Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy postąpiłem dobrze.?

Polecane posty

Gość gość

Witam chciałbym wam opisać pewną historię mojego związku. Więc tak jestem z dziewczyna prawie 2 lata, jak to w związku kłótnie, zgoda, kłótnie, zgoda kochamy się, jesteśmy szczęśliwy znaczy tak mi się wydawało. Moja dziewczyna M...ostatnimi czasy zrobiła się opryskliwa źle mnie traktuje, nie ma czasu dla mnie, wszystko ważniejsze od chłopaka...i w końcu sedno pojawia się kłamstwo zaczyna się od ukrytych imprez wiecie chłopakowi mówi że idzie do koleżanki a idzie balowac albo spotykamy się ja spadam do domu idę spać A ona melanż...i nie zorientowałbym się gdyby nie pewien incydent, wiecie jakoś taka zakochana para mamy hasła do Facebooka i tam przeważnie nie wchodziłem Ale tak mnie podkisilo i wchodze na pierwsza koleżankę i jakiś urywek rozmowy, tak jakby wszystko skasowane a tam pozostawiona 1 wiadomość, trochę dziwne, trochę się wkurzylem i wtedy wyszło pierwsze kłamstwo o imprezie po tym jak od niej pojechałem...awantura, nie chciałem jej widzieć, nigdy się nie oklamywalismy a tu takie coś, dla mnie koniec może nie dla każdego dla mnie tak...dzwoniła przepraszała błagała przyjechała Przytulała przysiagala ze już tak nie zrobi, ostatnia szansa...dobra zgoda za bardzo ją kocham...i słuchajcie 2h a ja kiepski detektyw znowu buszuje po jej "Messenger" i wchodzę a tu przed oczami znikają mi zdjęcia i wiadomości z imprezy (które przyszły kilka sekund przed tym jak popatrzylem) gdzie rzekomo była u koleżanki...i taki suprise :O przecież przysiagala, obiecała i znowu kłamie wtedy nie wytrzymałem...wolę nie mówić co myślałem o niej co mówiłem na jej temat bo szkoda...W każdym razie nie ma nawet o czym rozmawiać... Telefony itp...Poprosiła o spotkanie, mi złości przeszły śmiałem się ze jestem takim idiota, chodziłem po mieszkaniu i wyjebka na cały świat, pozbylem się jej... Poszedłem i nie widziałem jej w takim stanie, trzęsie się, płacze, nawet nie przepraszała, obwiniala siebie, itp...kiepsko mi szło słuchanie jej...Ale jednak nie mogłem jakoś od tak porzucić tyle czasu...po rozmowie, wybaczylem spróbuje jej zaufać...choć wiem że jest to prawie nierealne...kłamstwo...jest paskudne rysa...zaufanie spadło do zera ale jednak...kocham ją nad życie...nie wiem czy dam radę z tym żyć, trzeba próbować... I teraz pytanie czy dobrze zrobiłem? Czy jestem mieczakiem i nie potrawie zerwać jak chłop?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sorry ,ale niestety jeste mieczakiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Raz wybaczyles to zrozumiale ale skoro nadal cie oklamywalala to bedziesz jeszcze przez nia cierpial.... zle zrobiles ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rady kawalerów i starych panien .....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×