Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość NeedRevolution

Nie potrafimy się dogadać.

Polecane posty

Gość NeedRevolution

A to ci heca.... na forum będę pisać o swoich osobistych problemach.... Jesteśmy z "S" ponad rok, to był rok pełen burz, ale też najlepszych chwil w moim ( jak i on twierdzi również w jego) życiu. Oboje mamy bardzo ciężkie charaktery i jesteśmy raczej "inni" niż wszyscy, a tacy sami dla siebie. Mam wrażenie że my to mała planeta wokół której krąży cały ten pogmatwany świat. Muszę wspomnieć że S jest bardzo przystojnym mężczyzną. Takim, co to w majtach słodko uśmiecha się z bilbordów. Ja jestem ładna, nie ma we mnie ani twarzy modelki ani pełnego biustu. Na początku oboje byliśmy bardzo zaborczy i zazdrośni, chcieliśmy być sami więc zdecydowaliśmy się na wyjazd za granicę. Pełno kłótni ale jeszcze więcej uczuć i cudownych chwil. Rozstawaliśmy się we wściekłości 10000 razy później rzucając się na siebie gdy emocje trochę opadły, a łzy wytarliśmy. Niestety za granicą nam się nie powiodło, postanowiliśmy wrócić do kraju. Zaczęły się nasze problemy na dobre. Nie mieszkamy razem ( jakieś 150 km jest pomiędzy naszymi rodzinnymi miastami ), nie ma potrzeby stawiać czoła problemowi, jest źle - zawijam się, odwracam, nie interesuje mnie ten związek bo w domu mam spokój. W tym tkwi właśnie cały problem. S przestał zabiegać, tak naprawdę oboje mamy bardzo silne charaktery ale to ja ciągle słyszę że jestem nienormalna, nie da się ze mną wytrzymać, że lubię się kłócić... Zmieniałam dla niego regularnie bardzo wiele. Od zerwania kontaktu z mężczyznami.. aj za długo by wymieniać. Jestem o niego zazdrosna. Czy zawsze byłam? tak. Jednak nigdy w taki sposób się nie czułam... S nie dba o mnie, nie czuję się przy nim kobieco, nie chwali się mną, nie przedstawia, nie zabiera nigdzie, nie chce się ze mną pokazać w miejscu publicznym, przy ładnych kobietach przestaje mnie dostrzegać ( co oczywiście kwituje solidnym "znów się przy*ierdalasz i znów widzisz rzeczy których nie ma"... ) Czuję się źle w tym związku, bo pragnę słyszeć codziennie że jestem ważna, że mam ładne oczy, dostać czasem kwiaty i być namiętnie pocałowana przy wszystkich modelkach victoria secret bo przecież to MÓJ facet... Żeby z dumą powiedział kiedyś "to moja wybranka" ( przez ponad rok poznał mnie tylko z dwoma kolegami ) Chciałabym by interesowało go moje zdanie, by S przy każdej kłótni (nawet spowodowanej moim złym zachowaniem) nie zostawiał mnie we łzach i uciekał od problemu. Nie umiem się z nim porozumieć. By zatrzymać ten związek tracę siebie, mam problemy zdrowotne, powoli zaczynam wierzyć w to, że JESTEM nienormalna. By być z nim muszę robić co on chce i jak on chce. Gdy mówię mu że zmiana nie może ciągle zależeć ode mnie, że moje zachowania są wywołane bodźcem z jego strony, że jest mi źle, że powinien coś zmienić słyszę "mi jest ze sobą dobrze, ja się nie zmienię" , "tak tak ciągle wszystko pięknie ubierasz w słowa i na tym się kończy", "jak Ci się nie podoba to wiesz co masz robić." ... Pewnie myślisz teraz czemu nadal z nim jestem? Czy ten masochizm mi odpowiada? Nie odpowiada mi to jak wygląda ten związek. Duszę się w nim ale gdy tylko rozstajemy się na chwilę z tęsknoty nie mogę jeść, spać, nie poznaję siebie. Wciąż z nim jestem, bo pomimo tego braku szacunku, ciągłych kłótni, braku porozumienia ja wiem, że oboj***ardzo się kochamy. To, że nie możemy się dogadać unieszczęśliwia i mnie i jego. Gdy się kłócimy i on znów zachowuje się jak dziecko ja wpadam w szał, gdy ja wpadam w szał S staje się bezczelny i padają ww zdania, gdy one padają, ja zapadam w smutek, bezradność i wtedy są moje łzy, po moich łzach jest jego "nie możemy dłużej być ze sobą" i są jego łzy... W większości przypadków te sytuacje kończą się wtuleniem w siebie bo przegadam jego zdrowy rozsądek słowami o uczuciach. Jednak nie wszystkie, czasem nie chce już mnie słuchać i ucieka wracając po kilku dniach. (Oczywiście ja inicjuję rozmowę, on nie potrafi się na to zdobyć) S jest specyficzny, nie jest zły ale jego niedojrzałość mnie dobija. (Jest ode mnie 2 lata młodszy) Chciałabym już zakładać rodzinę, tymczasem tkwię w związku w którym nie ma dla mnie czułości ani tego wszystkiego czego potrzebuję i na co... zasługuję. Jak sprawić, by był skory do kompromisów i współpracy? Jak zachęcić do okazywania uczuć i pamiętania o ich największej wartości? Jak mam porozumieć się z mężczyzną, który jest mi najbliższy i któremu ja jestem najbliższa? Dlaczego to wszystko nie przychodzi "ot tak"? w którym momencie został popełniony błąd? ...I tak, wciąż w niego wierzę, i wciąż wierzę w nasz związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kliknij w Google - Kobiety, które kochają za bardzo. Nie zmienisz go, zrób porządek ze sobą. Jesteś od niego uzależniona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
S nie dba o mnie, nie czuję się przy nim kobieco, nie chwali się mną, nie przedstawia, nie zabiera nigdzie, nie chce się ze mną pokazać w miejscu publicznym, przy ładnych kobietach przestaje mnie dostrzegać x Kolejna debilka z przerosnietym ego:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To co napisała świadczy o tym, że S jej nie kocha a jest z nią z litości.Jej łzy sprawiają, że jego serce mięknie i się nad nią lituje.Kobiety kochające za bardzo- to dramat każdej, która nie potrafi zadbać najpierw o siebie. Tak jesteś nienormalna ciągnąc ten związek. Najpierw wylecz się z uzależnienia od S i swojej zazdrości. Odpuść sobie jego znajdź inne zainteresowanie bo będziesz całe życie nieszczęśliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie możecie się dogadać to idźcie na terapię - to jest jedyny ratunek dla was. Pod okiem specjalisty może uda wam się dogadać. Ja miałem poważny kryzys w związku chodziliśmy na terapię i się udało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×