Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak sie od niego uwolnic

Polecane posty

Gość gość

Jestemy malzenstwem ponad 10 lat. Mamy dziecko 10 letnie. Maz ma dobra opinie, praca na stanowisku, nie pije, lagodny, dba o rodzine itp. Właśnie ale tylko na wiem, jaki jest. Zaborczy, kontroluje kazdy moj krok, dzwoni, pisze. Jak mowie ze nie mam o czym rozmawiac bo niedawno wyszedł do pracy i jest to samo to drze sie ze maz dzwoni. Skończyłam studia a czekam ma prace ktorej on chce, bo gdy poszlam do innej to mialam pieklo i zrezygnowalam bo nie dalo sie znosic awantur do 2-3 w nocy i isc rano do pracy. Zgadzalam sie na wszsytko aby tylko miec spokoj psychiczny. W tym rokucos peklo, postawilam sie powiedzialam, ze kazdy czlowiek ma prawo do przestrzeni. On mnie wysmial wg niego malzenstwo to przyspawanie, wszedzie razem. Nawet do przyjaciółki moge isc gdy on ze mna bo zakolegowal sie z jej mezem, a wszystko po to abym sama sie nje wymknela. Gdy siedze cicho udaje jest w miare. Gdy stawiam opor mam pieklo w kazdej sferze. Najgorzej, ze nikt by mi nie uwierzyl ze on taki jest. Dziecko go uwielbia i gdybym chciala odejsc zostaloby z nim bez watpienia, choćby ze względu na status materialny. Prosilam o rozstanie. Nie dam rady tak. Mam 30 lat i chyba zaczyna mi sie depresja. Czekam na smierc, bo tylko to mnie uwolni od niego. Gdy zaczynam temat rozwodu on od razu wmawia ze on sie troszczy, ze ja sie myle ze jest zle, ze nie pije, jestem niewdzieczna, nie dbam o dziecko bo sobie chce dobrze, a małżeństwo jest do konca zycia. Wiec uznaje, ze moje zycie sie skończyło, bo nie wiem jak odejsc choc chce. Pragne tego jak cholera. Boje sie ze gdzie bym nie odeszla wszędzie mnie znajdzie, zawsze bedzie wiedzial lepiej. I ta utrata dziecka. On ciagle wmawia mu ze jestesmy idelana rodzina. Jak stac sie silna kobieta? Nic mi sie nie chce. Dopóki nie odejde nie befe czula celu w zyciu. Dla mnie to trwanie bez sensu, wegetacja. Czy ktorej udalo sie wyrwac z dobrego malzenstwa bez niczego i byc szczesliwa? Gdzie mam sie zwrocic po pomoc swojej rodziny nie mam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NobodyImportant
No nie wiem... Może weź rozwód? Serio tak ciężko na to wpaść? Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ciezko wiem ze rozwod to jedyne wyjscie ale jak.znalezc siłę na to. Mieszkamy w malym miescie on i jego rodzina maja pozycje kase. W przypadku rozwodu zrobiliby ze mnie smiecia, osmieszyliby i zabrali dziecko. Zrobiliby wariatke. Gdy mowie wprost co jest zle jak powinno byc w normalnej rodzinie to smieje sie bo nie przyjmuje ze nie jest idealny. Tesciowa jezt taka sama. Trzymala tescia krótko jest apodyktyczna wszystko musi wiedziec a on wytresowany leci do niej z wszystkim bo ona go nauczyla ze zona zawsze w mezem ze nie ma swojego zycia tylko pelna symbioza. Dla mnie to masakra bo ja sie dusze. Widze ze to sie nie zmieni i juz nie bede probowac. Nie wiem gdzie mam się zwrocic o pomoc jestem sama rodziny swojej tez nie mam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A może terapia małżeńska coś pomoże? Wydaję mi się, że warto spróbować. Masz namiar na kontakt do mojej pani psycholog www.psychologdlaciebie.com, mi bardzo pomogła, jest rzetelna i profesjonalna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×