Gość gość Napisano Wrzesień 9, 2016 Hej. Mam problem z moja babcia. Siedze aktualnie z moim rocznym synkiem w domu. W zwiazku z tym moja babcia uznala chyba ze moze sobie do mnie przychodzic kilka razy w tygodniu bez uprzedzenia. Doszlo do tego ze kiedy zwyczajnie jej nie otwieram to stoi pod blokiem i wykrzykuje moje imie (nie ma prawa mnie uslyszec bo upodobala sobie wizyty jak moj syn ma drzemke i zawsze wtedy ja sobie czytam ksiazke albo cos gotuje itp). Dzwoni natretnie do domofonu, nastepnie jak go nie odbiore to otwiera jej ktos z sasiadow i przychodzi pod drzwi puka i wykrzykuje moje imie. Na koniec wyjmuje telefon i jeszcze dzwoni. Tak jakby mnie nie bylo prawa nie byc w domu. Kiedys akurat specjalnie wyszlam wczesniej i patrze dzwoni. Wiec odbieram i slysze "no to ja babcia stoje pod blokiem otworz" ... Ale byla zdziwiona ze mnie nie ma. No szok normalnie. Regularnie jej juz poprostu nie otwieram. Babcia jest specyficzna osoba. Zawsze opowiada jedna i ta sama historie, ogolnie na jezyku jest zawsze ten sam jeden temat. Jak powiesz ze juz to mowila kilka razy to ona i tak kontynuuje. Teraz synek zabkuje i dramatycznie to przechodzi i jest lekko przeziebiony. Proboje go polozyc na drzemke i oczywiscie zjawila sie ona. Zaczela sie dobijax do drzwi a ze on plakal to juz wpuscilam. Ona patrzy taka zdumiona "usypiasz go?" i po moim potwierdzeniu zaczela wyciavac rece do niego ze oj biedny ty...mama w dzien ci kaze spac... I wyciaga jogurty z reklamowki. Ten od razu jak napalony , calkowicie sie rozbudzil... Zaczal dodatkowo jeszcze wyc za jogurtem. Wtem slysze zebym jej kawe zrobila i na ktorym leci klan... Co z tego ze cos oglasalam innego moze. Synek ostatecznke nie mogl zasnac i chodz i strkal i marudzil a ta znowu ta sama histprie mi opowiada. Wiedziala doskonale tez ze synek tej nocy plakal od 1 i zasnal dopiero o 5 rano (zjawila sie tuz po 10). Nie wytrzymalam w pewnym momencie i prawie sie z nerwow poplakalam. Wtedy w koncu dopila kawe i stwierdzila ze juz pojdzie. Przy drzwiach jeszcze zaczela skrzeczec ze moglabym rano do niej przychodzic bo ona juz od 6 nie spi itd itd. Ostatecznie synek zasnal w 5min jak tylko wyszla. Po 12. Normalnie zasypia przed 10. Dodam ze babcia nie jest taka typowa staruszka, nie jest jakas zniedolezniala, popierdziela rowerem, spaceruje itd. Poprostu jej sie nudzi. Dzieki. Wygafalam sie :) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach