Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Pustka

Polecane posty

Gość gość

Nie wiem jak zacząć to może się trochę rozwlec ale spróbuję streścić jak najbardziej mogę. 2015 rok byłam w najpiękniejszym związku mojego życia. 2gi rok studiów wspólne mieszkanie. Nie dbałam o siebie jakoś specjalnie- chodzi mi o ćwiczenia, po prostu kochaliśmy się takimi jakimi byliśmy. Mój chłopak trochę biegał, ale też nie było to dla mnie istotne czy ćwiczy czy nie. Na poziomie psychicznym ten związek był niesamowicie zgrany. Kiedy wyjechał na statek- do pracy na 4ry miesiące postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczęłam biegać, ćwiczyć, dieta itd. dalej nie byłam zadowolona z siebie ale czekałam cierpliwie, aż zacznę wyglądać tak jak chcę. Kiedy wrócił ze statku zerwał ze mną, to było dla mnie bardzo ciężkie rozstanie. Zaczęłam znowu palić co było głupotą, trochę pić- a nie spożywałam alkoholu przez jego cały okres nieobecności. Nie poddałam się ćwiczyłam dalej. Wyjechał na miesiąc do Australii, wróciłam na uczelnię w marcu, szło mi genialnie waga leciała w dół, wyniki w nauce były świetne. Czułam się zdrowo i pięknie. W lipcu poznałam chłopaka, w którym się zakochałam ale przyszedł czas na mnie i też musiałam znaleźć sobie statek. 2016 rok listopad weszłam na 3 miesiące i musiałam zostać na pół roku. Nie bywaliśmy praktycznie w portach, spotkałam się tam z mobingiem, miałam na łajbie samych facetów. Byłam zastraszona i stłamszona. Przez pół roku mało jadłam nie ćwiczyłam, zeszłam jak zbity pies. 2017 rok koniec maja zobaczyłam ląd byłam szczęśliwa ale przez chwilę. Oduczyłam się żyć, nie rozumiałam świata, chciałam znowu się schować. Weszłam po miesiącu na kolejny kontrakt na 2 miesiące 12h dziennie pracy. Przestałam w ogóle żyć swoim życiem. 5 tygodni lądu i przytyłam kolosalnie później znowu statek na 2 miesiące znowu schudłam i teraz znowu przytyłam po miesiącu 5kg. Nie dość, że psychicznie nie rozumiem świata bo ludzie są zaślepieni i ograniczeni tym co sugerują media to jeszcze nie mam już tutaj żadnych przyjaciół, którzy by chcieli mi pomóc, którzy by mnie rozumieli. Boję się wychodzić z domu i wstydzę się tego jak wyglądam. Jak radzić sobie z tą pustką. Mam obowiązki itd. których nie realizuję pogrążam się w jedzeniu i spaniu. Nie potrafię się podnieść z tego dołka ciągle zaprzepaszczam każdy krok na przód. dwa dni pobiegam a potem 3iego dnia jem słodycze i tak w kółko wzloty i upadki. Wiem jak głupio to brzmi i wiem, że sama siebie wykańczam ale prawda jest tak, że gdyby nie wpływy społeczeństwa to podobałabym się sobie taka jaka jestem i przeczekałabym te naloty obżarstwa po czym wróciłabym powli do ćwiczeń i znowu byłabym chuda ale panikuję... panikuję, że wg otaczającego mnie świata jestem w tej tuszy nic nie warta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obudzony z hipnozy
świat jest syfem, a obudzonych z hipnozy garstka, przykro mi. Jak chcesz to podaj GG i chętnie z tobą porozmawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość_autorka
Do obudzony z hipnozy: Nie posiadam GG jedynie e-mail wchodzi w grę, jednak mój posiada imię i nazwisko więc jeżeli mógłbyś podać swój to się odezwę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obudzony z hipnozy
pisz tu obudzonyzhipnozy@linuxmail.org , tylko nie za często sprawdzam, GG sobie zrób to w czasie realnym można popisać kiedyś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żadna hipnoza. Odmawiaj różaniec. Zobaczysz cuda :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
różaniec jest dla pedofili w sukienkach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×