Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość byla_studentka

romans z wykładowcą

Polecane posty

Gość byla_studentka

Od pól roku sypiam ze swoim wykładowca z uczelni, jest fajnie. Na zajęciach nigdy mnie nie wyróżnia i na egzaminy musze uczyć sie jak każdy. Jak on to mówi "na uczelni jestem Twoim wykładowca, a poza nią kolega". Niestety tu pojawia się problem, on ma kobietę od 6 lat(nie żonę). Wiedziałam o tym od początku. Zaczęło sie od zwykłego zaproszenia na fejsa z mojej strony, pozniej on napisal do mnie. Na poczatku rozmowa, zwykla znajomość, spotkania poza uczelnia, pierwszy pocałunek i pierwszy seks, spacery, kolacje, wspólne picie alkoholu. Kilka razy nocowałam u niego w domu, kiedy jej nie bylo. Wszystko fajnie pięknie, ale ja się zakochałam odsuwam każdego faceta od siebie, bo nie jest taki jak on. on o tym nie wie (ale na pewno się domyśla). Jest starszy o 9 lat, słucha mnie, rozumie, opowiada o sobie, moge zawsze na niego liczyć. Niestety nie moge miec go dla siebie. Spelniamy sie w łóżku, oboje lubimy ostra zabawę, przemoc itp. (tylko w łóżku). Lubimy tez delikatnie. Studia sie skończyły, a my nadal to ciągniemy. Ja przez jakiś czas spotykalam sie z innym facetem, wykladowca byl nawet troche zazdrosny. Ja niestety nie mogłam ciągle grać na dwa fronty i zostawiłam faceta, bo nie byl taki jak wykładowca. Historia jest dluga i skomplikowana, nie pisze tu po to żeby się wyżalić, ale po to żeby dowiedziec sie co mam robic. Napiszecie skończ to, ma kobietę, nigdy z Toba nie będzie. Niby to takie proste i oczywiste, ale czy wy kobiety nigdy nie poznalyscie faceta dla którego jesteście w stanie zrobic wszystko, mimo ze w ogóle na to nie zasługuje. Możecie wyzywac mnie, mówić ze niszczę tej kobiecie życie itp, ale co z tego, splynie to po mnie jak po kaczce. To moje sumienie, a nie wasze. Wiecie co w tym jest najlepsze, mysle ze nie jestem jedyna kobieta z ktora zdradzał swoja laske, ba nawet sam mi sie do tego przyznał. Moze i jestem ta 2, czy 3, nie ważne. Chciałabym zawalczyć, a wiecie dlaczego? "przypadkiem zjawila sie w jego zyciu wczesniej, czy to znaczy ze nie moge walczyć o swoje szczęście?". Nie wiecie jak sie to potoczy, ani ja nie wiem. Moze któregoś dnia powie ze to koniec, a moze któregoś dnia powie ze kocha i ze chce ze mna być, powiecie ze i mnie będzie zdradzal-a skąd taka pewność, moze ona nie byla dla niego, moze się zmienił (ludzie się nie zmieniaja-największe kłamstwo świata, wiem po sobie). Czekam na jakies dobre rady. Pozdrawiam Was babki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko, jesteś durna, kiedyś to ty będziesz tą zdradzaną, tępa suka z ciebie, niestety, nie potrafisz kontrolować samej siebie, łamiesz granice które nie powinnaś, zostaw faceta i nie przyczyniaj się do tego chorego układu, pewnie nie miałaś ojca lub był pijakiem i nie zwracał na ciebie uwagi, szukasz opiekuna starszego, to zrozumiałe, ale nie tędy droga, polecam psychologa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×