Gość gość Napisano Kwiecień 10, 2018 Nie jestem wzorem świętości i nie błyszczę tu jak diament Miejsce w p*********j celi zawsze zagwarantowane Myśli czarne jak atrament, nie przymierzaj moich butów Bo się znajdziesz pod ostrzałem prokuratorskich zarzutów Lubię to co zakazane i nie nawijam z tego piekła Psom się wciska farmazony, a nie niewinne kłamstewka To jest R'ka a nie Ptka moi ludzie ciągle siedzą Równowaga się zachwiała, więcej myśliwych niż zwierząt Takie życie mój kolego, recydywa jest jak blizna Niech Cie ręka Boska broni, żeby się do czegoś przyznać Nie bądź p***a i nie pękaj, a z opresji wyjdziesz cały Czarne chmury nad głowami niestety znowu zgęstniały Nawet z tym nie dyskutuję, już po prostu taki jestem Lubię życie na krawędzi, na tym punkcie mam obsesję Możesz spotkać mnie na mieście i podziękować za szczerość Możesz spotkać mnie na mieście albo ziomuś gdzieś pod celą Jestem brat recydywistą, rodem z ulicznego bagna Każda kolejna odsiadka tylko to uwiarygadnia Wciąż historia się powtarza, znowu wiozą mnie na dołek To niestety ziomuś życie, w które dawno już wsiąknąłem... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach