Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Karolina z gór

Taka ciężka sytuacja...

Polecane posty

Gość Karolina z gór

Jako młoda osóbka kochałam kogoś długo miłością platoniczą. Później nie potrafiłam się zakochać. Po wielu latach poznałam w pracy mężczyznę. Przeciętnego z wyglądu ale już dawno zaczął liczyć się dla mnie bardziej charakter. Wielce inspirujący człowiek. Mądry, oczytany. Zaczęliśmy się spotykać. Zamieszkalismy razem. Później był ślub. Przeszłam na Jego wiarę. Nie miałam z tym problemu ponieważ uważam, że wszyscy mamy tego samego Boga. Po jakiś 2 latach stwierdziliśmy, że bylibyśmy gotowi na dziecko. Będzie to będzie. Bez przymusu. Podeszlismy do tego na luzie. Odstawiłam tabletki. Minął miesiąc, pół roku, rok i nic. Zdecydowaliśmy się na wizytę u specjalisty. Okazało się, że męża plemniki mają krótką żywotność. Nie zdążyły dotrzeć do jajeczka bo obumieraly. Ponieważ mąż jest człowiekiem bardzo religijnym nasz seks nie był taki pełny... Mąż nie jest zbyt wylewny i zawsze odbywało się to w pozycji misjonarskiej. Zaczęłam namawiać męża na spróbowanie czegoś innego z głębszą penetracja, może wtedy gdy plemniki będą miały krótszą drogę do przebycia w końcu Nam się uda. Po wielu rozważaniach mąż zgodził się. Było to dla mnie cudowne przeżycie z nowymi nieznanymi odczuciami. Po dwóch tygodniach mąż powiedział, że musimy porozmawiać. Okazało się, że źle się stało, że zgodził się na nowe rzeczy w łóżku. Źle mu z tym to niezgodne z Jego religią. Czuje się skuszony jak Adam przez Ewę! Powiedział, że i tak nic z tego nie będzie. On nie może mieć dzieci a w rolę wchodzi tylko naturalne poczęcie. Ja jako spełniona kobieta powinnam mieć dziecko. Najlepiej jakbyśmy się rozstali i znalazłabym sobie innego mężczyznę. Tłumaczyłam, że dziecko nie jest dla mnie najważniejsze, że nie musimy mieć ale On nie chce słuchać. Jestem załamana. Jak mógł mnie tak zranić? Kocham Go tak mocno. Serce mnie boli z rozpaczy. Po tygodniu miałam już dosyć tej całej chorej sytuacji. Zdecydowałam się na wyjazd by odpocząć od tego wszystkiego i przemyśleć wszystko. Siedzę teraz w hotelowym pokoju i opowiadam to wszystko obcym ludziom. Co najgorsze w tym wszystkim, że zrobiłam wczoraj test i pokazały się dwie kreseczki ! Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Nie wiem co zrobić. Mam takie myśli, żeby nic nie mówić mężowi, rozwieść się tak jak chciał, wyjechać na drugi koniec Polski i wychować samemu dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
upp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiedz mu ,bedzie szczesliwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty tak poważnie ? Powiedz mężowi, ze jesteś w ciąży. Obydwoje macie nierówno pod sufitem ale pewnie do siebie pasujecie i mąż się ucieszy i przeprosi za swoje słowa i zachowanie a Ty mu wybaczysz bo bardzo go kochasz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karolina z gór
Właśnie boli mnie to, że mnie obwinia. Bo tak się czuję. W planach mam powrót do domu za 2-3 dni bo już mi tęskno. Mam nadzieję, że mąż też sprawę przemysli na spokojnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Koniecznie wróć i mu o o tym powiedz , będziesz głupia jak zrobisz inaczej. Z czasem będzie co to tak wadzić że i tak w końcu powiesz a lepiej wcześniej niż później.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Doktor No
Niestety, ortodoksyjna postawa (niezależnie, z jaką religią związana) nie ułatwia życia. Mimo wszystko mam nadzieję na happy end - czego życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie denerwuj się. On na pewno przez swoją religijność i przemyślenia ma poczucie, że grzeszy, że robi coś nie tak. Niemniej nie ma to wiele wspólnego z Tobą i uczuciami do Ciebie. Taka nadmierna religijność wiele w codziennych sprawach utrudnia, bo zwykle jest traktowana wybiórczo, intuicyjnie. Myślę, że On Cię kocha, będzie szczęśliwy na myśl o dziecku a swoje rozterki przemyśli, może dzięki modlitwie albo spowiedzi wszystko się ułoży. A powiedz jakiego on jest wyznania? tak z ciekawości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A cóż to za pozycja co to plemniki szybciej dojdą :D Jak przeczytałam o tych dwóch kreseczkach to nie wiedziałam czy sie śmiać czy płakać. Ciesz sie babo osiągnęłaś swój cel teraz już nic ci nie potrzebne skoro patrzysz by nic nie mówić. A tak w ogóle ten twój mąz w sumie to nic nie zrobił ci złego. Miał tylko niskie poczucie wartości i poczucie winy. Chciał cie uszczęsliwić i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×