Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Bawią mnie kobiety narzekające ile to jest pracy na macierzynskim

Polecane posty

Gość gość
gość dziś 13:56 Dają, amebo, ale jest takie powiedzenie, trochę ostre, że "Co za dużo, to i świnia nie zje". Pozdrawiam kumatych, tępy i tak przekręci moje intencje i nie zrozumie. x Nie oszukuj sama siebie idiotko. Kochacie te wasze dzieci i wam się tylko wydaje ze jest lepiej z nimi bo kto normalny by kochał kogos kto co chwile się drze nad uchem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kochacie te swoje geny*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam dwoje dzieci, dwa latka i roczek. Zmęczona fizycznie za bardzo nie jestem. Ogarniam sobie wszystko dosyć sprawnie, bo jestem dobrze zorganizowana. Są cięższe dni, kiedy plan dnia leży, bo któreś z dzieci gorzej się czuje, jakaś infekcja, zęby etc. To, co faktycznie mnie dobija, to rutyna, nuda, powtarzalność, samotność. I zmysły trzeba mieć cały czas napięte, oczy dookoła głowy. Bo jedno leci tam, drugie wspina się gdzie indziej. Jedno próbuje sobie skręcić kark, drugie chce zjeść kamienie albo jakiś patyk lub ziemię z ogródka. Jak jedziemy podwójnym wózkiem na spacer, to jedno krzyczy, że jedziemy w prawo, drugie pokazuje, że chce jechać w lewo. Czasem super się razem bawią, a ja tylko spoglądam znad gazetki, a czasem się popychają i krzyczą, bo każda chce akurat tego jednego klocka, chociaż obok stoi całe pudełko innych. Rok temu, jak młodsza córka miała 3 miesiące, a starsza dopiero próbowała stawiać pierwsze kroki, to też miałam plażę i mówiłam tak jak autorka, że co to za filozofia ogarnąć dom i dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też mam dwójkę dzieci, 2lata i 8msc. I u mnie na macierzyńskim to nie urlop bo mam w końcu czas zająć się domem. Gotuje wyszukane obiady a nie zupę na dwa dni. Ale nie narzekam, lubię to robić. Sprzątam, zawsze mam czysto, robię sobie brwi i paznokcie, dbam o siebie i mam na to czas. Nie leżę no bo w końcu mam wybór, albo się opierdalac albo korzystać z życia. Nie mniej jednak dzieci mi w niczym nie przeszkadzają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie rozumiem kobiet, które lubią sprzątać i gotować. Nigdy tego nie zrozumiem. Wolę ten czas spędzić na czytaniu, oglądaniu czegoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam dzieci z podobną różnica wieku. Starszy syn chodzi codziennie do klubu malucha gdzie siedzi do 13. Ja mam wtedy plaże z niemowlakiem. Ugotuje posprzątam pójdę na spacer a przy tym kawki seriale ploty zakupy i na co mam ochotę. O 13 odbieram synka, do 15 śpi. Jak się obudzi je obiad, chwilę się pobawi i wraca mąż. Dwie osoby i dwoje dzieci to jest luzik i miło sobie spędzamy czas. Nie zamieniłabym tej monotonii na żadną pracę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też mam dwoje małych dzieci i zadblam o to żeby mieć odpowiednie zaplecze bo jestem wygodna. Sprzata za mnie pani. Codziennie mąż przejmuje dzieciaki na godzinę a ja idę na rower albo pobiegać. Do tego tak organizuje czas żeby po położeniu dzieci nie mieć nic do roboty, tylko odpoczynek. Moi rodzice bardzo chętnie też zajmuja się starsza córka, wręcz się o to biją z teściowa :). Chętnie korzystam z ich pomocy, wożą małą do zoo i w inne miejsca, córka ma super kontakt z dziadkami a ja mam czas dla mnie i niemowlaczka. Jestem bardzo zadowolona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Przecież ludzie lubią różne rzeczy. Ktoś lubi wędkować, ktoś inny malować paznokcie a jeszcze inny opiekować się dziećmi. Ja np. lubię gotować i nie cierpię dzieci. Ale rozumiem, że ktoś może je lubić :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cóż, ja mam jedno dziecko, które dało nam nieźle popalić. Kolki, refluks utrzymywaly się do pół roku. To był dla nas ciężki okres. Syn non stop płakał, jak zjadł trzeba było pilnować, żeby mu się nie ulało za bardzo, żeby się nie zakrztusił. Płakał tak, że uszy więdły. W nocy spał może z 2 godziny i to na rękach. Na raz wychodziły mu 4 zęby. Żadne bujaczki, leżczki czy inne tego typu. Jak raz poszłam wziazc prysznic gdy byłam sama z synem to wzięłam go ze sobą. Posadziłam w bujaczku, bo tak doradzały mądre matki w internetach, że niemowlaki lubią szum wody itp.itd. no mojemu tak się "podobało" że musiałam wyskakiwać szybko spod prysznica, bo się robił purpurowy od płaczu. Jak skończył 6 miesięcy to jak ręką odjął. Wszystko zaczęło się normować, w końcu. Chociaż nadal nie lubił lezaczka-bujaczka, ciągle ktoś przy nim musiał być, to nie płakał tyle, w nocy potrafił spać ciągiem 3-4 godziny dla mnie to był luksus. Teraz ma rok, od miesiąca odpukac przesypia całe noce, nadal jest jednak dzieckiem łaknącym uwagi. Uwielbia jak ktoś się z nim bawi. Także, nie wszystkie dzieci są "łatwe w obsłudze". Dla mnie urlop macierzyński to nie był urlop, a ciężka praca. Pamiętam jak tuż po maturze 10 lat temu zaczęłam pracować w McDonaldzie na Floriańskiej w Krakowie i tam w najgorszy ruch nie byłam taka zmęczona jak przy synku, kiedy całymi nocami nie spał, kiedy uspokajał się tylko na rękach. Zrozumie to tylko taka matka, która też miała takie trudne początki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14:01 No właśnie widać jaka Ty szczęśliwa jesteś. Taka jesteś szczęśliwa, że codziennie tu siedzisz i wylewasz swoją frustrację. I rzeczywiście chyba Ci na głowę wali skoro ten tekst o orderze z kartofla tak Cię bawi. Taki kwas, a Ty podchwyciłaś i się podniecasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ość dziś autoreczka, czyli psychicznie czołg nie do zayebania, zapomniała, że w tym macierzyńskim męczące jest nie tyle całodniowe bawienie się z wkurzonym siedzeniem na d. dzieckiem zimą, gdy szaro, buro i ponuro (latem wiadomo, inna sprawa, ale zimę ja wspominam słabo), ale RACZEJ męczace jest to, że jest się samą z niemowiącym jeszcze dzieckiem, nie kazdy ma 100 sąsiadek, rodzinę w tym samym mieście, ja oprocz meza nie mam tu nikogo, mam jedną bezdzietną znajomą, druga ma dziecko ale ma tu od uja rodziny i nie ma czasu obskoczyc wszystkich, wiec nie bedzie ze mna siedziala dzien w dzien. Na macierzynskim męcząca jest powtarzalnosc i SAMOTNOŚĆ, ale co taki cep jak autorka moze wiedziec o tym, ze soma i psyche są ze sobą połączone, jak psychika cierpi, cierpi ciało, i na odwrót. Więcej pokory, autoresiu, wystrugam ci odrer z kartofla za wyczyn jakim jest nieuważanie maceirzynskiego za chwilami bardzo trudny czas. Nara, stara. xx Nie kazdy jest tak slaby na umysle jak ty .. Nie kazdy lubi dom otwarty i tabuny ludzi wokół siebie, nie kazdy jest do tego przyzwyczajony i nie kazdy za tym teskni :) Samotnym mozna byc i zyjąc posród tłumu.. To ty decydujesz czy jestes samotna czy nie.. Jak masz z tym problem to staraj sie go naprawic, a nie z zazdrosci dopiekasz kobietom , które dobrze sie czuja w mniej licznym towarzystwie nie nudza sie same ze soba i sa szczęsliwe :) Samotni sa ludzie specjalnego rodzaju.. po twoich wypowiedziach ich tonie , nic dziwnego, ze czujesz sie samotna..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mnie dziwi tylko jedno - przekonanie ze skoro u ciebie jest tak, to u innych tez, wiec nie wolno narzekac. dzieci sa rozne, maja rozne potrzeby, charaktery. moje dziecko nie wytrzymuje w wozku dluzej niz pol godziny, to jak ja moge na spacerki chodzic? syn ma 7 miesiecy , w dzien nie spi, taki typ. poczatki macierzynstwa to byl horror - syn kolki, ja ciagle zapalenia piersi. potem sie unormowalo, i owszem, teraz jestem zadowolona, mimo ze nie mam rodziny, tesciow ktorzy sie zajma dzieckiem a ja sobie pojde na zakupy. ale to, ze u mnie jest teraz ok, nie znaczy ze u kazdego tak samo wszysto wyglada. ludzie, nie generalizujcie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No cóż - to mamy zupełnie inne rozumienie pojęcia "czas dla siebie". Ja co prawda absolutnie nie jestem zmęczona macierzyństwem. Lubię swoją pracę, lubię wyjścia ze znajomymi itd. ale aktualnie w ogóle mi tego nie brakuje i nie tęsknię za tym, co było przed ciążą i dobrze mi na macierzyńskim. I to prawda - leżenie podczas karmienia czy spacery z dzieckiem w ogóle nie są męczące. Ale jednak "czasem dla siebie" w zyciu bym tego nie nazwała. Mnie akurat tego czasu dla siebie też jakoś szczególnie nie brakuje. A jak potrzebuję, no to moje dziecko ma też tatę, który doskonale potrafi się nim zająć. Ale jak mówiłam - nie jest mi to aż tak bardzo potrzebne. Czas dla siebie miałam przez 35 lat - teraz jest czas dla dziecka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15.11 rozumiem cię. U mnie było bardzo podobnie. Wkurza mnie, że inne myślą że KAŻDE dziecko jest łatwe w obsłudze i dużo śpi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo jak autorka odpieprza pracę od siebie, obiad byle jaki no to ma czas dla siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam dwoje odchowanych już mocno dzieci z różnicą 2 lata. Nie miałam jakoś super absorbujących dzieci, ot normalne niemowlęta i potem małe dzieci, ale adybym miała mieć teraz małe i siedzieć z nim w domu, to by mnie szlak trafił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam dwoje odchowanych już mocno dzieci z różnicą 2 lata. Nie miałam jakoś super absorbujących dzieci, ot normalne niemowlęta i potem małe dzieci, ale gdybym miała mieć teraz małe i siedzieć z nim w domu, to by mnie szlak trafił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś A autorka tak czasem nie dopieka innym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to ja tak nie miałam słodko jak wy:), praktycznie niespiące dziecko w ciąu dnia, wiecznie wrzeszczące, wyjące, poprawiło się jak miała 9-mcy , wtedy pierwszy raz siadła i zaczęła obserwować swiat z innej perspektywy, wrzaski ucichły. Ale pocieszyłyście mnie, staram się o drugie i moze teraz będzie tak słodko jak piszecie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorka to niezła królica! Kilka miesięcy po porodzie znowu zaciążyła....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Stary ją zajedzie, a ta powie że sobie leży i odpoczywa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15:17 Jakie codziennie, kretynko? Codziennie to ty leki brać powinnaś, a nie majaczyć, że ktoś tu siedzi codziennie. A poza tym, ty nie masz dzieci, bałwanico, więc wypad z forum dla matek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mam 2 dzieci 15miesieczne i 6latka. Po ur pierwszego wrocilam do oracy po 7 miesiacach z drugim siedze do dzisiaj w domu. Faktycznie z jednym rutyna mnie zabijala i chcialam do ludzi, ale przy 2 to inna bajka :). Starszy chodzi do szkoly wiec trzeba go zawiezc i przywiezc, odrobic lekcje, wyjsc na rower i maly mi tego nie ulatwiA. Maz pracuje do 20 a weekend ma dodatkow prace. Nie jest mi zle bo wiem jak wyglada zycie jak sie pracuje i zajmuje domem i dziecmi. Wczesniej z mezem rozmawialismy tylko co ktore kiedy musi zalatwic o obiadach, zakupach itp. Teraz caly dom wzielam na siebie i nam jest latwiej, mam czas wieczorem zeby wypic z mezem piwko pogadac na spokojnie bo wszystko jest w domu zrobione. Planuje tak jeszcze pobyc ok roku. Nie mowie czasami tez mam juz dosyc wiecznego maaaaamooooo ze strony starszego ;) no ale takie sa dzieci. Zawsze bylam towarzyska a teraz naprawde doceniam CISZE i nawet na kawe lubie sobie pojsc sama, zalozyc sluchawki i sie zrelaksowac. Staram sie dbac o siebie nawet jak mam dola to zawsze sie podmaluje, wlosy uloze injuz sie lepiej wtedy cZuje ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka. Bardzo mnie cieszą pozytywne sygnały dotyczące rodzicielstwa. Może to ja mam w swoim otoczeniu takie marudy i wydaje mi się że tak jest wszędzie. Pomijam przypadki skrajne, niektóre o nich pisały tutaj. Jednak przeważnie dzieci nie płacze 15 godzin na dobę :). Jestem zwolenniczką na maksa upraszczania sobie życia i może przez to czerpie radość z macierzyństwa. Używam chusty u młodszego dziecka i nosidła u starszego gdy nie chce siedzieć w wózku. Starsze trzy razy w tygodniu ma zajęcia z innymi dziećmi pół dnia a ja mam tylko niemowlaka. Raz w tygodniu nam pomóc do sprzątania bo w życiu bym nie objechała chaty z dziećmi u boku. I tak karmiąc mam czas dla siebie. Może nie pójdę wtedy na rower ale jak chce oglądać seriale to oglądam, czytać go czytam a jak brakuje mi przyrody idę na ławkę w parku i tam karmie. Jedyne prawdziwe ograniczenie jakie póki co widzę to wychodzenie z dwójką. Z jednym pójdę z koleżanką na obiad, z dwoma już nie, bo się zajadę. Na szczęście na takie akcje mam męża :). Jak wam te dzieci tak przeszkadzają trzeba było się na nie nie decydować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo jak naklepią po kilkoro bachorów to jak głupie to niech zapieprzają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pani do sprzatania? bylo od razu tak pisac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Haha. Ja jakos z dwójka chodzących dzieci ogarniam mieszkanie. Autorko ty to ciamajda jesteś, więc masz całe życie wakacje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No jak ktoś ma pania do sprzątania to wiadomo że wtedy ma się prawdziwy urlop. Haha ale autorka jest tepa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, jesteś zajebista i zajebiście sobie radzisz. Taki mogłabyś dać zresztą tytuł tego tematu. A tak poważnie: życzę ci trochę pokory i zrozumienia, że nie wszyscy są tacy jak ty, tak jak nie wszystkie dzieci są takie same jak twoje. Tak po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I gada że KAŻDA kobieta na macierzyńskim odpoczywa. Tak, każda która ma pomoc. Ale są takie które nawet męża na co dzień nie mają bo wyjeżdża w delegacje. Autorko skompromitowałas się. Jak można przy tylko jednym chodzącym dziecku nie ogarnąć mieszkania?? Ty jesteś po prostu leniwa dlatego uważasz że masz prawdziwy urlop.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×