Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Wyrodna matka

Polecane posty

Gość gość

Mam w domu dziecka siostre (10l) znalazla się tam bo matka jest alkocholiczka i w domu były awantury siedzi 9 miesięcy. A matka nie chce nawet do niej jezdzic w odwiedziny. Jak jeździ to raz na miesiąc na godzinę a z początku byla codziennie. Normalnie mam ochotę ja z***bac jak na to patrze. Nie wiem co robić poradzcie. Tzn to nie jest do konca dom dziecka bo siedza w mieszkaniu i jest ich tam dziewoecioro. Maja miłych wychowawców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ty jesteś pełnoletnia? Nie możesz wziąć siostry? Mojej sąsiadce z bloku obok też dziecko zabrali, bo non stop chlała, gachów zapraszała, takie osoby się nie zmieniają. Lepiej temu dziecku tam gdzie jest, niż z taką matką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem ale stracilam prace i nie mam gdzie mieszkać. Poza tym matka ma dalej prawa rodzicielskie więc nie wiem jakby to było. Sprawy w sądzie tez bez sensu bo się czeka pol roku albo rok a dziecka szybciej jak po roku nikomu nie dadzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesli jestes pelnoletnia,staraj sie o odebranie praw rodzicielskich matce,kurator ci pomoze,tylko trzeba pisac do sadu.Alkoholiki maja zaburzenia umyslowe,stad sa pozbawieni ludzkich odczuc.Wspolczuje ,moj stary tez chlal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko że poprzedni kurator nagadal na mnie glupot w sadzie (pisma) bo matka nagadala bzdur i o reszcie rodzeństwa też wiec to wszystko jest utrudnione dodatkowo.. ale dziekuje za rade, coś eymysle jak na kolejnej rozprawie nic się nie wyklaruje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zbieraj dowody,jak przylezie pijana nagrywaj.W osrodku tam gdzie jest ta siostra twoja,chyba wiedza,jak czesto mamuska odwiedza wlasne dziecko?Popros o wystawienie przez dyrekcie opinii.To tez sie przyda.Kuratora mozna zmienic.Wystarczy napisac do sadu prosbe,ze kurator jest nieskuteczny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Juz ten kurator nie jest z nami ale wgląd w akta w sadzie mają. I nie wiem jakby mi się udało uzyskać prawa to czy będę miec jakąś pomoc od państwa? Bo mówiąc szczerze to mnie nie stać a druga sprawa to się jeszcze ucze wieczorowo wiec nie wiem kto by wtedy jej pilnowal..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja również podobną matkę miałam, miałam 11 lat kiedy trafiłam do domu dziecka, młodszy brat miał 5 lat. Matka nas nie odwiedzała, ojciec dawno się ulotnił, został nam starszy 16 letni brat, którym zaopiekowali się rodzice jego kolegi - nauczycielska rodzina z jego szkoły - zawodówki.Brat często nas odwiedzał, a jego opiekunowie starali się nas zapraszać jak najczęściej do siebie. Brat ukończył zawodówkę, był zdolnym uczniem, ale zrezygnował z dalszej nauki, podjął pracę i starał się nam stworzyć rodzinę. Długo by opisywać jego starania, ale miałam 16 lat jak zamieszkaliśmy wszyscy razem w małym mieszkanku -pomogli życzliwi ludzie, jego opiekun i szef zakładu, w którym brat pracował.Miłą i pomocną okazała się też jego dziewczyna. Od tego czasu minęło 16 lat, ja i młodszy brat ukończyliśmy studia. Mieliśmy stypendia, dorabialiśmy zawsze, gdzie tylko się dało. Brat i jego zona jednak zawsze byli dla nas ostoją, z nimi konsultowaliśmy nasze plany, w ich ramionach wypłakiwaliśmy niepowodzenia, ale najczęściej im zwierzaliśmy się z naszych sukcesów. Ja kariery nie zrobiłam, owszem mam dobrą i nieźle płatną pracę którą lubię, męża, 2 letniego szkraba - jestem szczęśliwa. Mój młodszy brat dostał stypendium w USA i postanowił sfinansować studia starszego brata [wcześniej brat zrobił maturę, szczególne zasługi należą się żonie] i trochę pomóc w rozruchu jego firmy. A mama? Odżyła, jest dobrą babcią, stara się pomagać, jest szczęśliwa otoczona rodzinnym gronem. Często sama podnosi temat naszej rozłąki. Po prostu nie dawała sobie sama rady, samotna matka 3 dzieci, praca i obowiązki opieki nad dziećmi, brak jakiejkolwiek pomocy przerosły ją, zagubiła się i uznała, że lepiej jej dzieci będą miały w sierocińcu. I jeszcze jedno - moim mężem został kolega mojego brata, syn nauczycieli, którzy zaopiekowali się nim i przez wszystkie lata nas wspierali. Czasami życie nas przerasta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×