Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

..Bo w moim sercu Ktoś inny Króluje!

Polecane posty

Gość gość

Nie widzą Cię moje oczy, nie słyszą uszy me

A jesteś Światłem w mroku

Więc śpiewam w duszy mej...

 

O Jezu, o Jezu, tak bardzo kocham Cię

Z Tobą, Jezu, o Jezu, chcę spędzić każdy dzień

Z Nim każdy dzień...

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elżbieta

Tylko coś na szybko by się zdało popchnac. Mam na myśli piosenkę ma się rozumiev😋

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przed chwilą, Gość Elżbieta napisał:

Tylko coś na szybko by się zdało popchnac. Mam na myśli piosenkę ma się rozumiev😋

Przynosisz wstyd swemu imieniu, no chyba, że się podszywasz pod Elę 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Żenada.. 

Nie musisz się nam przedstawiać. Odejdź w pokoju. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
6 minut temu, Gość gość napisał:

Nie musisz się nam przedstawiać. Odejdź w pokoju. 

Nie wierzę w takie dyrdymały o Jezu!!gdzie jest jak dzieci umierają..świeci inaczej na kafe ,a obłuda z butów wychodzi 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
10 minut temu, Gość Gość napisał:

Nie wierzę w takie dyrdymały o Jezu!!gdzie jest jak dzieci umierają..świeci inaczej na kafe ,a obłuda z butów wychodzi 

Daje Ci swoje świadectwo.

Po Bierzmowaniu mniej więcej to się zaczęło dziać...Dosłownie czułam ból istnienia, bezsens życia, głęboka depresja, spowodowana również innymi czynnikami. Doszło do tego, że zaczęłam codziennie chodzić do kościoła. Dopiero w kościele odzyskiwałam względny spokój, nawet chciałam iść do zakonu, ale przyczepił się chłopak i w 4 klasie liceum tak mi namieszał w życiu...że nie chciałam dalej żyć, później drugi, też psychol...Tak, dzisiaj wiem, że nie umiałam nikogo kochać. Zbyt dużo ran, dramaty rodzinne...i naprawdę było mi ciężko...Miałam dwa wyjścia: albo skończyć ze sobą, albo oddać się w ręce Boga. Wybrałam to drugie. I żyję do dziś...z Bogiem idę, bez Boga upadam...Z Bogiem jestem szczęśliwa, bez Boga jestem nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Jasno przekonaliśmy się, jak nędzne, jak obłudne jest szczęście świata. Pozostaje nam uznać, że prawdziwe szczęście i rzeczywisty pokój znajdują się w Bogu i tylko w Bogu. Gdyby ludzie byli dostatecznie o tej prawdzie przekonani, nie mieliby już wymówki, nawet pozornej, by przywiązywać się do świata, jak to w większości czynią. […]

Jako założenie przyjmijmy zasadę, która nie budzi najmniejszych wątpliwości: żadne stworzenie nie może doznać pełnego zaspokojenia przed osiągnięciem swego ostatecznego celu, to jest najwyższej doskonałości, do jakiej zdolna jest jego natura; do tego momentu pozostaje ono, i musi pozostawać, w ciągłym niepokoju z powodu koniecznego braku tego uczucia zaspokojenia. Pytam teraz: jakiż jest dla człowieka ten ostateczny cel; cel, który sam jeden może go doprowadzić do tego szczęścia czy – jak się wyrażają teologowie – ubłogosławienia przedmiotowego (beatitudo obiectiva)?

Niewątpliwie Bóg, będąc jego początkiem, jest także jego ostatecznym celem. Z tej samej przyczyny, dla której człowiek nie może mieć dwóch początków, nie może też mieć dwóch ostatecznych celów: w przeciwnym bowiem razie musiałby mieć dwa bóstwa. Jest zatem niemożliwe, żeby mógł on znaleźć szczęście poza Bogiem. Tak samo jak rękawiczka jest dla ręki, a pochwa dla miecza – przez co nie mogą być użyte w sposób właściwy do czego innego – tak serce człowieka, stworzone dla Boga, nie może znaleźć prawdziwego pokoju gdzie indziej niż w Bogu i w Nim jedynie będzie zaspokojone. Poza Nim zawsze będzie nędzne i zawsze ubożuchne.


Przyczyna tego jest jasna. Ponieważ głównymi władzami człowieka są rozum i wola, więc szczęście dla człowieka w istocie swej polega przede wszystkim na zupełnym zaspokojeniu tych władz. Rozprzestrzeń jak chcesz najszerzej jego wiedzę, nagromadź w jego sercu wszelkie, jakie być mogą, uciechy. Jeżeli zostaje mu jeszcze cokolwiek do poznania, jakiekolwiek dobra do posiadania, zostanie mu zawsze żądza i możliwość zrozumienia i posiadania więcej.

Tylko zatem Istota nieskończona, zawierająca w skarbach Swojego jestestwa wszystko co prawdziwe i wszystko co dobre, może całkowicie nasycić to nieograniczone pragnienie wiedzy i miłości. Żadne dobro stworzone – choćby i posiadanie całego świata – nie jest w stanie napełnić objętości naszego serca. Jeden tylko Bóg, przez którego i dla którego stworzony jest człowiek, jeden Bóg może zaspokoić to nieugaszone pragnienie szczęścia.


Zastanów się nad historią tego żołnierza z Plutarcha, który awansując ze stopnia na stopień doszedł aż do purpury cesarskiej. Doszedłszy jednak do tego najwyższego szczebla godności i znaczenia, nadal czuje w sobie tę samą próżnię, ten sam niepokój i powtarza: Przebiegłem wszystkie stopnie chwały i władzy, wzniosłem się na sam szczyt, ale nigdzie nie znalazłem zaspokojenia.


Popatrz na igłę magnesową: jak się rzuca, jak niespokojna się wydaje! Zostaw ją jej naturalnemu popędowi: z jaką szybkością obraca się ku północy! I oto stoi, spokojna, nieruchoma, bo znalazła swój środek. O, człowieku! Bóg jest twoim środkiem, twoim ostatecznym celem. Z daleka od Niego, chociażbyś posiadał wszystkie skarby świata, będziesz jak ta igła, w stanie niepokoju i przymusu. Zwróć się jednak ku Niemu, a natychmiast znajdziesz spokój i uciszenie. A zatem nie ma doskonałego szczęścia bez posiadania Boga; i w doczesnym życiu ten jest szczęścia najbliżej, kto się najbardziej zbliżył do Boga.


Nie! Szczęście nie polega na używaniu rozkoszy zmysłowych, jak to głosił plugawy Epikur, a za nim fałszywy prorok ze Wschodu, i jak zdają się sądzić niedobrzy chrześcijanie, którzy choć w słowach zaprzeczają tej bezecnej nauce, to przecież wyznają ją i idą za nią czynami. Przyjrzyj się im tylko we wszystkich szczegółach ich życia, a na pewno weźmiesz ich za zwolenników tych dwóch szkół. Co innego robią bogacze i możni tego świata – zwłaszcza dopóki są młodzi - jak nie wyszukują tylko i używają wszelkich rozkoszy, wszelkich przyjemności, jakimi tylko mogą sobie dogodzić? A cóż to jest, jeżeli nie wybranie sobie za cel ostateczny rozkoszy Epikura, jeżeli nie ubieganie się na tym świecie za rajem Mahometa? Nędzni uczniowie obrzydłych mistrzów, jak możecie nie brzydzić się nauczaniem i przykładami tych, których samo imię przejmuje was zgrozą? Jeśli tutaj szukacie szczęśliwości epikurejskiej, to wyrzeczcie się – och, wyrzeczcie się! – szczęśliwości Chrystusowej.


Zakończmy więc śmiało: szczęście nie leży w zmysłach ani w podłych rozkoszach zmysłowych, ale w duchu i w szlachetnych przyjemnościach ducha. Takie jest zdanie znakomitych filozofów; taka jest, choć w daleko wyższym znaczeniu, wewnętrzna wiara prawdziwych chrześcijan. […]

Św. Ludwik z Granady, Przewodnik grzeszników, Viator, Warszawa 2002, s. 392-395.



Read more: http://www.pch24.pl/prawdziwe-szczescie-i-spokoj-znajduja-sie-tylko-w-bogu,21423,i.html#ixzz68459V7zx

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Bywają chwilę, że gdy zamykam oczy widzę jasną Postać idącą ku mnie, widzę inny świat...Pan Jezus, naprawdę przychodzi na modlitwie, szczerze i z miłością wzywany, zawsze przyjdzie...Tylko gubię się w Jego Obecności, czuję się taka niegodna. Ile jeszcze potrzebujemy oczyszczenia by być godnymi Boga. Ile jeszcze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia s
26 minut temu, Gość gość napisał:

Daje Ci swoje świadectwo.

Po Bierzmowaniu mniej więcej to się zaczęło dziać...Dosłownie czułam ból istnienia, bezsens życia, głęboka depresja, spowodowana również innymi czynnikami. Doszło do tego, że zaczęłam codziennie chodzić do kościoła. Dopiero w kościele odzyskiwałam względny spokój, nawet chciałam iść do zakonu, ale przyczepił się chłopak i w 4 klasie liceum tak mi namieszał w życiu...że nie chciałam dalej żyć, później drugi, też psychol...Tak, dzisiaj wiem, że nie umiałam nikogo kochać. Zbyt dużo ran, dramaty rodzinne...i naprawdę było mi ciężko...Miałam dwa wyjścia: albo skończyć ze sobą, albo oddać się w ręce Boga. Wybrałam to drugie. I żyję do dziś...z Bogiem idę, bez Boga upadam...Z Bogiem jestem szczęśliwa, bez Boga jestem nic...

Ja tez chciałam isc do Zakonu a obecność Boga czuję od maleńkiego.Przy pierwszej komu ni zaslablam i wynosili mnie z kościoła takie to bylo przeżycie duchowe.Potem doszły inne rzeczy głos objawienia znaki .Żyjąc z Bogiem nie ma mowy żeby wpaść w jakąś depresję albo chcieć się zabić.Życie to dar od Boga jakkolwiek trudne jest nie raz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17 minut temu, Gość Sylwia s napisał:

Ja tez chciałam isc do Zakonu a obecność Boga czuję od maleńkiego.Przy pierwszej komu ni zaslablam i wynosili mnie z kościoła takie to bylo przeżycie duchowe.Potem doszły inne rzeczy głos objawienia znaki .Żyjąc z Bogiem nie ma mowy żeby wpaść w jakąś depresję albo chcieć się zabić.Życie to dar od Boga jakkolwiek trudne jest nie raz.

Źle to wszystko zrozumiałaś (co napisałam). Dlaczego ty jesteś taka zarozumiała? jak ktoś taki może doświadczać Boga? Aż trudno uwierzyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
1 minutę temu, Gość gość napisał:

Źle to wszystko zrozumiałaś (co napisałam). Dlaczego ty jesteś taka zarozumiała? jak ktoś taki może doświadczać Boga? Aż trudno uwierzyć...

🤣:classic_wink:fenomen

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ja w dniu Pierwszej Komunii czułam tylko radość i pokój, to pamiętam. I nikt nie musiał mnie wynosić...

Dziwne zjawisko...

A wyobraźmy sobie, że to diabeł omdlał kiedy zetknął się z Bogiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a może
7 minut temu, Gość gość napisał:

Ja w dniu Pierwszej Komunii czułam tylko radość i pokój, to pamiętam. I nikt nie musiał mnie wynosić...

Dziwne zjawisko...

A wyobraźmy sobie, że to diabeł omdlał kiedy zetknął się z Bogiem.

prawda to..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia s
38 minut temu, Gość gość napisał:

Źle to wszystko zrozumiałaś (co napisałam). Dlaczego ty jesteś taka zarozumiała? jak ktoś taki może doświadczać Boga? Aż trudno uwierzyć...

Ja zrozumiała?ktoś kto zna mnie naprawdę nigdy tak by nie powiedział.Ludzie uważają mnie za bardzo skromną.Mam bardzo bliską relację z Jezusem z Duchem świętym i z Maryją od urodzenia właściwie.Uważam to za wielki dar łaski .Dzięki tej bliskiej relacji w moim sercu ni ma miejsca na żadnego diabła.Doświadczam Boga dlaczego ?widocznie On tego chcę żebym go doświadcza .Jego zapytaj nie mnie.Pytanie kierujesz do niewłaściwej osoby.Masz pretensje do Boga czy do Jezusa za to ze jest ze mną?A ktoś Ci broni isc przez życie z Bogiem?Jesteś infantylna.Mój ostatni wpis bo i tak nie zrozumiesz zresztą wychodzę na zajęcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
7 minut temu, Gość Sylwia s napisał:

Ja zrozumiała?ktoś kto zna mnie naprawdę nigdy tak by nie powiedział.Ludzie uważają mnie za bardzo skromną.Mam bardzo bliską relację z Jezusem z Duchem świętym i z Maryją od urodzenia właściwie.Uważam to za wielki dar łaski .Dzięki tej bliskiej relacji w moim sercu ni ma miejsca na żadnego diabła.Doświadczam Boga dlaczego ?widocznie On tego chcę żebym go doświadcza .Jego zapytaj nie mnie.Pytanie kierujesz do niewłaściwej osoby.Masz pretensje do Boga czy do Jezusa za to ze jest ze mną?A ktoś Ci broni isc przez życie z Bogiem?Jesteś infantylna.Mój ostatni wpis bo i tak nie zrozumiesz zresztą wychodzę na zajęcia.

"Jesteś infantylna" piszesz do siostry we wierze i do tego oskarżasz ją o niecne rzeczy.

Nie masz nic wspólnego z Bogiem,  naprawdę nic. 

Zostaw ludzi w spokoju i nie psuj obrazu świętości. 

Popatrz, czy któryś ksiądz tak się pyszni osobistymi doświadczeniami Boga? Nie, nie i jeszcze raz nie!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaarŕriikkkkk

A w sercu mym króluje me własne serce,bo serce jest po to by być w poniewierce...tętni wciąż wcale nie skrycie,wszak na tym polega to nasze życie...moje w sanskrycie😊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 minutę temu, Gość szaarŕriikkkkk napisał:

A w sercu mym króluje me własne serce,bo serce jest po to by być w poniewierce...tętni wciąż wcale nie skrycie,wszak na tym polega to nasze życie...moje w sanskrycie😊

Szarikkk....

W jednej ze szkół uczeń oświadczył nauczycielce: "Chcę zagrać Boga"!

To twoje plemie? przecież wszyscy jesteście dla siebie tylko bogami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaarŕriikkkkk
8 minut temu, Gość gość napisał:

Szarikkk....

W jednej ze szkół uczeń oświadczył nauczycielce: "Chcę zagrać Boga"!

To twoje plemie? przecież wszyscy jesteście dla siebie tylko bogami.

Szkoła życia...😇

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Moja mama została całkowicie uzdrowiona z nieuleczalnej choroby. Ma na to dowody. Takich osób jest wiele. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaarŕriikkkkk
10 minut temu, Gość Gosc napisał:

Moja mama została całkowicie uzdrowiona z nieuleczalnej choroby. Ma na to dowody. Takich osób jest wiele. 

Dowody na skuteczność święconej wody???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia s
7 godzin temu, Gość gość napisał:

Jasno przekonaliśmy się, jak nędzne, jak obłudne jest szczęście świata. Pozostaje nam uznać, że prawdziwe szczęście i rzeczywisty pokój znajdują się w Bogu i tylko w Bogu. Gdyby ludzie byli dostatecznie o tej prawdzie przekonani, nie mieliby już wymówki, nawet pozornej, by przywiązywać się do świata, jak to w większości czynią. […]

Jako założenie przyjmijmy zasadę, która nie budzi najmniejszych wątpliwości: żadne stworzenie nie może doznać pełnego zaspokojenia przed osiągnięciem swego ostatecznego celu, to jest najwyższej doskonałości, do jakiej zdolna jest jego natura; do tego momentu pozostaje ono, i musi pozostawać, w ciągłym niepokoju z powodu koniecznego braku tego uczucia zaspokojenia. Pytam teraz: jakiż jest dla człowieka ten ostateczny cel; cel, który sam jeden może go doprowadzić do tego szczęścia czy – jak się wyrażają teologowie – ubłogosławienia przedmiotowego (beatitudo obiectiva)?

Niewątpliwie Bóg, będąc jego początkiem, jest także jego ostatecznym celem. Z tej samej przyczyny, dla której człowiek nie może mieć dwóch początków, nie może też mieć dwóch ostatecznych celów: w przeciwnym bowiem razie musiałby mieć dwa bóstwa. Jest zatem niemożliwe, żeby mógł on znaleźć szczęście poza Bogiem. Tak samo jak rękawiczka jest dla ręki, a pochwa dla miecza – przez co nie mogą być użyte w sposób właściwy do czego innego – tak serce człowieka, stworzone dla Boga, nie może znaleźć prawdziwego pokoju gdzie indziej niż w Bogu i w Nim jedynie będzie zaspokojone. Poza Nim zawsze będzie nędzne i zawsze ubożuchne.


Przyczyna tego jest jasna. Ponieważ głównymi władzami człowieka są rozum i wola, więc szczęście dla człowieka w istocie swej polega przede wszystkim na zupełnym zaspokojeniu tych władz. Rozprzestrzeń jak chcesz najszerzej jego wiedzę, nagromadź w jego sercu wszelkie, jakie być mogą, uciechy. Jeżeli zostaje mu jeszcze cokolwiek do poznania, jakiekolwiek dobra do posiadania, zostanie mu zawsze żądza i możliwość zrozumienia i posiadania więcej.

Tylko zatem Istota nieskończona, zawierająca w skarbach Swojego jestestwa wszystko co prawdziwe i wszystko co dobre, może całkowicie nasycić to nieograniczone pragnienie wiedzy i miłości. Żadne dobro stworzone – choćby i posiadanie całego świata – nie jest w stanie napełnić objętości naszego serca. Jeden tylko Bóg, przez którego i dla którego stworzony jest człowiek, jeden Bóg może zaspokoić to nieugaszone pragnienie szczęścia.


Zastanów się nad historią tego żołnierza z Plutarcha, który awansując ze stopnia na stopień doszedł aż do purpury cesarskiej. Doszedłszy jednak do tego najwyższego szczebla godności i znaczenia, nadal czuje w sobie tę samą próżnię, ten sam niepokój i powtarza: Przebiegłem wszystkie stopnie chwały i władzy, wzniosłem się na sam szczyt, ale nigdzie nie znalazłem zaspokojenia.


Popatrz na igłę magnesową: jak się rzuca, jak niespokojna się wydaje! Zostaw ją jej naturalnemu popędowi: z jaką szybkością obraca się ku północy! I oto stoi, spokojna, nieruchoma, bo znalazła swój środek. O, człowieku! Bóg jest twoim środkiem, twoim ostatecznym celem. Z daleka od Niego, chociażbyś posiadał wszystkie skarby świata, będziesz jak ta igła, w stanie niepokoju i przymusu. Zwróć się jednak ku Niemu, a natychmiast znajdziesz spokój i uciszenie. A zatem nie ma doskonałego szczęścia bez posiadania Boga; i w doczesnym życiu ten jest szczęścia najbliżej, kto się najbardziej zbliżył do Boga.


Nie! Szczęście nie polega na używaniu rozkoszy zmysłowych, jak to głosił plugawy Epikur, a za nim fałszywy prorok ze Wschodu, i jak zdają się sądzić niedobrzy chrześcijanie, którzy choć w słowach zaprzeczają tej bezecnej nauce, to przecież wyznają ją i idą za nią czynami. Przyjrzyj się im tylko we wszystkich szczegółach ich życia, a na pewno weźmiesz ich za zwolenników tych dwóch szkół. Co innego robią bogacze i możni tego świata – zwłaszcza dopóki są młodzi - jak nie wyszukują tylko i używają wszelkich rozkoszy, wszelkich przyjemności, jakimi tylko mogą sobie dogodzić? A cóż to jest, jeżeli nie wybranie sobie za cel ostateczny rozkoszy Epikura, jeżeli nie ubieganie się na tym świecie za rajem Mahometa? Nędzni uczniowie obrzydłych mistrzów, jak możecie nie brzydzić się nauczaniem i przykładami tych, których samo imię przejmuje was zgrozą? Jeśli tutaj szukacie szczęśliwości epikurejskiej, to wyrzeczcie się – och, wyrzeczcie się! – szczęśliwości Chrystusowej.


Zakończmy więc śmiało: szczęście nie leży w zmysłach ani w podłych rozkoszach zmysłowych, ale w duchu i w szlachetnych przyjemnościach ducha. Takie jest zdanie znakomitych filozofów; taka jest, choć w daleko wyższym znaczeniu, wewnętrzna wiara prawdziwych chrześcijan. […]

Św. Ludwik z Granady, Przewodnik grzeszników, Viator, Warszawa 2002, s. 392-395.



Read more: http://www.pch24.pl/prawdziwe-szczescie-i-spokoj-znajduja-sie-tylko-w-bogu,21423,i.html#ixzz68459V7zx

Dokładnie tak wiec ktos kto szczescia duchowego nigdy nie zaznał w ogóle nie wie o czym mowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
5 godzin temu, Gość Gosc napisał:

Moja mama została całkowicie uzdrowiona z nieuleczalnej choroby. Ma na to dowody. Takich osób jest wiele. 

Domyślam się i taki ktoś jest wierzący, a ten który nie ma bogactwa albo co chwile ją mąż, żona zdradza to noe wierzy i nie chce Jej sie du...p..ka ruszyć żeby iść w niedziele się pomodlić, a woli mówić że Boga nie ma bo mi nic nie dał. Jacy niektórzy ludzie są puści, żenada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia s
5 godzin temu, Gość gość napisał:

"Jesteś infantylna" piszesz do siostry we wierze i do tego oskarżasz ją o niecne rzeczy.

Nie masz nic wspólnego z Bogiem,  naprawdę nic. 

Zostaw ludzi w spokoju i nie psuj obrazu świętości. 

Popatrz, czy któryś ksiądz tak się pyszni osobistymi doświadczeniami Boga? Nie, nie i jeszcze raz nie!

 

Ja mam zostawić ludzi w spokoju ? a komu ja co robię? Zauwaz ze to ty mnie napadłaś to po pierwsze! Po drugię pracuję z siestrami zakonnymi i żadna siostra w wierze w tak podły sposób nie rozmawia ze mną na temat wiary wiec nie kłam .Nikt kto byłby blisko z Bogiem w tak niekulturalny sposó by ze mną nie dyskutował.Jestes chamska.Ja nie mam nic wspólnego z Bogiem?? a kim ty jestes zeby takie osądy wydawać? Tylko Bóg jeden i ja raczymy to wiedzieć! nie Tobie oceniać .Nie masz ani nikt nie ma ytakiego prawa ,skąd ty mozesz wiedziec ile mam z Bogiem wspólnego? jestewś mną? wiesz lepiej co mam w sercu?Trochę kultury.Ja psuję obraz swię tosci a w jaki sposób ?Ja się pysznię? Ja wyraziłam swoje zdanie w temacie .Nie bedziesz mi wmawiac diabła ani tym podobnych rzeczy! nie życze sobie.Twoje nie mało mnie interesuje ja sie Boga nie wstydzę i nie wypieram ,mam prawo o nim świadczyć.Nie atakuj mnie bo dobrze to o tobie nie swiadczy w tym momencie.Ludzi wierzacych ce...e akceptacja zrozumienie i spokój takze wątplowe są twoje intencje .Taki wnisek mam z twoich wpisów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 minuty temu, Gość sylwia s napisał:

Ja mam zostawić ludzi w spokoju ? a komu ja co robię? Zauwaz ze to ty mnie napadłaś to po pierwsze! Po drugię pracuję z siestrami zakonnymi i żadna siostra w wierze w tak podły sposób nie rozmawia ze mną na temat wiary wiec nie kłam .Nikt kto byłby blisko z Bogiem w tak niekulturalny sposó by ze mną nie dyskutował.Jestes chamska.Ja nie mam nic wspólnego z Bogiem?? a kim ty jestes zeby takie osądy wydawać? Tylko Bóg jeden i ja raczymy to wiedzieć! nie Tobie oceniać .Nie masz ani nikt nie ma ytakiego prawa ,skąd ty mozesz wiedziec ile mam z Bogiem wspólnego? jestewś mną? wiesz lepiej co mam w sercu?Trochę kultury.Ja psuję obraz swię tosci a w jaki sposób ?Ja się pysznię? Ja wyraziłam swoje zdanie w temacie .Nie bedziesz mi wmawiac diabła ani tym podobnych rzeczy! nie życze sobie.Twoje nie mało mnie interesuje ja sie Boga nie wstydzę i nie wypieram ,mam prawo o nim świadczyć.Nie atakuj mnie bo dobrze to o tobie nie swiadczy w tym momencie.Ludzi wierzacych ce...e akceptacja zrozumienie i spokój takze wątplowe są twoje intencje .Taki wnisek mam z twoich wpisów.

odejdź stąd! z tego tematu, ja na tym forum już trochę jestem, a ty nigdy nie byłaś przyjacielem w myśleniu. Strasznie brzechtasz ludzi, nawet gdy to czytam, czuję się prawdziwie upokorzona. Odejdź ode mnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×