Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zła córka

zła córka

Polecane posty

Gość zła córka

witajcie. nie wiem od czego zacząć :/ wczoraj po 36 latach zdecydowałam się ograniczyć do minimum moje kontakty z ojcem. piszę bo chce sie wygadać a może ktoś ma podobne do mnie doświadczenia? nie ukrywam, że ciężko mi z tym bo zawsze byłam bardzo związana z najblizsza rodziną. po krótce... jestem córką schizofrenika. kto wie co to ten ma świadomość co mi było przeżyć. ojciec leczył się tylko pod przymusem a rodzaj jego schizofrenii to paranoidalna więc bywało naprawdę i dziwnie i niebezpiecznie. dorosłam. wyszłam za mąż. nie uciekalam z domu nauczona przez mamę i babcię ze tatus jest chory co bylo wytłumaczeniem na każde jego nawet najbardziej rażące zachowanie. tak się zlozylo ze obecnie mieszkamy z mezem w Niemczech. mama zmarla kilka lat temu. ojciec poza ciotka na miejscu nie ma nikogo chociaz i ten kontakt jest mocno ograniczony bo nikt z nim na dłuższa mete nie daje rady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zła córka
na ile to było możliwe na tyle i dzwoniłam (ale chyba tylko po to żeby on się mogl tylko wygadac bo mnie do słowa rzadko dopuszcza) a te rozmowy nieraz i po 2h trwały gdzie ani ochoty ani czasu na az takie gadanie nigdy nie mialam - ale robilam to ze wzgl na niego. jeździliśmy do polski. również ojciec u nas bywał. ale kontakt z nim to wieczny rollercoaster i stapanie po polu minowym. zawsze coś powiem albo zrobie nie tak. ojciec urzadza mi emocjonalne powroty do przeszlosci gdzie potrafi mi jakies p*****ly wypominać. i to takie absurdalne. ze np. jak miałam 5 lat a on byl po operacji żylaków to ja mu po tych nogach skakalam. wiele nerwów mnie te rozmowy kosztowały. czulam sie po nich nie tylko mentalnie ale tez fizycznie wykończona. najgorsze że było mi tego wszystkiego za dużo i wylewalam wszystko na meza opowiadalam sie innym ludziom - powtarzałam niejako mechamizm zachowan ojca. wczoraj powiedzialam DOŚĆ. nie jestem workiem na śmieci do ktorego można wszystko wrzucic. wszystko powiedzieć. wszystko skrytykować. naublizac a potem wszystko załatwić jednym przepraszam jednym wiesz ze cie kocham i jakby nigdy nic nadal robić to samo. nie i koniec!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zła córka
z nim nie da się normalnie rozmawiać. zaczynam pytając o zdrowie i chcąc opowiedzieć jak mi/nam minął tydzień czy tam jakiś czas a ojciec zawsze kończy jakimiś wynurzeniami czy o sobie jaki jest super czy o innych jacy są oczywiście wg. niego. zli oczywiscie sa glupi i inne epitety. kupiliśmy samochód to było - a po co wam? ja całe zycie nie miałem i żyje. nigdy nie zaakceptował mojego meza. zawsze mial jakies ale do niego i do jego rodziny. moglabym tu mnozyc przyklady. nie sadze zeby ojciec sie na cokolwiek zgodził poza tym do obcych to on jest normalny i łagodny jak baranek. kiedyś jak mial ataki i bil mame i wszczynal awantury i wzywana byla policja to zawsze tak z nimi potrafil zagadac ze nigdy go nawet nie zabrali. nie wiem czy po ostatnich "rozmowach" mam ochotę na jakikolwiek kontakt z nim. na chwilę obecna chce sie odciac od niego. wiem ze 5 min bedzie fajnie ładnie a potem spowrotem to samo. moze i on nad tym nie panuje. nie wiem. przeciez nie leczy sie to nic sie nie poprawi tez. mysle ze nic z tej relacji nie uda sie juz uratować. uznaje ze to jest jego wybór byc takim. bo czasem sie zastanawiam na ile to choroba a na ile charakter.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×