Gość gość Napisano Marzec 27, 2018 W lipcu miałam wypadek. Przez 3 miesiące jeździłam na wózku. 3 tygodnie w szpitalu, operacja na nogi. Potem 5 tygodni rehabilitacji. Opiekował się mną jak nikt, codziennie karmił, mył, zmieniał pościel, załatwiał wszystko co potrzebowałam. Zabierał mnie na tym wózku na spacery, zawoził w różne miejsca. Test związku najtrudniejszy i zdany celująco. Po pół roku stanęłam na nogi , od lutego wróciłam do pracy. Jak byłam chora zapewniał o swojej miłości. Pod koniec roku się kłóciliśmy tak,ze Sylwestra spędziliśmy osobno. Pomógł mi się przeprowadzić spowrotem do miasta w którym pracuje, bo na czas choroby wróciłam do rodzinnego. Nie doszliśmy do porozumienia w sprawie wspólnego mieszkania . Mieszkaliśmy osobno stad kłótnie. Po Walentynkach powiedział mi ze chyba mnie nie kocha i nie ma wobec mnie poważnych planów. Powiedziałam mu ze w takim razie koniec i zero kontaktu. Na drugi dzień jak h nigdy nic napisał mi SMS czy moja mam już przyjechala( miała przyjechać na weekend). Nie odpisałam. Potem złożył te nieszczęsne zyczenia. Nie mogę przestać o nim myśleć. Pomógł mi bardzo wtedy kiedy go potrzebowałam. Wcześniej nie układało nam się najlepiej, tez ciagle rozstania i powroty... ale niegdyś nie zwątpił w swoje uczucie aż do teraz, kiedy przeżyliśmy obydwoje coś takiego...smutas.Co myślicie o tym wszystkim? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach