Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Gość

Za komuny ogólnie nie było lepiej, ale między ludźmi było. Dlatego, że nie mieli sobie czego zazdrościć. Tez to widzicie w swoich rodzinach?

Polecane posty

Gość Gość

Kiedyś każdy był szarym Kowalskim z kartkami na mięso i żyjącym w szarzyźnie PRL. Kiedyś każdy nawet jak miał więcej kasy to nie nahulał za to. Mowa o latach 80, bo i tak mało co było w sklepach. Czy sklepikarka, czy urzędniczka, pensje były podobne. A teraz każdy każdemu patrzy na ręce, zazdrości. Zgadzacie się?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Wychodzi na to że Polacy nie potrafią i nie powinni niczego mieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

taaaa zayepiście było między ludźmi : sieć donosicieli i szpicli na usługach SB, kraj spolaryzowany na opozycję i sługusów Moskwy, permanentny brak produktów w sklepach, aktywność życiowa podzielona między niezdrową robotę w przemyśle a stanie w kolejkach pod sklepem - istna ARKADIA międzyludzka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

zresztą jak kobiecina dalej chce być sklepikarą to nich sobie będzie, chodziło głównie o to w transformacji by nie był to szczyt możliwości dla kobiety słowem by nie ciągnięto w dół ludzi bardziej przedsiębiorczych pozwalajac im bardziej cieszyć się życiem niż porcja podwawelskiej spod lady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Między ludźmi było lepiej. To prawda. Imieniny naszych ciotek na 40 osób, a dzisiaj imienin się nawet im organizować nie chce. Ludzie bawili się, spiewali. Tata mi opowiada że  cieszyli się ludzie jak ktoś ich odwiedził, przyjechał. Teraz najchętniej wszyscy pozamykaliby się w swoich domach i spuścili psa by choć nikt im nie przeszkadzał. Ludzie zarabiali podobnie, owszem były różnice w zarobkach wiadomo, ale nie było sytuacji w której dajmy na to ja pracuję w biurze  i mam 3 tysiące na rękę a znajomy ma 15 tysięcy za pracę w biurze, tylko inna. Takich rozbieżności nie było, to i nikt się nie czuł gorszy. Nie chwalę komuny bo nie chciałabym jej więcej ale faktem jest, że ludzie nie byli względem siebie tak rywalizujący i wredni oraz nieczuli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Między ludźmi było lepiej. To prawda. Imieniny naszych ciotek na 40 osób, a dzisiaj imienin się nawet im organizować nie chce. Ludzie bawili się, spiewali. Tata mi opowiada że  cieszyli się ludzie jak ktoś ich odwiedził, przyjechał. Teraz najchętniej wszyscy pozamykaliby się w swoich domach i spuścili psa by choć nikt im nie przeszkadzał. Ludzie zarabiali podobnie, owszem były różnice w zarobkach wiadomo, ale nie było sytuacji w której dajmy na to ja pracuję w biurze  i mam 3 tysiące na rękę a znajomy ma 15 tysięcy za pracę w biurze, tylko inna. Takich rozbieżności nie było, to i nikt się nie czuł gorszy. Nie chwalę komuny bo nie chciałabym jej więcej ale faktem jest, że ludzie nie byli względem siebie tak rywalizujący i wredni oraz nieczuli.

Ja nie widze tego bogactwa o ktorym piszecie. Owszem widze ze ludzie takie pozory lepszych i bogatszych chca sprawiac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie, nie każdy był szarym Kowalskim. Był duży oddźwięk między ludźmi i to niekoniecznie jedni byli dobrzy, a drudzy źli. Moja mama jest ze wsi w Wlkp. i nigdy jej nie brakowało niczego. Śmiali się z tych kartek. Mieli w domu swojskie masło, mięso, wędliny kiedy inni musieli wystawiać to w kolejkach. Jej ojciec miał świnie na kontrakcie ale zawsze aż uhandlował na lewo tak że było na wczasy w Jugosławii czy na ekstra dżinsy i firmowe ciuchy. Mieli swój dom i jeszcze dobudowali drugi, a mój tata z Warszawy? Jeszcze w latach 60-tych mieszkali na kwaterunku z dwiema innymi rodzinami w mieszkaniu, bo Warszawa leżała w gruzach. Dopiero kiedy tata miał 10 lat to "dostali" mieszkanie spółdzielcze na które jego rodzice wpłacili ciężki wkład, wielki apartament 50m2 raptem 2 pokoje. Za wszystkim wiecznie w kolejkach stali, nic nigdzie nie było, babcia nieraz mi mówiła, że płakała, bo musiała dzieciom chleb margaryną smarować, a ona pamięta jak przed wojną się żyło jej rodzinir i jej było żal, że ona miała tak fajnie, a jej dzieci tak nie mogą.

Do tego jeszcze dochodzili ci najlepsiejsi czyli UBecja i partyjniacy dla których były i pewexy i otwarte granice...

No faktycznie każdy miał po równo i ludzie żyli w zgodzie... Chyba w twoich snach! bo ja akurat też jeszcze pamiętam dobrze lata 80-te i wcale nie było tak różowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość echhhhhhhhhhhhN

Ja też pamiętam, że mało co było, słabe jedzenie, brzydkie ubrania, ale prawdą jest, że ludzie częściej się ze sobą spotykali. Imieninki, urodzinki, urodziny dzieci, kota, psa, rybek... Chodziło się do sąsiadów na TV, jak mój tata był w szpitalu to sąsiadki bardzo mamie pomagały z nami dziećmi i ogólnie domem. Ludzie byli razem. Tu kawka, tam kawka, dzieciaków na podwórku "pilnowały" mamuśki, które wystawiały stołek na dwór, na stołku nieśmiertelne szklanki z tymi metalowymi uchwytami, kawusia, papierosek i siedziały sobie. A teraz na placu zabaw każdy sam wśród ludzi. Imprezy bym organizowała, ale mało kto przyjdzie (miesiąc przed wszyscy chętni, a potem się wykruszają), nie mówiąc już o rewanżu.

Tak, jest więcej, bardziej kolorowo, może i bezpieczniej, ale relacje międzyludzkie leżą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Khgg

Różnie było i kiedyś i dziś... Dużo zależy od tego gdzie się mieszka...Kiedyś też często ludzie trzymali się razem, bo była między nimi sieć zależności...Nie było tyle usług jak teraz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ludziom nigdy nie dogodzisz, może rzeczywiście ludzie kiedyś byli bardziej otwarci i goscinni. Ale dużo nam obecnie odebrał postęp przez np media społecznościowe, smartfony czy nawet głupi telewizor. Brak telefonu zmuszał do wychodzenia z domu w prawie każdej sorawie, tv nie kradł rodzinom połowy dnia a facebook nie zastępował wieczornego spotkania z znajomymi. Owszem mamy duże rozwarstwienie społeczne, ale i tak sądzę że materialnie nawet najbiedniejsi stoją lepiej niż w czasach komuny. Biedna osoba na wsi musiała cały dzień zbierać ziemniaki żeby dostać w zapłacie mały koszyk kartofli. Czasy komuny pamietały grozę wojny i to też wymuszało na ludziach szacunek do sąsiada. Ale to pokolenie już wymiera, a młodzi są coraz bardziej roszczeniowi. I nie ma co się im dziwić bo to pierwsze pokolenie bez bagażu wojennego i bez nadzoru komunistycznego. Urodzili się w czasach gdzie wszystko jest dostępne wystarczy chcieć i można dużo osiągnąć, nasi dziadkowie nie mieli tego luksusu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aaa

Jeśli tak twierdzisz to nie zasługujesz na wolność i powinni cię deportować 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kjhg

To też jest często idealizowanie przez ludzi teraz 60+, bo wtedy byli po prostu młodzi i zwyczajnie mając 20 lat świat z reguły zawsze wygląda pozytywniej...A tak na prawdę to było tak jak i teraz niektórym było dobrze innym nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nigdy w życiu nie chciałabym żyć w czasach Komuny.Teraz jest pełen luz,wolność, demokracja.Byłam wtedy małym dzieckiem,ale dużo czytałam na temat tamtych czasów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Czasy komuny były koszmarne, a ludzie jak to ludzie, i wtedy i teraz trafiają się mendy. Może kiedyś było lepiej z relacjami, nie było internetu, komórek, ludzie częściej się spotykali, rozmawiali osobiście, no i pomagali sobie w biedzie. Teraz jest kult pieniądza, nowego bożka, któremu wszystko jest podporządkowane, i ciężko jest ludziom, moralnym, prawym, dla których uczciwość , dobroć, empatia, honor, jest nie do kupienia/ sprzedania za żadne pueniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Nie. Nie było lepiej i nie ma za czym tęsknić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

O jej imieninki i wielka sąsiedzka pomoc i tak było fajnie.

Musiałabyś sobie paczkę waty wsadzić w gacie w te dni, a włosy umyć w szamponie z pokrzyw to szybko by ci się odechciało. 

Ja pamiętam te czasy i akurat ludzie byli różni tak jak dzisiaj. Natomiast imprezy też robimy i się spotykamy jak dawniej.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
1 godzinę temu, Gość gość napisał:

O jej imieninki i wielka sąsiedzka pomoc i tak było fajnie.

Musiałabyś sobie paczkę waty wsadzić w gacie w te dni, a włosy umyć w szamponie z pokrzyw to szybko by ci się odechciało. 

Ja pamiętam te czasy i akurat ludzie byli różni tak jak dzisiaj. Natomiast imprezy też robimy i się spotykamy jak dawniej.

 

Szampon z pokrzyw lepszy jest niez te dzisiejsze badziewia napakowane slsem 🙂

Wata tez zdrowsza niz plastykowe ,prefumowane i chlorowane wkladki powodujace alergie i podraznienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dwf
13 godzin temu, Gość echhhhhhhhhhhhN napisał:

Ja też pamiętam, że mało co było, słabe jedzenie, brzydkie ubrania, ale prawdą jest, że ludzie częściej się ze sobą spotykali. Imieninki, urodzinki, urodziny dzieci, kota, psa, rybek... Chodziło się do sąsiadów na TV, jak mój tata był w szpitalu to sąsiadki bardzo mamie pomagały z nami dziećmi i ogólnie domem. Ludzie byli razem. Tu kawka, tam kawka, dzieciaków na podwórku "pilnowały" mamuśki, które wystawiały stołek na dwór, na stołku nieśmiertelne szklanki z tymi metalowymi uchwytami, kawusia, papierosek i siedziały sobie. A teraz na placu zabaw każdy sam wśród ludzi. Imprezy bym organizowała, ale mało kto przyjdzie (miesiąc przed wszyscy chętni, a potem się wykruszają), nie mówiąc już o rewanżu.

Tak, jest więcej, bardziej kolorowo, może i bezpieczniej, ale relacje międzyludzkie leżą.

Wytłumaczenie jest proste. W "tamtych" czasach po prostu ludziom żyło się biedniej i skromniej, byli niejednokrotnie od siebie zależni, razem mogli więcej, było raźniej, łatwiej, bezpieczniej. Teraz każdy ma kasiorę i bez łaski sobie kupi co chce w sklepie, więc inni przestają być  potrzebni nawet rodzina, wręcz przeciwnie ludzie cieszą się i celebrują niezależność aż do przesady, bo nie muszą ponosić kosztów zależności często bardzo niewygodnych i nieprzyjemnych, choć w dawnych czasach jednak tak ludzie nie chojrakowali, bo zawsze mogło się to obrócić przeciwko nim więc i relacje zdrowsze były.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

powtarzacie tekst ze byli od siebie zalezni. niby w jaki sposob?? kazdy mial swoje pole do obrobienia a w miescie kazdy mial swoja prace i mieszkanie, nie rozumiem o jakic zaleznosciach snujecie opowiesci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
3 godziny temu, Gość gosc napisał:

Szampon z pokrzyw lepszy jest niez te dzisiejsze badziewia napakowane slsem 🙂

Wata tez zdrowsza niz plastykowe ,prefumowane i chlorowane wkladki powodujace alergie i podraznienia.

A myślisz, że tamten szampon mył czym? Siłą magiczną? 😄 To był zwykły silny detergent z kolorem i zapachem, coś jakbyś teraz myła włosy płynem do mycia naczyń 😄 

Wata jest w procesie produkcji chemicznie czyszczona (bo trzeba z włókien usunąć żywice i tłuszcze) i wybielana, faktycznie samo "zdrowie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17 minut temu, Gość gość napisał:

powtarzacie tekst ze byli od siebie zalezni. niby w jaki sposob?? kazdy mial swoje pole do obrobienia a w miescie kazdy mial swoja prace i mieszkanie, nie rozumiem o jakic zaleznosciach snujecie opowiesci

Raczej uzależnieni, nie zależni, bo braki w zaopatrzeniu były ogromne, i liczyło się, co kto może "załatwić" czy "skombinować". Nie wiem, jak ktoś może tęsknić za tym, żeby mięso kupować po znajomości w kiosku ruchu czy żeby rajstopy były takim luksusem, że stanowiły pożądany prezent, no ale różne są zboczenia 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Starsza pani

Raczej wtedy kazdy kazdemu patrzył na ręce. A jak ktos miał więcej kasy to się za mocno nie wychylal, bo sąsiad mogl donos napisać . I powszechne bylo przekonanie, ze uczciwą pracą to się nie dorobił. Pozornie wszyscy mieli po równo. W bloku spółdzielczym mieszkał inteligent obok prostego robotnika. Jakis menel tez sie trafił. Bo celowo tak zasiedlano zeby sie towarzystwo zsocjalizowalo. Może pensje byly podobne ale inne korzyści z danej pracy juz nie. Pani w sklepie  czy urzędniczka mogly miec znajomości, bo same cos mogly zaoferować, towar spod lady czy sprawe załatwić. A juz jakis naukowiec w instytucie czy pani z fabryki żyły za gołą pensję i mialy to co w sklepie wystaly. Nie stac ich bylo na zakupy na bazarze czy w Pewexie. A jakiś partyjniak dostał talon i kupil samochód, który w momencie wyjazdu z fabryki byl wart już kilja razy więcej. A kierownik w dziele sprzedaży mial kilja pensji jak brał za załatwienie najbardziej chodliwego koloru.

Równości nie było a różnice bardziej bolały, bo były zależne od układów, znajomości i zaradności a nie faktycznej wiedzy czy pracy.

Ludzie trzymali się we wlasnym towarzystwie, rodzinie to może mniej różnic widzieli. Bo ważny  partyjniak mial super mieszkanie w kamienicy a nie bloku a bogaty prywaciarz wille na przedmieściach.  A jak zbliżamy sie swieta to ludzie wysyłalii kartki, kto mógł to dzwonił czyli poswiecali swoj czas konkretnym osobom. Dzisiaj wysyłają seryjnie smsa lub wstawiają życzenia na fb. Wszystko hurtem, bez zatrzymania się przy konkretnych osobach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Mnie sie wydaje, ze z tymi imieninami to szukali powodu napic sie i na jesc u kogos. Do tej pory starsze pokolenie w pracy jak wychwyci, ze ktos ma imieniny to podjudza niby zartami, ze powinien stawiac wodke.

Nie bylo tylu tv, a kto mial to nie zasiadal tam na caly dzien. Nie bylo komorek, internetu. Dzieci zachodzily po siebie zeby gdzies pod blokiem zdac relacje z calego dnia, a teraz moga kazdy szczegol opowiedziec online i nie wychodzic z domu. Tak samo z milosciami, dancingi, wyjscia do klubokawiarni i tam sie poznawaly pary, nikt nie swiecil tylkiem na insta.

Ja wole te czasy, bo sa bardziej swiadome. Mozesz podnosic swoje kwalifikacje, nikt nie wsuwa cie w scisle ramy, ze np.do konca zycia bedziesz sekretarka. Tak samo z plcia przeciwna, coraz mniej osob zwraca uwage na tzw. „stare panny”, nie ma cisnienia ze chwyc sie byle spodni do 23 lat, bo potem nikt cie nie zechce.

dobrze, ze mozemy sami wybierac sobie partnerow, nikt nad nami nie stoi i mowi, ze juz czas. Niestety znam wiele par wsrod cioc i wujkow lub sasiadow, ze do tej pory te kobiety mecza sie z alkoholikami. Teraz, dluzej spotykajac sie, mozna przewidziec z kim mamy do czynienia. Nie lecimy jak cmy w ogien, ze po 3-6 miesiacach juz trzeba brac slub.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Pamietam to haslo „Gaduła - skarb agenta”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

E tam. Jak kobieta była głupia to i owszem okazywało się że nie wyczuła faceta bo nie jest spostrzegawcza. Selekcja naturalna, taka się będzie męczyć. Natomiast ja wiem że mimo że wyszłam kilka lat temu od teraz, za swojego męża to mimo że wyszłam za niego po 2 latach znajomości to tak samo po 6 miesiącach moglabym. Widziałam od początku kto to, to widać, a wy udajecie że wam trzeba lat świetlnych do tego... A co do staropanieństwa, nie zgadzam się. Nie uważam że to takie dziś bez znaczenia. Jak widzę kobietę 30pare lat co ciągle nie może miłości znaleźć to jej współczuje. Bo faceci nadal są tacy sami, malo który wybierze przechodzona czterdziestke. Samotność nie jest fajna nigdy, nawet jak w 21 wieku możesz.sobie być finansowo niezależna. Czy za komuny czy nie, słabo być samemu bo to zwyczajnie pustka i brak spełnienia w uczuciach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Równości nie było?? Co ty chrzanisz..moja teściowa żyła w tych czasach. Bardzo dobrze je wspomina. Mówi, że ludzie byli rowni sobie albo przynajmniej bylo wiadomo że np.po matmie każdy absolwent podobnie zarobi a nie tak jak teraz, jeden zarobi 3 tysiące na rękę a drugi 20 tysięcy. Nie było takich rozbieżności w obrębie konkretnego zawodu to i ludzie nie czuli się tak gorsi jeden od drugiego. Może się nie wypowiadajcie skoro znacie to jedynie z prasy czy filmów. Ja mam informacje z pierwszej ręki. Teściowej się komuna podobała. Jako nauczyciel miała posłuch i szacunek, a w waszej "wolnej" Polsce nauczycielom się kubły na śmieci na głowę zakłada. Żadnego autorytetu, a przecież w odróżnieniu od waszych sebixow są wykształceni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
4 minuty temu, Gość Gość napisał:

Równości nie było?? Co ty chrzanisz..moja teściowa żyła w tych czasach. Bardzo dobrze je wspomina. Mówi, że ludzie byli rowni sobie albo przynajmniej bylo wiadomo że np.po matmie każdy absolwent podobnie zarobi a nie tak jak teraz, jeden zarobi 3 tysiące na rękę a drugi 20 tysięcy. Nie było takich rozbieżności w obrębie konkretnego zawodu to i ludzie nie czuli się tak gorsi jeden od drugiego. Może się nie wypowiadajcie skoro znacie to jedynie z prasy czy filmów. Ja mam informacje z pierwszej ręki. Teściowej się komuna podobała. Jako nauczyciel miała posłuch i szacunek, a w waszej "wolnej" Polsce nauczycielom się kubły na śmieci na głowę zakłada. Żadnego autorytetu, a przecież w odróżnieniu od waszych sebixow są wykształceni

No i dobrze, ze teraz kto zdolniejszy lub odwazniejszy wiecej zarabia, nie widze nic w tym najzwyczajnego, ze jeden pracownik IT ma 5000 a inny 20 000, bo tu licza sie efekty, pomysly. Skoro tesciowa lubi tak rownosc to jest ona w srodowisku nauczycieli, sprzataczek, urzednikow, ekspedientek, tam rzadko roznica w zarobkach wynosi wiecej jak 1000zl (chyba ze jestes 20letnia siostrzenica burmistrza to na stolu urzedniczym bedziesz miec jak kierownik danego dzialu ze stazem 20letnim).

Kiedys nauczyciele mieli szacunek „odgórny”, moze to i dobrze, ale byli tez tacy nauczyciele, ktorzy to wykorzystywali - gnoili uczniow, nie traktowali ich rowno, jakas dziewczynka ze wsi byla nikim a corka jakiegos naczelnika byla jak krolewna na balu. Wiec i tu nie bylo rownosci.

no i to nazywanie mgr „profesorami” phiii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
7 godzin temu, Gość gość napisał:

A myślisz, że tamten szampon mył czym? Siłą magiczną? 😄 To był zwykły silny detergent z kolorem i zapachem, coś jakbyś teraz myła włosy płynem do mycia naczyń 😄 

Wata jest w procesie produkcji chemicznie czyszczona (bo trzeba z włókien usunąć żywice i tłuszcze) i wybielana, faktycznie samo "zdrowie".

Dokładnie tak😂,  taka oczywistość, ale większość z nas nie potrafi samodzielnie myśleć a wie tyle,ile im jakiś jutuber powie. I wtedy OMG 😂😂😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
26 minut temu, Gość Gość napisał:

Równości nie było?? Co ty chrzanisz..moja teściowa żyła w tych czasach. Bardzo dobrze je wspomina. Mówi, że ludzie byli rowni sobie albo przynajmniej bylo wiadomo że np.po matmie każdy absolwent podobnie zarobi a nie tak jak teraz, jeden zarobi 3 tysiące na rękę a drugi 20 tysięcy. Nie było takich rozbieżności w obrębie konkretnego zawodu to i ludzie nie czuli się tak gorsi jeden od drugiego. Może się nie wypowiadajcie skoro znacie to jedynie z prasy czy filmów. Ja mam informacje z pierwszej ręki. Teściowej się komuna podobała. Jako nauczyciel miała posłuch i szacunek, a w waszej "wolnej" Polsce nauczycielom się kubły na śmieci na głowę zakłada. Żadnego autorytetu, a przecież w odróżnieniu od waszych sebixow są wykształceni

Czy sie stoi czy się leży tysiąc zł się nalezy😂😂😂nie ma tak! Zdolniejszy matematyk powinien mieć 20 tys a ten mniej zdolny 2 tys. Proste jak budowa cepa.  Każdemu po równo czy każdemu wg zasług?  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
33 minuty temu, Gość Gość napisał:

E tam. Jak kobieta była głupia to i owszem okazywało się że nie wyczuła faceta bo nie jest spostrzegawcza. Selekcja naturalna, taka się będzie męczyć. Natomiast ja wiem że mimo że wyszłam kilka lat temu od teraz, za swojego męża to mimo że wyszłam za niego po 2 latach znajomości to tak samo po 6 miesiącach moglabym. Widziałam od początku kto to, to widać, a wy udajecie że wam trzeba lat świetlnych do tego... A co do staropanieństwa, nie zgadzam się. Nie uważam że to takie dziś bez znaczenia. Jak widzę kobietę 30pare lat co ciągle nie może miłości znaleźć to jej współczuje. Bo faceci nadal są tacy sami, malo który wybierze przechodzona czterdziestke. Samotność nie jest fajna nigdy, nawet jak w 21 wieku możesz.sobie być finansowo niezależna. Czy za komuny czy nie, słabo być samemu bo to zwyczajnie pustka i brak spełnienia w uczuciach.

Duzo osob nie wyczuwalo partnera, i malo osob wiedzialo co dzieje sie za 4 scianami u innych. Nie bylo dokad wracac. Rozwod? Kto to slyszal?

No widzisz moglas po 6 m-cach, ale nie wyszlas. Teraz tak mowisz, a wtedy jakos tego nie zrobilas (pewnie on nie chcial szybko oswiadczac sie, bo nie widzial w tobie materialu na zone po tak krotkim okresie).

Nie wspolczuj, bo ja chociaz wyszlam za maz po 30stce to uwazam, ze blizej 30 r.z docenia sie te wolnosc. Kiedy prawie wszyscy znajomi maja dzieci i moze z boku wydajesz sie im nieszczesliwa to ty doceniasz to, ze wrocisz do czystego mieszkania, pogadasz z kolezanka przez skype przy kieliszku wina, przespisz 8-10h, wstaniesz w sobote wypoczeta, pojdziesz na silownie, zakupy, wpadniesz do kolezanki na kawe, wieczorem wyjdziesz z kims do kina/baru i przede wszystkim o nikogo sie nie boisz, a wg mnie jak masz dzieci to boisz sie o nie ciagle. 

A co facetow, uczuc i spelnienia to zawsze mozna znalezc kogos kto bedzie z nami sypiac, bedzoe nam mowic komplementy, ale jezeli jestes dla siebie samej fajnym czlowiekiem to nie potrzebujesz tych wszystkich komplementow i zwyczajnie „spodni” dla samego faktu nie bycia samej.

I malo kto sie przyzna, ale jest duzo kobiet i facetow, ktorzy zdecydowali sie na zwiazek w wieku 22-26 lat (gdzie tak naprawde jestes pania/panem swiata i mozesz wszystko), potem pieluchy i chcieliby cofnac czas zeby nie dokonywac wyborow takich jakie dokonali. Dopiero teraz czuja, ze to nie ich swiat, ze mogliby podrozowac, spokojnie zyc, dokształcać sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×