Gość gość Napisano Luty 13, 2016 Cześć. Mam 35 lat, rodzinę, pracę i... wielki kłopot. Pracuję na uczelni i w wymogach mam zrobienie doktoratu. To mój straszak od lat. A czas leci. Jak myślałam "doktorat" to przed oczyma staje mi: -nie umiem, nie wiem jak -nie chcę, nie mogę -boję się -i tak nic z tego nie będzie, poddaję się. Teraz dochodzi do tego: -jak nie zrobię w ciągu pół roku to mnie wywalą. Nie rozumiem siebie. Boję się / nie chcę nawet zawalczyć. Jak już ktoś mi dobitnie uświadomi, co się stanie jak mnie wyleją, to mam motywację, uspokajam się. Ale wystarczy, że zostanę na jakiś czas sama, albo porobię trochę i znów się zatnę, i wszystko wraca. Motywacja znika jak ręką odjął, a ja zamieniam się w przetrwalnik (zamykam się w sobie, najchętniej trwam w bezruchu oglądają głupoty, w głowie mi cyka czas i czekam tylko aż będzie za późno na zrobienie czegokolwiek). Na rozum wiem, że robię źle i bezrozumnie. W pracy mam wspaniałych ludzi, kocham uczyć, nawet artykuły piszę dość łatwo. A tu taki zonk. Nie wiem co robić.... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach