne rzeczy które sobie zaplanowałam nie udało mi się zrealizować i to chyba stąd ta niechęć. Nie mam pojęcia skąd ludzie biorą tyle wiary w siebie, ja zawsze czuję się jakaś gorsza, nie tak inteligentna jak inni, sama siebie krytykuję i przyrównuję do innych osób, porównuję ich a moje osiągnięcia, swoje a ich życie. Wiem że to jest bez sensu ale ja odruchowo tak właśnie robię. W ogóle to nie ma we mnie czegoś takiego że lubię siebie za to jaka jestem, nie ma... Nie lubię swojego charakteru który jest dosyć ciężki mam tego świadomość, nawet swojego wyglądu nie lubię. Dbam o siebie, ogólnie jestem szczupła, regularnie odwiedzam fryzjera, lubię się fajnie ubrać, czasami usłyszę że fajnie wyglądam, niekiedy od świeżo poznanych osób że jestem ładną dziewczyną ale ja to zaraz odbieram że ktoś specjalnie tak mówi, często jak widzę jakąś ładną dziewczynę to sobie myślę jaka ona jest ładna i jak to by było być kimś takim, wiem że to głupie. Na pewno nie jestem typem dziewczyny która zazdrości komuś urody bo wiem że takie są. Ogólnie to sama nie lubię jak koś zwraca uwagę na mój wygląd i go pochwali bo wydaje mi się to takie proste że ktoś w tym momencie nie dostrzega tego jaka jestem a tak powierzchownie ocenia, czuję się wtedy tylko zakłopotana i głupia w tym sensie że nic innego sobą nie reprezentuje. Zawsze byłam taką w miarę poukładaną dziewczyną, nie sprawiałam jakiś większych problemów bo wychodziłam z założenia że tak trzeba i to zaprocentuje kiedyś a niekiedy patrzę sobie na innych, wielkie przeciwieństwa mojej osoby to oni mają zdecydowanie lepiej niż ja, kombinują jak mogą i jakoś wszystko im wychodzi, samo się układa. Jeżeli chodzi o sprawy sercowe to też lepiej o tym nie wspominać, nie wierzę że mogę się komuś podobać i za wszelką cenę próbuję zrobić tak żeby tą osobę do mnie zniechęcić z resztą lepiej dogaduję się ze starszymi mężczyznami na pewno nie z chłopakami w moim wieku. Z natury jestem taką perfekcjonistką, zawsze chcę z siebie dać jak najwięcej i najlepiej coś zrobić, nie umiem inaczej. Jak mam się za coś wziąć a zrobić to na byle jak to wolę nie zaczynać, taka już jestem. Macie jakieś pomysły jak można starać się zmienić ten stan? W jaki sposób nad sobą pracować? Mi już się pomysły wyczerpały

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś jeszcze autorko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mozesz podac gg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to smutne :( mam podobnie,ale jednak widze też swoje zalety,nie można sie tak surowo oceniać spróbuj pomyśleć o tym co jest w Tobie pozytywne i nie odrzucaj innych,daj im szanse,daj sie poznać skoro chcą Cie poznać widocznie dostrzegają w Tobie coś wartościowego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ogólnie skoro jesteś perfekcjonistką i z tego co przeczytałem bardziej interesuje cię wnętrze to znajdź sobie cel i staraj się go osiągnąć tak samo bez sensu jest ciągłe ocenianie siebie, skoro coś ci w sobie przeszkadza staraj się coś zmienić. A jeżeli się nie da zaakceptuj to. Jeżeli chodzi o ten temat to trzeba trochę popracować, od tak nic się od razu nie zmieni. Jeżeli będziesz chciała pogadać o tym na spokojnie napisz do mnie na gg jest w profilu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jorge Bucay- "Pozwól, ze Ci opowiem..." Przeczytaj tę ksiąźkę. Zastosuj opcję zerową w myśleniu przez chwilę- nie mam nic, jestem biedna, bezdomna, głodna, chora, jedyne ciuchy, jakie mam, to te na sobie... A teraz real, Co masz? Tym się uciesz, bo nic nie jest dane raz na zawsze. Więcej pokory w Twoim perfekcjoniźmie. Człowiek nie jest doskonały, ma prawo do błędów, pomyłek, a poraźka jest nawozem sukcesu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×