Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Facet, który ma narzeczoną chce za wszelką cenę ze mną być

Polecane posty

Gość gość

Nie daje mi spokoju, a pracujemy razem, wciąż zawala mi skrzynkę w tel. sms-ami o miłości, wciąż każdego dnia próbuje się ze mną umówić, twierdzi, ze czuje się odrzucony, jak mu odmawiam i łamię mu serce. Jest nieco starszy ode mnie- 12 lat. Ma tez narzeczoną, ale wiem, ze przed nią miał żonę i ma 2 dzieci. Powiedziałam, ze nie zgodzę się na żadne spotkanie, bo jest zajęty, ale on twierdzi, że jak się lepiej poznamy, to zostawi narzeczoną, zębym nie była staroświecka, bo to wstyd w tych czasach, ze on jest pewny, ze zdobędzie moje serce mimo wszystko, bo jestem mu przeznaczona. MIałyście kiedyś z kimś takim do czynienia? Jestem już nim zmęczona, nic do niego nie dociera ani po dobroci, ani po złości!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po prostu go olej. Nie odpisuj na wiadomości. Znudzi się i poszuka jakiejś naiwnej. Ten typ tak ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co własciwie kieruje takim typem facetów? Po co oni się uwieszają na innych kobietach będąc w związkach? Co to za mechanizmy? Wiecie, dwa razy miałam też do czynienia z kimś takim- i jak autorka- też z nim pracowałam i też był zajęty i ponoć szczęśliwy w związku, a mnie miłość wyznawał. Po co to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo się nudzi jeden z drugim w tym "szczęśliwym związku". I nawija koleżance z pracy o miłości, żeby tylko zaciągnąć ją do wyra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A JAKA TO CENA ? PALANT

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mysle, ze to sa mezczyzni majacy lekki stopien schizofrenii, na tyle lekki ze nie przeszkadza im w funkcjonowaniu na rynku zawodowym. gorzej jesli chodzi o zycie uczuciowe. ale tak poza tym to jest cos podejrzanego w rozwodnikach, ktorzy maja narzeczone. cos mi tu smierdzi. przeszlam rozwod, bez zadnych problemow i przykrosci, ale nie wyobrazam sobie pomimo mego mlodego wieku by 2 raz wchodzic na sciezke malzenstwa. przezylam i wiem jak gorzko smakuje mezowski chleb :D luzne zwiazki, konkubinaty, wszustko oprocz malzenstwa. zatem cos smierdzi. pewnie o kase chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×