Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mój facet nalega żebym poszła do pracy mimo że tego nie potrzebujemy

Polecane posty

gość jaka ja dziś - obiad można zrobić w pół godziny, nie jest wart 1500zł miesięcznie i właściwie to tak zwany "domowy obiadek podany pod nos" nie jest dla mnie żadną większą wartością. Z drugiej strony, gdyby mój facet studiował, mógłbym go utrzymywać. Gdyby aktywnie szukał dobrej pracy - także. Natomiast nie wyobrażam sobie, że miałby siedzieć murem w domu, sprzątać i gotować. Pewnie dlatego, że jestem dość ambitny i potrzebuję wsparcia, kogoś, kto zrozumie moje idee i działania, bo sam je podziela. Facet siedzący w domu nie byłby dla mnie żadnym wyzwaniem, a wierz mi, że miałem okazję związać się z paroma takimi "kogutami domowymi". Możliwości poznania kogoś w pracy - o ile faktycznie się pracuje - są znacznie mniejsze, niż siedząc w domu. W pracy masz swoje obowiązki, współpracownicy obserwują Twoje zachowanie - w domu masz Facebooka i wolną miejscówkę, przynajmniej na kilka godzin. Tak się akurat składa, że prawie wszystkie mężatki, które próbowały mnie poderwać, były tzw. kurami domowymi. Taki stereotypowy mąż pracował, ale niestety nie miał dość dobrej pracy, by zapewnić rodzinie byt na dobrym poziomie, pracując 8h dziennie, a żona zaczynała się nudzić. Oderwana od realiów rynku pracy, nie mając już w pamięci stresu i odpowiedzialności, coraz bardziej miała mu za złe brak czasu dla rodziny, brak humoru. Z drugiej strony mąż czuł się nie doceniony, czuł, że nie ma wsparcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w końcu może mu się znudzić płacenie wszystkich rachunków jak żona kupuje tylko kosmetyki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
inaccessible89 - jeden domowy obiadek może tyle nie kosztuje, ale miesięczne wyżywienie jednej osoby plus rachunki juz troche tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja bym się zwyczajnie nudziła gdybym nie pracowała. No bo co można robić dzień w dzień samotnie przez pół dnia? Wszystkie koleżanki, znajomi, rodzina i tak byliby w pracy, więc nie miałabym się z kim spotkać. W pracy przynajmniej coś się dzieje, można chociaż do kogos przysłowiową gębę otworzyć. Człowiek to zwierzę stadne, potrzebuje towarzystwa, inaczej dziczeje...i mam tutaj na myśli poza mężem również towarzystwo ludzi z zewnątrz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zreszta ja napiszę tak: nie mam nic przeciwko jak facet czasem za mnie zapłaci w kinie czy restauracji , nie mam tez nic przeciwko jak da mi droższy prezent (choć nie dlatego też z nim jestem), ale uważam, ze jednak kobieta powinna być niezależna, a nie utrzymanką... Troche to przegiecie, ze facet placi za całe jedzienie i rachunki moim zdaniem, a kobieta wydaje kase tylko na ciuchy i kosmetyki A kiedy kobieta urodzi dziecko to idzie na urlop macierzyński

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś - Dobra, już się pogubiłem. Raczej sobie nie wyobrażam, żeby mój facet nie pracował, choćby miał 1500 z wynajmu :) Tak samo ja, gdybym miał i 7000 z wynajmu, to bym pracował. Ale mam spore ambicje :) No, gdybym miał 20000 z wynajmu, to bym się zastanowił - ale znając życie obmyślałbym jakiś biznes. No i ja nie pracuję 8/24 na 5/7 ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A problem tutaj polega zapewne na tym, że oboje mają różne priorytety. Dziewczyna uważa, że kobieta powinna w miarę możliwości siedzieć w domu, facet - że nie. To dość istotne różnice światopoglądowe. A pytałaś Autorko, co dokładnie mężowi przeszkadza? Może da się rozwiązać to inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mężowi autorki przeszkadza to,że ona chodzi na basen,siłownie,po galeriach-a on tyra w pracy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie mam nic przeciwko chodzeniu po galeriach nawet ... całymi dniami, ale niech w takim razie zacznie się dokładać do utrzymania i tyle... Poza ty troche sie jednak dziwię autorce bo ok ma te 1500 zł z wynajmu, ale jakby poszla do pracy to by miała drugie tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko a co dalej, za 10 -20 lat, obudzisz się z ręką w nośniku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A nie boisz się znudzenia? Wiesz, jesteś dla niego 100% DOSTĘPNA a zarazem masz tyle wolnego czasu, że możesz popełnić głupotę. Faceci dla bezpieczeństwa, wolą by kobieta chodziła do pracy. Dlatego jak kogoś poznaję to zmyślam, że pracuję, chociaż mam kasę z lokat, wynajmu i innych...Może zapisz się na wolontariat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja się jej mężowi nie dziwię, ze ma poczucie niesprawiedliwości kiedy on haruje, a ona nic nie robi, a cala kase z wynajmu wydaje na przyjamnosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja siostra nie pracuje, dzieciak juz chodzi do szkoły. Szwagier zarabia Malo, ale ona i tak pracy nie szuka. Raz mi plakala, ze przyniósł 600 zl z wypłaty.... Po kilku miesiącach takiego stresu szwagier bierze leki na nerwice.. A ona nadal w domu seriale ogląda. Dziecku robi zupkę chińską po szkole. Moj mąż zarabia duuuzo więcej, spokojnie 3,4 osoby by utrzymał. Je zarabiam tylko 1500 :/ ale nie zrezygnuje z pracy. Jedyna przerwa bedzie na macierzyński kiedys. Nie chce, zeby mąż miał taki ciężar ze wszystko na jego glowie. On nie jest w pracy niezastąpiony wiec wiecie... Ja teraz zarabiam gowno ale przynajmniej wiem, ze zawsze ktos mnie przyjmie do pracy bo nie marnotrawie czasu w domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wiesz, dzieci nie macie, wiec nie ms powodu żebyś siedziala w domu ... A jesli juz mąż narzeka, ze nie pracujesz, to dobrze nie jest. Ci innego gdyby mu to pasowało. A moze on chce czegoś więcej niz ciepłego obiadku, który ma pod nos. Zrobienie obiadu to nie jest wyczyn, dla którego trzeba być na bezrobociu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bede szczera, kobiety wariuja jak nie chodza do pracy. Pozatym co to za zycie, bez celow i ambicji, nie chcialabym byc z kims kto nawet 8 tys z mieszkania dostaje, ale nie ma pracy, ambicji, celow itd. Idz do pracy nawet na pol etatu, zobaczysz zrobi to dobrze tobie i waszemu zwiazku.Tym bardziej masz wygodna sytuacje, wiec nie musisz niczego na juz szukac i brac co popadnie, wysylaj cv i moze znajdziesz prace marzen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokladnie. Nawet na 4 godzinki dziennie ciężko ci gdzies pójść? Ja też na szczęście mam komfortową sytuacje, mąż sporo zarabia i ja nie szlam byle gdzie. Szukalam pracy w zawodzie przez pól roku a w tym czasie żyliśmy za męża wypłatę. Zle sie z tym czułam. No ale sam mi odradzal byle jaka prace skoro mamy pieniadze i jesli juz to żebym szła tam gdzie chce, bo on nie chce mieć znerwicowanej kasjerki w domu :) albo dibra praca albo zadna. Znalazłam fajna prace na pól etatu, niedługo przechodzę na caly. Nie wyobrażam sobie calkowicie nic nie robić w czasie gdy maz zapieprza. Obiadu 8 godzin się nie robi... A nie brudzimy tez tak, żebym codziennie musiała sprzatac. Wiec nie rozumiem kobiet które nawet nie chca poszukać jakiejś fajnej pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mówicie dokładać, ale większość małżeństw ma spólną kasę nie ważne czy jedno wkłada 6tys a 2gie nie całe 2 tys, wspólnie sie je wyciąga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taaa, bo fajna praca to leży w tym kraju na ulicy :D Tylko skąd się wzięło 2 mln bezrobotnych? Przez pączkowanie kuźwa? A drugie 2 mln ludzi wyjechało z Polski za pracą niekoniecznie fajną ale JAKĄKOLWIEK? Ludzie trochę realizmu...:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No tak, wspólnie oczywiście. Nie ważne kto ile zarabia i kto w jakiej sytuacji jest, bo wiadomo, ze czasem jedno zostaje nagle bez pracy itd. Ale zdrowa kobieta, bez dzieci siedzi w domu a maz zapieprza to chyba nie jest sprawiedliwe? Może niech wasi faceci rzuca prace i chodzą sobie na siłownię a wy do roboty? Ale nieeee w te stronę to juz niesprawiedliwe :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14.30 kilka kierunków studiów, kursy itd i się da. Ale najlepiej nic nie robić i narzekać, ze praca nie leży na ulicy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14:33 Pewnie k****, najlepiej 5 kierunków na raz, drogie kursy po 2000 - 4000 za każdy i może będziesz mieć szansę na jakąś pracę za 2000. Zygac się chce, jak słyszę o dzisiejszych wymaganiach. A kobieta ma podwójnie ciężko. Szukam pracy już pół roku, wcześnie jak znalazłam to niby w zawodzie, ale 10 zł za godzinę, 240 godzin w miesiącu. Koszmar.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie chciałabym tylko w domu siedzieć... siedziałam tak kilka lat i po jakimś czasie niemal kota dostałam z samotności - teraz zapieprzam, ale przynajmniej żyję, a nie wegetuję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kurwa wypieprzac za granicę a nie płaczecie. Wszędzie jest lepiej tylko nie w tym posranym kraju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No pewnie, że się da znaleźć fajną pracę w Polsce. Jeżeli jest się studentem z miłą aparycją, zna się trzy języki w tym wietnamski, własne auto będzie mile widziane, pozwolenie na broń wymagane, uprawnienia na wózki widłowe jako dodatkowy atut, aha jeszcze zaświadczenie o niepełnosprawności konieczne :P Wypłata: Całe 6 zł/ha bo kryzys, pani rozumie, a za paliwo jakoś się ''rozliczym'' Nic dziwnego, że babka woli siedzieć w domu niż użerać się z takimi januszami biznesu:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic, tylko dzieci plodzic a inni niech zapieprzają na moje pinset na jedno :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak mieliście do szkoły pod górkę i nic sobą nie reprezentujecie to nic dziwnego, że musicie przebierać wśród takich hujowych ofert najniższego sortu. Tylko nie mierzcie wszystkich jedną miarą, jakoś większość moich znajomych kobiet nie tyra przy tasmie marketowej/mopie/zmywaku tylko pracuje w wybranym zawodzie, czy to jako kosmetyczka, nauczycielka, analityk bankowy, sekretarka itp. Jak wam słowo praca zawodowa kojarzy się tylko z wyniszczającym kołhozem to wyłącznie efekt waszych życiowych wyborów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kosmetyczka, nauczycielka, analityk bankowy, sekretarka itp. Jak wam słowo praca zawodowa kojarzy się tylko z wyniszczającym kołhozem to wyłącznie efekt waszych życiowych wyborów x moim zdaniem te zawody to jedno g****o, co wymieniłas. kosemtyczka musi sie uzerac z klientami, a praca bywa obrzydliwa i męcząca, sekretarka to juz tragedia, i to zadne zawód przeciez, potrzeba głównie długie nogi, praca w banku to chyba najgorszy stres mozliwy, a nauczyciel w wielu miejscach ma potwornie cięzko. Z praca jest niewesoło, ja po długim czasie bez pracy teraz pracuje w stajni przy koniach, a mam studia z bdb, wywalam gnój z boksów, a i tak to wole nizbym miała byc np. sekretarka, pracowac w sklepie, banku, nie daj Boże telemarketingu, jako nauczyciel nie wiem czy nei zwariowałabym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja jestem nauczycielką. Wolałabym koniom sprzątać.... Żaden to prestiż, no może lepsze to niż kasa w markecie i telemarketing, gdzie pracowałam w czasie studiów, ale teraz tez nie jest wcale tak fajnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko przeczytalam twoje wpisy . Spojrzalam na to obiektywnie. Powinnas isc do pracy. Dla wlasnego zadowolenia i bezpieczeństwa bo jak cie maz opusci to chociaz mialabys swoja emeryturę na przyszlosc. Te kobiety ktore nie pracowały kończąc 40 lub 50 lat maja wyrzuty sumienia ze nie pracowały. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do 15:10 Taaak. Tylko pewnie te znajome miały jeszcze odpowiednie znajomości. Wyobraź sobie, że nie miałam nigdy wywalone na szkołę, wręcz przeciwnie. Na studiach mialam dobre oceny, a przedmioty wcale nie byly łatwe. Robilam płatne kursy, języki ale jeszcze mało, jak widać. Ciekawe, że moje koleżanki, które miały znajomości zostały powciągane do biur i siedzą sobie 8 godzin w ciepłym, mają weekendy i święta wolne. A ją zapieprzalam czasem nawet 7 dni w tygodniu. A teraz muszę myśleć o kolejnej szkole/kursie bo znów nie mam roboty i mieć pewnie nie będę. A żeby znowu tak harowac to do pracy nie mam zamiaru iść. I wcale się autorce nie dziwię. Jedyne, co mogę jej poradzić to to, że niech poprosi męża żeby jej załatwił jakąś fajną pracę. Koleś nieźle zarabia, więc pewnie ma znajomości. Mój chłopak ma ponad 4000 a i tak chce żebym szła do pracy. Ja też chcę, ale niestety nie mam gdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×