Gość gość Napisano Lipiec 11, 2016 Piszę na tym forum bo potrzebuje rady. Moi rodzicę są praktykującymi katolikami ale zawszę znajdzię się jakaś "czarna owca" w tym wypadku jestem ja. W zerówce i podstawówce jak każde dziecko wyznawałam poglądy, które narzucili mi rodzicę. Pierwszę zmiany zaczęły się w pierwszej klasie gimnazjum gdy zaczęłam odrzucać poglądy, które głosił kościół. W drugiej gimnazjum przestałam się modlić, jeśli odklepywanie wykutych na pamięć słów można nazwać modlitwą. Prawda jest taka, że na początku zmuszałam się do "wiary" ale to było bezsensu oszukiwałam wtedy rodziców i samą siebie. Chodzę do kościoła, spowiedzi, zostałam wystawiona do bierzmowania i tak pewnego dnia uświadomiłam sobie, że ten teatrzyk, który odstawiam jest na miarę pięciolatki, która coś przeskrobała i próbuję to ukryć. W trzeciej gimnazjum podjęłam dcyzje, że zapiszę się na etykę, w moim domu nie zostało to przyjętę optymistyczni, skąńczyłam gimnazjum z religią. Gdy zostałam przyjęta do technikum zgodnie z moim postanowieniem wybrałam etyke. Mój tata był zdziwiony ale zgodził się, niestety największy problem był z moją mamą, która skomęntowała to słowami "Chyba oszalałaś". Muszę się przyznać, że nie raz próbowałam w rozmowę w pleść temat ateizmu, na początku dałam przykład mojej koleżanki, która miała podobną histrię do mojej, z tą różnicą, że jej rodzice zaakceptowali jej poglądy. Oczywiście usłyszałam potem nie pochlębny słowa na temat mojej koleżanki. Chciałabym wiedzieć jak mogę porozmawiać z moją rodzicielką lub przekonać ją by zaakceptowała mój inny pogląd na życie i na wiarę, w końcu każdy ma prawo do własnych poglądów. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach