Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Emili06

Mam problem z moją matką

Polecane posty

A więc tak jak w nagłówku mam problem z moją matką :) Mam 21 lat moja matka ma 42. Jajestem w związku z jednym chłopakiem już od prawie 3 lat i chyba od tego się wszystko zacznie ale zanim o tym wspomnę to powiem wam że nigdy nie byłam doceniana przez moją matkę, zawsze jakiś problem bo nie byłam taka jak ona i nie robiłam tego co chciała, zawsze inne dzieci były w szkole dla niej lepsze niż ja wymuszała na mnie poczucie winy itd. Jednak gorsze problemy zaczęły się jak już dorosłam a szczególnie teraz kiedy mam stałego chłopaka :) Wtrąca się nam do wszystkiego preszkadza jej że mój chłopak pracuje w delegacji a ja do niego na weekendy przyjeżdżam, że to wstyd bo która to dziewczyna tak u chłopaka siedzi że ludzie gadają itp ( a nikt nie gada tylko sobie wymyśla ) Raz była taka sytuacja że mieliśmy się z moim chłopakiem zaręczyć ale nie wyszło bo chciał żeby wszystko było ładnie a zabrakło funduszy i wtedy się dopiero zaczęło że obiecał i nie dotrzymał słowa, że idiotkę ze mnie robi a co lepsze stwierdziła że specjalnie pieniądze wydaje żeby się ze mną nie zaręczyć a my po prostu to sobie na kiedy indziej zaplanowaliśmy. Wgl ma takie wymagania chce żeby najpierw ich prosił z kwiatami o moją rękę a pózniej dopiero się zaręczał w dodatku u mnie w domu bo gdzie to tak na mieście jak tzw " dziady ". Dodam że sobie na to nie zasłużyła bo mój chłopak jej nie znosi za to co mi kiedyś robiła :) Była taka sytuacja że wyniosłam się z domu na pół roku wyzywała mnie wtedy od najgorszych sz.. kur. dziw... Jak chłopak mnie do siebie zabierał na weekendy urządzała mi awantury pózniej jak mnie odwoził do domu zamykała drzwi od środka żebym nawet kluczem nie otworzyła, dzień w dzień kłótnie po parenaście razy dziennie no nie wytrzymałam, zabrałam manatki i poszłam do chłopaka w cholerę ale wróciłam i teraz zastanawiam się czy dobrze zrobiłam :/ Skoro znowu zaczyna się to samo głupie dogryzki itp. ostatnio koleżanka dodała post na fb że szuka DJ na przyjęcie zaręczynowe a moja matka na to " Będzie miała piękne zaręczyny, będzie rodzina będą jej gratulować wręczać kwiaty będzie tańczyła na swoich zaręczynach widać mądry ten jej facet umie zorganizować a ty to się może doczekasz za 10 lat a jak się doczekasz to i tak Ci się tak oświadczy żeby nikt nie wiedział gdzieś na moście czy tam byle gdzie ". A dzisejsza sytuacja była taka, że wpadła do mnie druga koleżanka i coś wspomniała że jej chłopak cywilnego ślubu nie chce tylko od razu kościelny i jak poszła to moja matka przyszła do mnie do pokoju i mówi " No widzisz mądry ten jej chłopak od razu chce normalny ślub brać a nie to co Twój że cywilny, pewnie specjalnie chce taki wziąć żeby szybciej z tobą rozwód wziąć w razie czegoś ". Mówię wam non stop i co dnia jakieś dogryzki, teraz kończę kurs na prawo jazdy i mówi moja matka do mnie " No niech Ci do prawka coś dołoży śpi z Tobą korzysta to takie rzeczy też nie za darmo " poczułam się jak jakaś dziw..ka. rozumiem żebym miała jakiegoś baiarza menela alkoholika czy nie wiem tam kogo, ale mam normalnego chłopaka który studiuje w weekendy, pracuje w tygodniu i jeszcze musi znalezc czas dla mnie więc dlatego u niego zostaję. No dochodzi jeszcze taka sytuacja że jego tata nie żyje i moja przyszła teściowa ma faceta i są gadania że to patologiczne itp plus do tego że to wioska i na początek chcielismy sobie coś u niego w domu dobudować tam ze dwa pokoje tak tylko na początek póki się czegoś nie dorobimy i te same gadania. " ludzie do miasta idą a Ty w jakiejś wsiosze chcesz mieszkać nienormalna jesteś ale jak chcesz to idz życzę powodzenia " To taki wkurwiający człowiek każdy jest lepszy każdy wszystko lepiej robi każda ma lepszego i ładniejszego chłopaka niż ja. Były z nią gorsze akcje do bicia do mnie skakała powiedziała że na mój ślub nigdy nie przyjdzie że przy dzieciach mi nic nigdy nie pomoże bo jak mój chłop zrobił to niech i on bawi, mnie i moją przyszłą teściową potrafiła nazywać kur...wami, raz jak byłam u mojego chłopaka nawet najazd na podwórek im z moim ojcem zrobili to też się wstydu najadłam. Nie wiem co ja mam robić jak się przy takiej matce zachowywać przy tych jej dogryzkach. Ona bez przerwy zmyśla że jakaś moja koleżanka za mąż wychodzi a druga nigdy w życiu u chłopaka nie nocowała to jest masakra bo ja z tymi koleżankami rozmawiam i to się okazują wszystko brednie, nie wiem jak sobie radzić z nią, może wy mieliście podobnie lub być może znacie jakieś sposoby na taką matkę bo mi brakuje sił :/ Z góry dziękuję za odpowiedzi Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cóż matka jak matka , za bardzo wczuła się w swoją rolę i myśli że będzie cae życie tobą maniplować a ty będziesz tańczyć w rytm jej melodii. Ty masz swoje zycie i swoje wybory a matce nic do tego. Jeśłi jesteś samodzielna tzn jeśli pracujesz i potrafisz się utrzymać to wyprowadz się na stałe od niej . Na dłuższą metę życie z nią jest nie do wytrzymania. Zamieszkaj albo u chłopaka albo coś wspólnie wynajmijcie i odetnijcie się od jej kontroli i narzucanych zachowań. Jeśłi chodzi o zaręczyny , to przecież jest wasza i tylko wasza sprawa więc jesli pasuje wam zrobić to tylko we dwoje bez zbędnych imprez to tak zróbcie , bo głupotą jest np. zapożyczanie się kasy tylko po to by zrobić huczne urodziny dla ludzi (by nie gadali) Najpiękniejsze zaręczyny są wtedy gdy odbywają się w jakimś romantyczny miejscu które na zawsze zapad w pamięć . I wcale nie musi być do tego jakiś super bogaty pierścionek bo jak się kochacie to i bez pierścionka będziecie szczęśliwi. Ja bym postawiła mamę przed faktem dokonanym tzn, zaprosiła ją dopiero na ślub (oczywiście na miarę własnych możliwości i upodobań ) .Twoje życie , Twoje decyzje , Twoje wybory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*urodziny -zaręczyny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W trakcie biesiady przychodzi gajowy z informacją o niedźwiedziu, który wyszedł z matecznika. Wszyscy przygotowują się do polowania. Następnego dnia zaspanego Tadeusza budzi piękna niewiasta (Zosia). Młodzieniec stara się dogonić myśliwych. W karczmie ksiądz Robak prowadzi polityczne rozmowy ze szlachtą i dyplomatycznie przygotowuje grunt pod powstanie. W lesie trwa obława. Rozjuszona bestia atakuje Tadeusza i Hrabiego, którzy zapewne zginęliby, gdyby nie celny strzał mnicha. Asesor i Rejent uzurpują sobie prawo do chwały z powodu zabicia niedźwiedzia, jednak Gerwazy rozstrzyga ich spór i wyjawia, kto wystrzelił śmiertelny pocisk. Wojskiego koncert na rogu jest sygnałem dla wszystkich, że łowy zakończyły się pomyślnie. Bohater opowiada, w drodze powrotnej, historię konfliktu Domejki z Dowejką. Wracających mężczyzn oczekuje Telimena, która postanowiła związać swoją przyszłość z Tadeuszem, a Zosię wydać za mąż za Hrabiego. Myśliwi zostają przywitani przez bohaterkę oraz piękną, młodziutką niewiastę. Tadeusz uświadamia sobie swoją pomyłkę – kobietą, która wzbudziła jego zachwyt, była Zosia. Między Telimeną a młodzieńcem dochodzi do zwady. Podczas przypadkowego spotkania w lesie, bohaterowie godzą się. W trakcie kolacji, która znów odbywa się w zamku, klucznik Horeszków nakręca zegary, co staje się bezpośrednią przyczyną awantury. Do konfliktu dołącza się Hrabia, w którym budzi się duma. Oznajmia Sędziemu, że nie odda w jego ręce majątku, który jest własnością Horeszków. Gerwazy proponuje zorganizowanie najazdu na Soplicowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gadaja gadaja bo polaczki to falszywe qrwy i obgadywanie innych to sport narodowy, oczywiscie za plecami wiec mozesz tego nie wiedziec (jaka pewna ze nie gadaja :D), ale tylko przyglupy przejmuja sie tym co powiedza i pomysla inni czyli 99.9% polaczkow bueehhheeehhhee chociaz sami obgaduja. No kraj debili

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×