Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Nic

Tęsknię za kimś kto mnie już nie chce

Polecane posty

Gość Nic

Byłam z kimś kto mnie już nie chce. 

Minął rok, ja nadal tęsknię. Od czasu do czasu się odezwę. Wiem, że nie powinnam, ale z czasem chęć odezwania się jest tak silna i trwa tyle czasu,że w końcu ulegam. 

Codziennie o Nim myślę. Nie wiem jak sobie pomóc. Chodzę na terapię, spotykam się ze znajomymi, mam dużo zajęć. A i tak każdy dzień zaczynam od płaczu. I tak od roku. Nie mam już siły. 

Boje się rano budzić, bo dziś może być gorsze niż wczoraj.

Nie wiem jak sobie pomóc. 

Postanowiłam w końcu skorzystać z rady typu klin klinem. Mam konto na portalu randkowym, chodzę na szybkie randki, ale nie spotykam tam nikogo kto mnie zainteresuje. 

Czasem w pracy spotkam interesującego mężczyznę. Takiego z którym chciałabym więcej porozmawiać. Ale zawsze okazuje się że jest już zajęty. 

Nie wiem jak sobie pomóc.

Próbuje różnych rzeczy, a nadal stoję w miejscu. Dostaje rady żebym najpierw była szczęśliwa sama ze sobą. Tylko jak to zrobić. Ja już jestem w stanie gdzie nie muszę być szczęśliwa. Wystarczyłby mi stan kiedy nie jestem nieszczęśliwa. 

Mam dość takiego życia, a nie wiem co zrobić. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

Współczuję, rozumiem, mam tak samo. Nie umiem sobie pomóc, mam myśli samobojcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zalamana

Ja tez tak tesknie i nie moge nawet zadzwonic, napisac ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

Też mam myśli samobójcze. 

Nie wiem jak długo dam radę. 

Czytam różne rady itp 

Czytam, że nie mogę uzależniac swojego szczęścia od drugiej osoby. 

Tylko nikt mądry nie pisze jak to zrobić. Mam wszystko oprócz ukochanej osoby. Robię rzeczy, które lubię, a które przestają mi sprawiać radość. 

Nic nie cieszy. Nie umiem tego przerwać. 

Rok temu też taki post pisałam. Ale wtedy moje życie wyglądało inaczej. 

Skorzystałam ze wszystkich rad. Jest bardziej znośnie. Ale nie jest dobrze. 

I codziennie pytam jak długo jeszcze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Autorko mysle ze Ty cierpisz bol odrzucenia, przechodzilam to bol jest taki az fizyczny i dlawiacy w klatce piersiowej. Zranil mnie potem jeszcze kilka razy .. poten poznalam kogos innego( z kim i tak nie bylam) i pomalu sie wyleczylam. Szukaj nowej milosci, dopiero ten bol minie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale bezsens

I po co facet takie teksty pisze i potem jeszcze sam sobie odpowiada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdradzacz pospolity
8 minut temu, Gość Gosc napisał:

Autorko mysle ze Ty cierpisz bol odrzucenia, przechodzilam to bol jest taki az fizyczny i dlawiacy w klatce piersiowej. Zranil mnie potem jeszcze kilka razy .. poten poznalam kogos innego( z kim i tak nie bylam) i pomalu sie wyleczylam. Szukaj nowej milosci, dopiero ten bol minie. 

po mału po mału 😛

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

Trudno się szuka miłości. Szukam, ale ciężko o osobe, która mi odpowiada. 

Aż do pewnego momentu uważałam że nikogo już nie pokocham. 

Aż w pracy spotkałam faceta, który mi się spodobał. Był zajęty, ale bardzo się cieszyłam że ktoś w końcu mi się spodobał. Bo myślałam ze nikt mi się nie spodoba. Potem spotkałam drugiego też zajętego. I zaczynam myslec, że typ faceta,który mi odpowiada jest już zajety. 

Korzystanie z moich lepszych dni i staram się poznawać ludzi. Nigdy nie wiem kiedy akurat skończą mi się siły. 

Ale zaczynam się zastanawiać że tak może być zawsze. A tak żyć nie chce. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Saudade
1 godzinę temu, Gość Nic napisał:

Byłam z kimś kto mnie już nie chce. 

Minął rok, ja nadal tęsknię. Od czasu do czasu się odezwę. Wiem, że nie powinnam, ale z czasem chęć odezwania się jest tak silna i trwa tyle czasu,że w końcu ulegam. 

Codziennie o Nim myślę. Nie wiem jak sobie pomóc. Chodzę na terapię, spotykam się ze znajomymi, mam dużo zajęć. A i tak każdy dzień zaczynam od płaczu. I tak od roku. Nie mam już siły. 

Boje się rano budzić, bo dziś może być gorsze niż wczoraj.

Nie wiem jak sobie pomóc. 

Postanowiłam w końcu skorzystać z rady typu klin klinem. Mam konto na portalu randkowym, chodzę na szybkie randki, ale nie spotykam tam nikogo kto mnie zainteresuje. 

Czasem w pracy spotkam interesującego mężczyznę. Takiego z którym chciałabym więcej porozmawiać. Ale zawsze okazuje się że jest już zajęty. 

Nie wiem jak sobie pomóc.

Próbuje różnych rzeczy, a nadal stoję w miejscu. Dostaje rady żebym najpierw była szczęśliwa sama ze sobą. Tylko jak to zrobić. Ja już jestem w stanie gdzie nie muszę być szczęśliwa. Wystarczyłby mi stan kiedy nie jestem nieszczęśliwa. 

Mam dość takiego życia, a nie wiem co zrobić. 

 

 

Wystarczy, że przestaniesz rozpamiętywać. To w zasadzie nic trudnego, ale najpierw trzeba tego szczerze chcieć! Przestań taplać się we wspomnieniach i nie myśl o swojej urażonej dumie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

U mnie te myśli rodzą się same. U mnie to zupełnie inna syt, chyba gorsza, bo ja tęsknię za kimś z kim jestem, ale kto wiem że mnie nie chce. Odchodzę od pół roku ale nie umiem. To długa i trudna historia i uklad. Ten zw mnie niszczy od środka, odbiera radosc i chec życia ale bez niego to już byłby koniec. Nie mam odwagi, bo boje się jednego ze nawet mnie nie zapyta dlaczego ani nie zatrzyma, powie ok hej. Ciągle płacze, wiem że jedyna droga do wyleczenia to skończyć to. Ale jak sama wiesz u Ciebie to już rok a myśli o nim rujnują Ci życie. U mnie będzie tak samo. 

Boję się....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Saudade
1 minutę temu, Gość Gosc123456789 napisał:

U mnie te myśli rodzą się same.

W kapuście, czy przynosi je bocian?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

Same przychodzą. Wstajesz rano a one już są. 

Albo są w nocy we śnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

123456789 ja miałam podobną sytuację. Tylko trwalam w tym krócej. Czasem wracalam. Chyba tylko po to żeby zobaczyć że nic tam dla mnie nie ma. 

Nie powinno bolec a boli. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

Widzisz dokładnie. Po prostu są. A gdy na chwilę czujesz spokój to zaraz pojawiają się znowu,i burza wszystko, jest nirpokoj, stres, uczucie ścisku w żołądku, łzy, chcesz być sama rzucić się na łóżko o wyc. Rizpamietujesz co mówił, obiecywał, że klamal, że ma cię gdzieś i go nie obchodzisz. I wmawiasz sobie że się zmieni, jeszcze tylko dzień, dwa, tydzień. 

A noc i sny to inna historia. Wszystko się miesza. Tam on też jest. Różnie się śni: dobrze, źle. Czasami że dzwoni, napisał. Budzisz się bierzesz telefon a tu nic. 

I takie nerwy i stan niszczą organizm.....myślisz tylko o tym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Saudade
5 minut temu, Gość Nic napisał:

Same przychodzą. Wstajesz rano a one już są. 

Obawiam się, że to tak nie działa, ale nie zamierzam zabraniać nikomu tkwić w nieszczęściach. Absolutnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789
4 minuty temu, Gość Nic napisał:

123456789 ja miałam podobną sytuację. Tylko trwalam w tym krócej. Czasem wracalam. Chyba tylko po to żeby zobaczyć że nic tam dla mnie nie ma. 

Nie powinno bolec a boli. 

A wiesz ile ja w tym trwam już ogólnie? 2 lata. Od jakiś 8 m-cy mnie to niszczy, od 6mcy odchodzę i nie mogę, nie umiem, nie potrafię i się boje. To uzależnienie emocjonalne. A ten ktoś to "wampir" tylko bierze i wymaga, wiele rzeczy robiłam dla niego wbrew sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic
7 minut temu, Gość Saudade napisał:

Obawiam się, że to tak nie działa, ale nie zamierzam zabraniać nikomu tkwić w nieszczęściach. Absolutnie. 

Niestety u mnie tak jest. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic
11 minut temu, Gość Gosc123456789 napisał:

A wiesz ile ja w tym trwam już ogólnie? 2 lata. Od jakiś 8 m-cy mnie to niszczy, od 6mcy odchodzę i nie mogę, nie umiem, nie potrafię i się boje. To uzależnienie emocjonalne. A ten ktoś to "wampir" tylko bierze i wymaga, wiele rzeczy robiłam dla niego wbrew sobie

U mnie 2 lata. Tylko na początku było super. Rok temu odeszłam. 

Jakiś czas temu napisałam. Obiecal, że wszystko naprawi. Nie naprawił. 

Ja akurat szybko się zawijam. Szykowałam się tydzień. Wiedziałam że i tak muszę to zrobić. Im szybciej tym lepiej.

Ludzie nie zmieniają się bo Ty czy ja im tak powiemy. Musza tego chcieć sami z siebie. Zapału na ułożenie wszystkiego starczyło na 2 tygodnie. 

Takie coś nie na sensu. Nigdy się nie uda. Tylko myślałam że kolejne rozczarowanie sprawi że będzie łatwiej. 

Każdej znajomej bym powiedziała żeby odeszła, bo to nie ma sensu. Sama wiem że to się nie uda. A jestem na emocjonalnej smyczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Saudade
1 minutę temu, Gość Nic napisał:

Niestety u mnie tak jest. 

Uważasz, że jakaś podstępna siła wyższa kieruje Twoimi myślami? Wkłada Ci je do głowy kiedy śpisz? Jesteś uzależniona od swojego cierpienia, to wszystko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ffff

Faktycznie sporo robisz, jak z poradników, ale

Niepotrzebnie się odzywasz, rozdrapujesz liczysz pewnie na coś. Należy wywalić pokasować wszystko, jakby to wszystko nigdy nie istniało. Ja sie rozstałam w kwietniu. Bolało bardzo i myslałam, że zwariuję ale myslałam tak długo aż wymysliłam, że nie mam ochoty na kogoś kto mnie nie chce, po co mi takie związek? Po prostu małymi krokami z myslenia że to moja wina że coś (nie wiem co) zrobiłam źle zaczęłam mysleć, ze trudno, czas na nowy rozdział, nie mam wpływu na czyjeś zachowanie i uczucia, że to nie ma sensu. Było mineło, zrobiłabym krzywdę sobie gdybym sobie pozwoliła na bycie z kimś kto mnie chce na , wypada bo, ja tego potrzebuję. Trochę go sobie obrzydziłam szczerze mówiąc. Zaczęłam przypominać jego wady zamiast zalety, ale nie nienawidze go. Ma prawo robić co chce, ja też. W tej chwili nie ciągnie mnie wcale, od 2 miesięcy zero jakiegokolwiek kontaktu, gdzieś tam pomyslę powspominam ale na sercu lekko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic
57 minut temu, Gość ffff napisał:

Faktycznie sporo robisz, jak z poradników, ale

Niepotrzebnie się odzywasz, rozdrapujesz liczysz pewnie na coś. Należy wywalić pokasować wszystko, jakby to wszystko nigdy nie istniało. Ja sie rozstałam w kwietniu. Bolało bardzo i myslałam, że zwariuję ale myslałam tak długo aż wymysliłam, że nie mam ochoty na kogoś kto mnie nie chce, po co mi takie związek? Po prostu małymi krokami z myslenia że to moja wina że coś (nie wiem co) zrobiłam źle zaczęłam mysleć, ze trudno, czas na nowy rozdział, nie mam wpływu na czyjeś zachowanie i uczucia, że to nie ma sensu. Było mineło, zrobiłabym krzywdę sobie gdybym sobie pozwoliła na bycie z kimś kto mnie chce na , wypada bo, ja tego potrzebuję. Trochę go sobie obrzydziłam szczerze mówiąc. Zaczęłam przypominać jego wady zamiast zalety, ale nie nienawidze go. Ma prawo robić co chce, ja też. W tej chwili nie ciągnie mnie wcale, od 2 miesięcy zero jakiegokolwiek kontaktu, gdzieś tam pomyslę powspominam ale na sercu lekko

Staram się tak myśleć. Cały czas sobie powtarzam, że sam zaproponował że wszystko naprawi, a mnie oszukał. 

 

Najdłużej nie odzywałam się 6 miesięcy. Ale i tak było to 6 miesięcy nerwów. I pod koniec była to już tortura. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

Ja z moim mieliśmy po pewnej kłótni 3 m-ce przerwy. Żałuję że się wtedy odezwałam bo byłabym już wyleczona. Dobrze sobie radziłam wtedy, myśli o nim pojawiały się coraz mniej. To nawet nie było odezwanie się z liczeniem na powrót tylko tak o, czy i co odpisze. Od tego czasu mija dziś 11 mcy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

Ja nie mam pomysłu na siebie. Nie wierzę już w zbawienny upływ czasu. Bo po 6 miesiącach bylam w strasznym stanie. A przecież powinno być lepiej. 

Wiem, że dobrze zrobiłam, ale co z tego jak nadal płacze.  

123456789 lepiej samemu odejść niż dostać kopa. Masz szansę się przygotować i zaplanować. 

Pokasowalam wszystko. Nie mam nic. 

Mam problem z przepracowaniem całego dnia. O godzinie 12  chcę iść już do domu. Współpracownicy mnie denerwują. Myślę nad rezygnacja z pracy albo dlugim urlopem. Czuję się bez sił. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic

Ja nie mam pomysłu na siebie. Nie wierzę już w zbawienny upływ czasu. Bo po 6 miesiącach bylam w strasznym stanie. A przecież powinno być lepiej. 

Wiem, że dobrze zrobiłam, ale co z tego jak nadal płacze.  

123456789 lepiej samemu odejść niż dostać kopa. Masz szansę się przygotować i zaplanować. 

Pokasowalam wszystko. Nie mam nic. 

Mam problem z przepracowaniem całego dnia. O godzinie 12  chcę iść już do domu. Współpracownicy mnie denerwują. Myślę nad rezygnacja z pracy albo dlugim urlopem. Czuję się bez sił. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

Nic....zbawienny upływ czasu. Nie wiem, może minęło go za mało. On leczy rany.....podobno. Ty już jesteś po drugiej str tego wszystkiego. Ja wciąż tkwię obiema nogami. I oszukuje sama siebie czekając na cud. Będzie dobrze, chyba chciałabym być już tu gdzie Ty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc123456789

Tak, chciałabym odejść sama. Wyjść z tego z resztką jakiejś godności a nie zostać porzucona. Pokłóciliśmy się dziś w nocy, nie odzywa się. Nie wiem czy będę miała okazję odejść......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deli kut as nie po hooj

nidy rydy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deli kut as nie pod hooj

nidy rydy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podobna sytuacja

Po prostu zacznij poznawać innych mężczyzn i często się umawiaj. Jak nie TEN, to inny. Tego "kwiatu" jest pół światu, więc może za jakiś czas poznasz kogoś interesującego i wolnego. Nie myśl o związku jak desperatka, że musisz już tu i teraz kogoś mieć. Zapomnij że czas ucieka i nie bądź desperatką, bo na miłość jest czas w każdym wieku. Wciągnij się w randkowy tryb życia i szukaj szczęścia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×