Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jaki lek na samotność

Polecane posty

Gość gość

bardzo dużo mi tego wyszło, ale proszę o pomoc mam 19 lat. nie mam i nigdy nie miałam chłopaka, nie płaczę jakoś bardzo z tego powodu, jestem młoda, ale smutno mi czasami. mieszkam w małym miasteczku (33 tys. mieszkańców), chłopaki tutaj są beznadziejni. już nie chodzi mi o wygląd, oni są po prostu bardzo dziecinni, chamscy nawet w stosunku do dziewczyn. w liceum czułam się jak w podstawówce. nigdy nie chciałam księcia z bajki, chciałam kogoś podobnego do siebie: wysportowany, miły, kulturalny, nie musi być przystojny byle by o siebie dbał. taka w skrócie jestem ja (wady oczywiście też mam). w gimnazjum mniej więcej w 2 klasie zaczynały się powoli związki. wiadomo, że gimnazjum to takie szczenięce trochę, a jak miałam 14 lat owszem, miałam swój obiekt westchnień, ale ponieważ zawsze mentalnie byłam dalej od swoich rówieśników to powtarzałam sobie w myślach "przecież jestem za młoda na chłopaka, jestem dzieckiem, pójdę do liceum to może będę dojrzalsza"- (serio miałam 14 lat jak tak sobie wmawiałam!). no ale minęło 5 lat a ja ciągle sama. raz na wakacjach 2 lata emu całowałam się z chłopakiem, właściwie to on mnie pocałował a ja się go trochę brzydziłam (potrafił przez 3 dni nie zmieniać koszulki itp.) nie jest tak, że się nikomu nie podobam. podobałam się wielu chłopakom i nawet ich lubiłam, ale sami wiecie- musi być to "coś". lubić to lubię też koleżanki, ale kochać to nie to samo. jestem w miarę stała w uczuciach. jak się w kimś zakocham, to pomimo że widuję tą osobę bardzo rzadko, wiem że kogoś ma, a ja przez prawie rok nie widzenia kogoś nadal coś do takiej osoby czuję. uważam, że gust mam dobry, większość chłopaków, w których się kochałam to porządni ludzie, ale nie wiem czemu wszyscy byli zajęci i - to bolało najbardziej- zajęci przez puste laski, które zbyt ambitne nie są. nigdy nie miałam chłopaka, nie wiem jak to jest całować się (tamto trwało ułamek sekundy), spać z kimś. na prawdę ja jako kobieta potrzebuję bliskości, pocieszenia, teraz mam rekrutacje na studia to już w ogóle mam załamanie nerwowe i jeden wielki stres. sama też czasem chciałabym być podparciem dla drugiej osoby, pomóc w czymś. z chłopakami nie miałam do czynienia nic a nic, koleżanki w LO miałam fałszywe (nawet na 18-stki nie zapraszały). teraz najprawdopodobniej nie dostanę się na studia i będę musiała siedzieć rok w domu w samotności (wszyscy "znajomi" wyjadą na studia) ja wiem, że samotność jest do zniesienia, nawet uważam, że jest potrzebna, ale w ograniczonych dawkach, żeby człowiek mógł spokojnie pomyśleć i ułożyć sobie życie, a ja od kilku lat się z tym zmagam. jedynie komu na mnie zależy to rodzice, ale oni bardzo dużo pracują i do domu przychodzą półżywi jest ze mną bardzo źle. przykład? mam 3 lata starszego kolegę. kiedyś mi się podobał. wyjechał na drugi koniec polski na studia, więc widuję go sporadycznie. ostatnio jednak wrócił na jakieś 2-3 tygodnie do domu, jako mój znajomy wpadł do mnie, poszliśmy na lody. gadaliśmy co prawd tylko przez jakieś 3,5h, ale ja po tym zdarzeniu przez tydzień chodziłam zadowolona, pierwszy raz uśmiechnęłam się od wyników matur (słabo mi poszło), myślałam o nim. dla niego to był zwykły przyjacielski wypad (ma z resztą dziewczynę) a ja dzięki temu poprawiłam sobie humor! zachowywałam się jakby mi co najmniej miłość wyznał, albo lepiej- oświadczył się. także to widać jak źle ze mną jestem tylko człowiekiem, potrzebuję bliskości fizycznej albo psychicznej. tu nie chodzi o to, że wszystkie koleżanki mają chłopaków a ja nie mam się kim chwalić (choć ziarno prawdy w tym jest). w sumie mogłabym mieć chłopaka i nikt nie musiałby o tym wiedzieć, najważniejsze, iż ja miałabym tą świadomość, że ktoś na mnie czeka, kocha, przytuli, pocałuje i pocieszy. ja tak samo- jakby on miał to z chęcią bym pomogła. w szkole dziewczyny zwierzały się między sobą, a ja- jakbym była niewidzialna -siedziałam z boku i słuchałam, do mnie bezpośrednio nikt nic nie mówił. przez to wszystko miałam depresję i aż się boję pomyśleć co będzie, jeśli zostanę w domu na ten rok (jak się nie dostanę nie będzie wyjścia) co radzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ewunię pierdo.nelo do kwadratu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O mój Boże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Radzę jakiś wolontariat. Przestaniesz myśleć tylko o sobie i jaka jesteś samotna. Nauczysz się ogłady i nowych rzeczy. Będziesz miała tematy do rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś odpada nie da rady. mam mnóstwo zainteresowań i gdyby było z kim o czym gadać to już dawno by wyszło na jaw jestem bardzo aktywną osobą, a co mam poradzić, że reszta siedzi pozamykana w domach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to się wyprowadź do większego miasta. studia byłyby dobrą okazją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do samotności nie powinno się przyzwyczajać ale powinno się postarać ją chociaż akceptować. Może spróbuj zaakceptować ten stan? Pomyśl że to wszystko dzieje się z jakieś przyczyny. Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy, trzeba się skupiać na tych pozytywnych rzeczach. Pisałaś o przyjacielu, fajnie że masz z kim porozmawiać, gdzieś wyjść. Widać nie jesteś aż tak bardzo samotna, masz się do kogo odezwać. Masz 19 lat więc jesteś młodą dziewczyną, pewnie fajną. Wątpię że byś chciała być z kimś dla samego bycia z kimś a ponoć na prawdziwą miłość trzeba sobie zasłużyć. Może spróbuj się teraz trochę bardziej skupić na sobie, być taką zdrową egoistką właśnie. Poukładać sobie wszystko, swoje myśli, rozwijać się bo to jest właśnie ten czas, poznawać nowych ludzi a miłość z czasem przyjdzie. Pewnie przekonałaś się że robienie czegoś na siłę nie ma sensu i w sumie ze wszystkim tak jest, nie ma co desperacko kogoś szukać, rozczulać się nad sobą tylko starać się czerpać z obecnej sytuacji profity. Pracuj nad sobą i staraj się robić tak żeby w swoim własnym towarzystwie dobrze się ze sobą czuć bo to jest też bardzo ważne. Nie skupiaj się ciągle na tym i nie miej myśli w stylu "Jaka to ja jestem samotna". Spróbuj sobie jakoś fajnie zorganizować czas, miej swój plan na każdy dzień a wtedy nie będzie tyle czasu na tego typu rozmyślenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brunetka20, fajnie napisane. Podzielam Twoje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×