Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość_smutno mi

smutno mi

Polecane posty

Gość gość_smutno mi

..i piszę w poczuciu zmarnowanego życia. Mam 38 lat męża i dwoje dzieci. Nie poszło mi w życiu na całej linii. Syn prawie pełnoletni, arogancki źle się uczy, pali,pije ,włóczy się po nocach z jakąś panienką lekkich obyczajów. Córka też nie lepiej, słaba uczennica za to bardzo pyskata, robi co chce. Próbuję ich jakoś zmotywować do nauki, ale kiedy widzę ten opór i lenistwo to tracę nadzieję. Mąż ma wszystko gdzieś, mnie traktuje jak darmową służącą, nastawia przeciwko mnie swoją rodzinę , nawet w mojej obecności. Nasze małżeństwo, jeśli w ogóle można tak to nazwać od początku było nieudane. Żyjemy obok siebie. Nie mamy ani wspólnego konta ani znajomych ani zainteresowań. Praktycznie ze sobą nie rozmawiamy, ja boję się odezwać, bo nigdy nie wiadomo co męża sprowokuje do awantury. Nie ma czego ratować. Mam tylko nadzieję że niedługo jakoś wyjdę na prostą emocjonalnie po tym wszystkim bo mąż buduje dom i chciałabym aby sie wyprowadził z naszego mieszkania. Ciężko pracuję, on i tak jest ze mnie niezadowolony cały czas ma do mnie jakieś pretensje, jest złośliwy. Pracę mam dobrą, chociaż mam świadomość że mnie tam wykorzystują Pracuję na b odpowiedzialnym stanowisku. Tylko co z tego jak moje poczucie wartości jest równe 0. Co z tego ze nieźle zarabiam kiedy czuję się nic nie warta jako matka czy żona. Pocieszcie mnie albo dobijcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sama się dobija a nie innych prosisz o to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twoje dzieci przechodzą okres buntu. Niedługo pewnie z tego wyrosną o ile nie będą wpadać w coraz to gorsze towarzystwo. Porozmawiaj z nimi na poważnie o tym co Cię boli i co Cię martwi. Może to je skłoni do refleksji. Z mężem też porozmawiaj szczerze i powiedz jakie masz plany na przyszłość i że masz dość takiego traktowania i co sądzisz o Waszym małżeństwie. Jeżeli nic się nie zmieni, faktycznie nie ma już czego ratować. Po rozwodzie będziesz miała szansę ułożyć sobie życie na nowo, co nie znaczy, że gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no coz, bardzo nieciekawa sytuacja... zachowanie dzieci jest prawdopodobnie wynikiem relacji miedzy Toba a mezem . nie rozumiem czemu twoj maz to taki du/pek. moze musi cie stracic zeby przejrzec na oczy. przydałaby sie terapia malzenska ale pewnie nie da sie namowic. coz, jesli masz o cos walczyc to chyba juz tylko o dzieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tam chętnie bym się z tobą przespał by podnieść twoja samoocenę :) Napewno by Ci to pomogło w wyjściu na prostą ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli jesteś wierząca, to można znaleźć siły i nadzieję w Bogu. Bo tak po ludzku to rzeczywiście jesteś w d...e.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam 38 lat, jestem stara panna i mam kiepsko platna prace, mimo staran, studiow, kursow i umiejetnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość desperat40
Ja tam chętnie bym się z tobą przespał by podnieść twoja samoocenę :) Napewno by Ci to pomogło w wyjściu na prostą ;) (poprzednio zapomniałem się podpisać) :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z tą 40 nie trafiłaś :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość desperat85
Ja tam chętnie bym się z tobą przespał by podnieść twoja samoocenę :) Napewno by Ci to pomogło w wyjściu na prostą ;) (poprzednio zapomniałem się podpisać) :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, bywa gorzej, wierz mi. Masz jeszcze szansę aby ułożyć sobie życie po swojemu. A dzieci?no cóż, choćbys sobie flaki wypruła to i tak na siłę nic nie zrobisz. Przychodzi taki czas żeby pomyśleć o sobie, przeszłości nie cofniesz ale przyszłość masz w swoich rękach. Będąc na twoim miejscu p*****lnelabym to wszystko, wynajęła jakieś małe mieszkanko i zaczęła żyć. Szybko przyszloby opamiętanie,, uroczej rodzinki ".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z 85 tez nie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość desperat15
Ja tam chętnie bym się z tobą przespał by podnieść twoja samoocenę usmiech.gif Napewno by Ci to pomogło w wyjściu na prostą ;) (poprzednio zapomniałem się podpisać) :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Lepiej jezyk.gif x Musi być lepiej bo to mój typ, a nie autorki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Desperatowi tez dziękuję. ..ale nie w głowie mi nowe chłopy. Chciałabym poukładać to co mam albo znaleźć jakieś rozwiązanie na nową drogę. Mężowi lata temu proponowałam żebyśmy skorzystali z terapii. Oczywiście on kategorycznie odmówił bo juz wtedy miał wszystko w poważaniu . Trudno. Nic na siłę. Nie pojął żadnego działania co nie przeszkodziło mu obwiniać mnie o każde niepowodzenie czy to w kwestii wychowania dzieci czy naszego małżeństwa. Kiedyś powiedział ze jestem dla niego kulą u nogi. Rozumiecie? Zostałam sama z dziećmi żeby on sobie robił karierę za granicą bo tak chciał. Nie mogl na mnie patrzec to wyjechal. Ja pracowałam. Nie byłam na jego utrzymaniu. Zarabiam 2 średnie krajowe a on mi mówi ze jestem jego kulą u nogi... Jestem samodzielna. Nic nigdy od niego nie chciałam ani nie chce, nie narzucam mu nic. Wszystko co on robi robi tylko dla siebie. Ma czas na swoje hobby ktoremu poswieca sporo czasu i wtedy nie ma go w domu i wogole w to mu się nie wtrącam a tu się okazuje ze jestem dla niego takim problemem :( Niestety musze przyznac racje mojemu ojcu ktory go wyczul od razu jak go tylko poznal. ojciec mówił ze z tego nic nie będzie bo on to leń, dzieciak i egoista. Ale byłam głupia to teraz mam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chce całować tzytzki Twoje :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Spróbuj znaleźć jakąś grupę wsparcia - może jakiś psycholog w okolicy taką organizuje, może w domu kultury, może jest coś w rodzaju wiejskiego Koła Gospodyń Wiejskich lub Kółka Różańcowego (jeśli jesteś religijna).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wiem , ze jestem juz w takim wieku ze oparcia mogę szukać tylko w Kole Gospodyń Wiejskich albo w kościele przy kółku różańcowym Dziękuję za ciepłe słowa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteś niezależna finansowo, a to duży plus. Dlaczego tkwisz w tej beznadziei? Nie szkoda ci życia?, możesz jeszcze śmiało ułożyć sobie życie po swojemu. Ja bym się ani minuty nie zastanawiała. Dzieci masz prawie dorosłe, to niech sobie teraz tatuś powychowuje skoro s*******il za granicę i zostawił wszystko na twojej głowie. A co ty masz być całe życie cierpietnicą? Odwagi kobieto! Życia szkoda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×