Gość gość Napisano Listopad 21, 2018 Zaintrygowana Teresa dziś [20:03] Jestem mezatka od kilku lat. Niestety nie za bardzo uklada mi sie w zwiazku. Maz skoncentrowany tylko na sobie i swoich potrzebach, brak czulosci z jego strony i zainteresowania moja osoba. Wszystko zaczelo sie psuc po urodzeniu dziecka. Sex kilkuminutowy nastawiony na jego potrzeby. Niedawno do mojego dzialu doszedl kolega, rowniez zonaty. Mam wrazenie ze miedzy nami iskrzy, ze w koncu zaczelam sie komus podobac. Flirtujemy, widze to w jego oczach. Wspominal nieraz ze z zona to jest tylko z przyzwyczajenia.Maja dziecko na ktorym mu zalezy. Oczywiscie jak to we flircie, nic nie jest powiedziane wprost. Znowu poczulam przyplyw energii, dobrego nastroju. Nie mysle o rozwodzie, nic z tych rzeczy. Raczej milo mi ze sie komus podobam (chyba?) No i pociaga mnie fizycznie, mysle o nim. Moze i bym chciala sie z nim kochac, ale to mogloby zepsuc fajna relacje w pracy jaka mamy. Ostatnio wspominal o innej kolezance z pracy, ze nie lubi jak ona go poklepuje po plecach, bo nie lubi takiego braku dystansu, ze czuje sie niekomfortowo. Kilka razy o tym wspominal. I ja to troche odebralam jakby to mowil do mnie. W sensie, moze abym nie probowala go dotykac (przypadkowo). Moze to takie postawienie granicy, skoro mowi ze to dla niego brak komfortu. Co uwazacie?jak Wy byscie to zinterpretowaly?i wogole co uwazacie w temacie Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach