Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość opuszczona92

Trudne rozstanie

Polecane posty

Gość opuszczona92

Cześć! Długo się wahałam, ale czytając historie niektórych kobiet zebrałam się na odwagę aby zamieścić tu swoją :) Mam 24 lata mój chłopak 25. Po prawie 6 latach rozstaliśmy się. Nasz związek należał do tych opartych na przyjaźni, byliśmy dla siebie wszystkim - do teraz uśmiecham się na te wspomnienia. Od pewnego czasu nie było jednak tak kolorowo... Miały miejsce rozstania i powroty, trwało to około pół roku. Powody: nieporozumienia i kłótnie związane z różnymi aspektami, ale głównie ze zbyt częstymi zabawami, kolegami, używkami (które stały się piekłem, przez które przeszliśmy) oraz podejściem do pewnych spraw. Przestaliśmy nadawać na tych samych falach. Te same do niegdyś wartości i priorytety, zaczęły być inne dla każdego z nas. W końcu powiedzieliśmy głośno DOŚĆ. Pragnę zaznaczyć aby uniknąć zbędnych komentarzy, że nie mam nic przeciwko temu aby mężczyzna miał dni poświęcone kolegom, a dziewczyna przyjaciółkom. Każdy potrzebuje odpocząć od siebie, rozerwać się, niezawsze razem lub ze wspólnymi przyjaciółmi, myślę jednak, że nie na taką skalę jaką to w którymś momencie przybrało. Rozmawialiśmy o tym długo, oboje chcąc ratować ten związek, bo przecież przeżyliśmy razem tyle pięknych lat. Kochamy się i może to jakiś duży kryzys, zależało nam na sobie. Chłopak kilka miesięcy temu zrezygnował z tych kilku rzeczy, o których myśleliśmy, że nas poróżniły, ja także, skupiliśmy się na sobie i było - CUDOWNIE - ale gdyby tak dalej było, pewnie się domyślacie, nie pisałabym o tym tutaj. Z dnia na dzień po 5 miesiącach sielanki zauważyłam, że coś jest nie tak. Zapytałam i dostałam odpowiedź, że związek nie jest chyba dla niego, że kocha mnie bardzo, ale imprezy, koledzy, alkohol i używki wracają do niego jak bumerang, że nie może być na siłę normalnym i porządnym mężczyzną chociaż tego chce. Dodał, że się pogubił, nie wie czego chce od życia, że próbowaliśmy już tyle razy się dogadać, ale bez skutku i musi odnaleźć swoją właściwą drogę. Nasze drogi się rozeszły. Dzień później dostałam smsa, w którym napisał, że wierzy, że jesteśmy sobie pisani i jestem najlepszym co go w życiu spotkało i że problem leży w nim nie we mnie, że wierzy, że nasze drogi się jeszcze skrzyżują, bo niestety, w którymś momencie na tym skrzyżowaniu poszliśmy w inne strony. Od tego czasu tęsknię i wszystko straciło barwy, razem z barwami odeszło zaufanie i wiara... Dlatego stąd moje pytanie: czy któraś z Was miała podobną sytuację? Jakie jest Wasze zdanie i pogląd na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie zostawiaj go. Pomóż mu. Poszukajcie wsparcia. Może na początek psycholog

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona92
Próbowałam pomóc przez długi czas stąd te rozstania i powroty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale jak próbowałam pomoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona92
Wsparcie, wizyta u psychologa, długie rozmowy, wyciąganie ręki chociaż zadawał mi ból. Wszelaka pomoc. Przynosząca rezultaty na chwile. Może musi sam poukładać sobie faktycznie wszystko w głowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×