Gość Healthywater Napisano Wrzesień 3, 2018 Cześć. Nie wiem już, ale pewnie to już z dwa lata albo i więcej. Mam okropne życie. Zdaję sobie sprawę, że inni mają gorsze problemy niż ja, głupia nastolatka, ale to mnie nie przekonuje. Mam dość. Jestem chyba z wyglądu normalną dziewczyną. Od zawsze miałam problem z wagą. Lekka nadwaga. Już jest lepiej. Od jakiegoś czasu przestałam tak bardzo krytykować swój wygląd, ale są chwile zwątpienia. Na mój charakter nigdy nie zwracałam uwagi, dopiero gdy ktoś się pojawił w moim życiu, ale o nim później. Zawsze myślałam, że jestem dobra, miła, wesoła ale nieśmiała. Od jakiegoś czasu zaczęłam większą uwagę zwracać na charakter niż na wygląd. I jestem nikim. Nic nie znaczę ani dla siebie ani dla nikogo. Przez jakiś czas, dokładnie 8 miesięcy jak już mówiłam był ktoś. Poznaliśmy się przez internet (desperacja poziom hard). Na początku wiadomo wszystko super się układało, ale po może dwóch miesiącach wszystko zaczęło się psuć, już nie było tak kolorowo, ale dalej to ciągnęliśmy. Kilka miesiecy później on nie wytrzymał i chciał to skończyć i tak się stało. Ale podczas tej naszej ostatniej rozmowy wyznałam, że się w nim zakochałam. Po chyba dwóch tygodniach wrócił, bo "zobaczył jaki skarb stracił". Ciągle coś się psuło, ale zaraz już się godziliśmy i było fajnie. I tak minęło te 8 ciężkich miesięcy. Źle mnie traktował, dużo przez niego płakałam, byłam nieszczesliwa, ale nie chciałam go stracić, ale nie wytrzymałam i wszystko mu wyznałam, napisałam najgorsze rzeczy i w tym właśnie momencie wszystko się skończyło, a ja nadal go kocham. Okropnie tęsknię. Nie potrafię zapomnieć. Minął miesiąc, a ja dalej płaczę. Ogólnie całymi dniami siedzę w domu, mam jedną koleżankę. Wszystkie przyjaciółki kiedyś sobie odeszły. Czuję się bardzo samotna. Kiedyś byłam wesoła, miałam pewno zainteresowań, a od tych dwóch lat poprostu żyje bo muszę. Są normalne dni, żyje, czasami nawet jestem z***biscie szczęśliwa, ale zaraz znowu wszystko traci sens. Nie mam żadnego celu, nie wiem po co żyje. W domu nikt się mną nie interesuje. Jedyne o co mnie pytają to o siostry, które już nie mieszkają z nami. One o wszystkim mówią rodzicom, a ja nie potrafię, nie ufam nikomu, wszystko trzymam w środku. W szkole jestem wesoła, śmieje się, ale wracam do domu i chcę się zabić. Wiem, że neo poradzę sobie w życiu. Boje sie, że będę jakaś psycholką, albo alkoholiczką. Nie piję, nie palę. Nie robię nic. Nie potrafię się zebrać i powiedzieć że dam radę. Tylko się nad sobą użalam. Mam dość wszystkiego. Czasami nie potrafię się uspokoić i wbijam paznokcie w skórę, ból mnie uspokaja. Nie tnę się. Nie chcę się zabić. Boje się takich rzeczy. Ale czesto myślę o śmierci. Nie chcę już żyć. Po prostu. Dzięki i przepraszam. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach