Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Metempsychoza

Jak pozbyłam się przyjaciółek

Polecane posty

Gość Metempsychoza

Hej! W sumie sama nie wiem, od czego zacząć. Zawsze byłam towarzyską, wygadaną, roześmianą dziewczyną. Od czasów liceum, a w sumie z niektórymi osobami to od podstawówki trzymałam się z grupą zaufanych przyjaciółek. Studia, wyjazdy do innych miast w ogóle nam nie przeszkadzały, zawsze znalazłyśmy czas, żeby się spotkać i porozmawiać, czy poszaleć. Nagle sama nie wiem, co się ze mną stało, strasznie się zaniedbałam w kwestiach wyglądu. Bardzo dużo przytyłam, posypały mi się zęby, bałam się iść do dentysty, więc chodziłam z ubytkami. Wykryto u mnie niedoczynność tarczycy, załamałam się, zaniedbałam się jeszcze bardziej, jednak nadal byłam wesoła, towarzyska, otwarta, pomcna. Mimo tego kontakt nagle się urwał. Telefony ucichły, moje odezwy i propozycje zostaly totalnie olane. Tłumaczyłam to sobie, że widocznie takie koleje losu, każdy poszedł w swoją stronę. Znalazłam nowych przyjaciół, zaczęłam nowe życie, jednak nadal tkwiłam w bezsilności co do zadbania o siebie. Nagle nastał moment, kiedy wzięłam się w garść, mam dobrą pracę, zaczęłam leczyć tarczycę, zadbałam o siebie (sporo schudłam, wyleczyłam i zrobiłam zęby, czuję się teraz świetnie, uwielbiam na siebie patrzeć w lustrze, jednak nie popadłam w samouwielbienie, po prostu cieszę się, ze znów jestem tą dziewczyną, którą byłam kiedyś)I zarazem nagle moi dawni przyjaciele zaczęli odnawiać kontakt. Na początku nie zauważyłam nic niepokojącego, jednak z czasem zaczęłam wychwytywać pewne aluzje odnośnie właśnie mojego wyglądu. Nie raz podsłyszałam, jak dziewczyny między sobą komentują moją przemianę, mówią, że widocznie musiałam znaleźć dobrego sponsora, który mi to wszystko zafundował, tylko jak ktoś mogł chcieć inwestować w takiego kaszalota. Prosto w oczy są dla mnie słodkie, jak miód. Mam wrażenie, że liczy się dla nich tylko wygląd, wydaje się, że spotykają się ze mną tylko po to, żeby móc się ze mną pokazać, bo gdy się zapuściłam to chyba było im wstyd. Nigdy nie oceniałam nikogo na podstawie wyglądu, w końcu nie wiadomo do końca, czym jest on podyktowany, poznałam to na sobie. Teraz, kiedy czuję się pewna siebie jestem chyba nawet skromniejszą osobą, niż byłam kiedyś. Moje grono przyjaciól, które poznałam w tych trudnych chwilach jest młodsze ode mnie o dziesięc lat, wydawaloby się, ze to dopiero powinno być inne pokolenie, patrzące na prezencję, ale oni zaakceptowali mnie w najgorszych momentach, a teraz nadal mnie dopingują, doradzają, cieszą się moimi sukcesami. Przeraża mnie dzisiejsze podejście do życia, bo mam wrażenie, że jak źle wyglądam, to nic sobą nie reprezentuję. Jednak na szczęście co jakiś czas przytrafia mi się coś, co utwierdza mnie w przekonaniu, że są na tym świecie osoby, które patrzą na wnętrze. I o dziwo są to osoby wychowane o dekadę później niż ja sama. Dziś rozprawiłam się z długoletnimi przyjaciólkami ze szkoły i czuję wielką ulgę. Mając 30 lat zaczynam życie z wielką petardą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozprawiłaś? Tzn?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Metempsychoza
Oficjalnie zerwałam kontakt,ppwiedziałam wprost, co z ich ust przypadkiem usłyszałam, że nie zamierzam dłużej ciągnąć tego fałszu i powierzchowności. W pewnym sensie rozprawiłam to sobie sama ze sobą w swojej głowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×