Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Gosc

Jak zakończyć toksyczną relację i pogodzić się z końcem związku

Polecane posty

Gość Gosc

Już tak dłużej nie mogę. To się ciągnie 6 lat. Niszczy mnie. Ale jestem tak psychicznie uzależniona że nie wyobrażam sobie innego życia. Jestem świadoma jak złe to jest dla nas obojga. Dziewczyny, ratujcie. Opowiedzcie swoje historie i dodajcie otuchy że z tego się da wyjść. 

Ps. Nie ma tu żadnej przemocy, tylko psychiczne uzależnienie i niszczenie.siebie nawzajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ale w jaki sposób się niszczycie?

Ja byłam z toksycznym facetem, ale krótko. Na szczęście to on zakończył związek, bo gdyby nie to to bym w tym trwała i się męczyła. U nas było tak, że ja go kochałam, on mnie nie, ale zapewniał, że jeszcze się zakocha (lol...). No i tak czekałam, czekałam i się męczyłam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lena

Byłam w toksyczny związku przez 8 miesięcy. 8 miesięcy po których czułam się jakbym była w ciężkim związku przez 15 lat. Doprowadziło mnie to niemal na skraj załamania psychicznego. Oto co się u mnie działo :

1. Byłam pod stałą kontrola 24/7. Musiałam zawsze niezwłocznie odpisywać na SMS i zawsze odbierać telefony. Jeśli nie odpyswalam przez 5 min. To awantura. Jeśli nie odbierałam to podejrzenia o zdradę. 

2. Wszystko mi przegrzebywal. Laptopa, telefon, rzeczy. Nawet w łazience nie mogłam być sama przez 5minut. 

3. Odizolowal mnie od rodziny - był stałe zazdrosny o moje kontakty z przyjaciółmi. Jak wychodzić to tylko razem. Jeśli już wyszłam z przyjaciółkami raz na pół roku to sms co 5 min co robimy, o czym rozmawiamy, co jem, co pije

4. Wieczne wpędzanie mnie w poczucie winy. To była jego broń. Stale słyszałam że za mało się staram. Za mało okazuje odczucia (co było absurdalne jak już się ogarnęłam). 

5. Stale mną manipulował i sprawial że czułam się niewystarczająca. Stale słyszałam : gdybyś tylko to zmieniła to byłoby tak cudownie - ale tobie nie zależy, nie chcesz. 

6. Stale potrzebował atencji i uwagi. Nie mogłam robić niczego poza skupianiem na nim uwagi. 

7. Sam kupił sobie druga kartę sim i pisał do siebie sms jako jego była - żebym czuła się zazdrosna i żebym "walczyła"  o niego - o tym dowiedziałam się po rozstaniu że to był on. 

I tak dalej i tak dalej.. 

Koszmar. Życie z psychopata to jest tragedia. Wylądowałam na terapii i to mnie uratowało. Wywaliłam go z mojego mieszkania, zablokowałam wszelkie źródła kontaktu. Całkowicie się odcielam. Teraz czuję że żyje. To była najlepsza decyzja w moim życiu. 

Dlatego UCIEKAJ od tego człowieka i zadbaj o siebie żeby znowu się nie wpłatac w szit

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja się rozstalam z partnerem po 3 latach związku.  Bił mnie, ponizal, ale ja nie potrafiłam go zostawic. W pewnym momencie naszego związku poznałam dwójkę ludzi (pare), z którymi sie szybko zaprzyjaznilam. Oczywiscie znali mojego partnera, ale on ich nie lubił i czasami sama sie z nimi spotykalam. Oni od razu wyczuli, ze coś jest nie tak. W sumie nie bylo ciężko, makijazystka nie jestem, nie potrafilam umiejetnie zakryc siniakow. I oni po doslownie 5 miesiacach znajomosci z dnia na dzien powiedzieli mi, ze zabierają mnie na wakacje. Mialam dwa dni na spakowanie sie, kupienie paru rzeczy, bo nad jezioro jechalismy, a ja nawet stroju kapielowego nie mialam. Przyznam się, pojechalam tam pobita. Kupilam strój jednoczesciowy, zeby nie bylo widac siniakow na zebrach. Ale mialam ogromne szczescie, ze ich spotkalam. Jak wrocilam to nie pojechalam do domu, tylko przenocowalam u nich. Nastepnego dnia poszlam sama odwazna ...ka po moje rzeczy. Wyszlam z domu bez butow, okularow i telefonu. Na boso poszlam do nich, zadzwoniłam do rodziców, oni pojechali moje wszystkie rzeczy zabrac. 

Zrobiłam to wszystko tylko dla tego, ze mialam szanse poczuc jak wspaniale jest bez niego. Jak swietnie sie czuje z ludzmi, ktorzy mnie nie wyzywaja, nie biją. 

Nie jest to wymyslona bajka. Mialam wtedy 22 lata. Nie zafundowali mi wyjazdu, pojechalismy do domku letniskowego nalezacego do rodzicow dziewczyny i na wszystko sie skladalismy. Pozwalalam sobie na to, bo moi rodzice w dziecinstwie mnie bili, bylam tym najgorszym dzieckiem z trojki, ktoremu sie najwiecej obrywalo. Ogolnie bylam osoba bardzo nieasertywna. Poszlam na terapie rok pozniej i dopiero wszystko naprawilam w sobie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Również byłam w toksycznym związku (zazdrość, regularne sprawdzanie telefonu, nie mogłam chodzić w niektórych ciuchach, które nie zostały przez niego zaakceptowane). Tak u osoby wyżej, to on ze mną zerwał, bo sama bym tego chyba nie zrobiła, nawet planowałam ślub i autentycznie mieliśmy się pobrać 🤦‍♀️ Na szczęście mnie zostawił i związał się z kimś innym. Ja rok później poznałam wspaniałego człowieka, z którym jestem do dziś i bardzo żałuję, że byłam taką ofiarą losu, mimozą, podawałam się wszystkiemu, a wcale taka nie jestem. Zwłaszcza jeżeli jesteś już bliżej 30 czy po, powinnaś zebrać się i zawalczyć o siebie, bo wydaje mi się, że ten wiek jest najlepszy na poznanie kogoś wartościowego i głupio by było, gdybys straciła ten czas na tkwienie w toksycznej relacji.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Tu nie ma przemocy, kontroli. Nie potrafiliśmy podjąć żadnych decyzji, mieliśmy mnóstwo pretensji, żale, ciągłe zwalanie winy na siebie, odgrywanie się. Rozstania i powroty - żeby próbować, zeby się mścić. Problemy z zaufaniem. Chore uzależnienie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xxxx
27 minut temu, Gość gość napisał:

Tu nie ma przemocy, kontroli. Nie potrafiliśmy podjąć żadnych decyzji, mieliśmy mnóstwo pretensji, żale, ciągłe zwalanie winy na siebie, odgrywanie się. Rozstania i powroty - żeby próbować, zeby się mścić. Problemy z zaufaniem. Chore uzależnienie. 

mścijcie się więcej i mocniej to  szybciej się skończy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Wcześniej, czy później każde uzależnienie odbija się na relacjach, zdrowiu psychicznym i fizycznym. Byłam w takim chorym związku 8 lat. Tak bardzo byłam zaślepiona ,,miłością", że sądziłam - jak odejdę na zawsze, to umrę z tęsknoty. Kilka razy się rozstawaliśmy, ale na bardzo krótki czas. W ten sposób mnie karał. Dopiero psycholog uświadomił mi, że byłam ofiarą, a on bawił się moim uczuciem i wykorzystywał. Ja tego starałam się nie dostrzegać. Z atrakcyjnej,  młodej kobiety i tzw. duszy towarzystwa stałam się wrakiem człowieka. Chodzę na terapię, przyjmuję leki. Jeśli się zastanawiasz, czy wyjść z tego związku - nie wahaj się ani chwili. Doskonale Cię rozumiem, ale jeśli nie zrobisz tego już teraz, zmarnujesz sobie życie i zdrowie. W tym przypadku nie odstawia się tego powoli, żeby mniej bolało. Najlepiej idź do dobrego psychoterapeuty. Pomoże podjąć nieodwracalną decyzję. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gości

Podaj nr telefonu do siebie prosze musze pogadac z Tobą o tym sama mam podobnie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×