Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

dyscyplina mamy

Polecane posty

Gość gość

Witam, moj problem polega na tym ze jestem zbyt bsrdzo podporzadkowana swojej mamie a nawet oboju rodzicom. Mam 25 lat i to chyba najwyzsza pora na usamodzielnienie sia ale wiem ze przeprowadzka wyrzadze ogromna krzywde swoim rodzicom i odsuwam to w czasie. Moj narzeczony ciagle sie ze mna o to kloci i wypomina ze na pierwszym miejscu stawiam rodzicow a jego na samym koncu w sumie to ma ravja i ja zdaje sobie z tego sprawe ale nie umiem uwolnic sie od rodzicow. We wsxystkim im pomagam odwlekajac w ten sposob spotkania z natzeczonym. Nawet nie pojechalam z nim na wypad na Mazury bo nie chce zostawiac rodzicow samych a mama to poprostu nie moze sie ode mnie oderwac kiedy jestem w domu. Jak mam sobie pomoc? Chce fajnego zycia z moim narzeczonym ale nie wyobrazam sobie niektorych sytuacji bez rodzicow i czasami mysle ze lapiej by bylo rozstac sie z narzeczonym zeby go nie krzywdzic i zostac spokojnie z rodzicami ale zaraz mam inne mysli ze jestem dorosla i to moje zycia a mama ciagle w nie ingeruje. Pogubilam sie w tym wszystkim co jest ze mna nie tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co jest nie tak z Twoimi rodzicami ? Są chorzy i zdani na Twoją pomoc ? Wymagają opieki ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Własnie nic z tych rzeczy, sa samodzielni, zdrowi i wszystko z nimi w porzadku tylko chyba ja jestem tak przewrażliwiona i nie umiem sie od tego oderwac :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I co robic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O matko dziewczyno ! A pępowina odcięta ? A może ty nie chcesz bo tobie jest wygodnie z nimi ? Ja w wieku 20 lat zamieszkałam z mężem . Wyszłam z rodzinnego domu . Wtedy nawet małeżenstwem nie byliśmy . Ale ja się cieszyłam że mogę się usamodzielnić . Sprawiało mi radość w koncu wyjscie od rodziców i robie się to czego się zechce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tez bardzo tego chce i kocham mojego narzeczonego i to bardzo. Tylko ilekroc wspominam o slubie to mama wyraza swoje niezadowolenie i czasami mow takie rzeczy typu "umre jeszcze do tego czasu i slubu nie bedzie" badz "jak sie wyprowadzisz to ja popadne w jakas chorobe" a ja sie czuje wtedy winna temu wszystkiemu. Jest mi przykro kiedy zostaje sama z przygotowywaniem wesela bo mama uwaza ze to zly pomysl ze mam czas za za szybko. A o dzieciach to nawet nie wspominam bo tylko odburknie ze zmarnuje sobie zycie tak szybko zostajac matka. A ja nie mam wlasnego zycia ani zdania bo wszystko jest jej podporzadkowane o wszystkim musi wiedziec co robie z kim i gdzie. A ja juz jestem bezsilna i nie potrafie sie przeciwstawic. Nie wiem jak to wytrzymac kiedy od srodka az mnie rozrywa z zalu. Sa ludzie normalni ktorzy sie ciesza ze ich dzieci zakladaja rodziny a u mnie zaraz mowa o smierci i wpajanie we mnie poczucia winy za to ze chce ulozyc sobie zycie. Co robic? Jak postapic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I co z tym mam robic? Poradze sobie sama?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×