Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
anonima565

Wyprowadzka z domu rodzinnego - mieszkanie/dom - kredyt

Polecane posty

1 minutę temu, anonima565 napisał:

Jest mi miło, że ktoś jest w stanie na to spojrzeć obiektywnie na ten temat, gdzie ja mam z tym problem.

Wiem, ja też tu tak trafiłam. 

Jak siedzisz w garnku to nie wiesz pod którym płatnikiem jest ogień....

a z zewnątrz, lepiej widać 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wam dziękuję.

Czy w tym wypadku przychodzą Wam jakieś pierwsze myśli na co w pierwszej kolejności powinnam zwrócić uwagę następnym razem i kiedy powinna się zapalić żółta lampka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, anonima565 napisał:

Chyba byłam naiwna, delikatnie mówiąc.

Wiem, że na dzień dzisiejszy finansowo słabo, ale jakoś dam radę siedząc na razie w domu rodzinnym, nim spłacę resztę i będę też wiedziała jak z moją pracą, czy będzie stała.

Chyba byłaś zakochana, a to przecież nic złego. Po czasie klapki z oczu spadają (5-7lat),  ale to dobrze, bo można tą drugą osobę zobaczyć taką , jaka jest. Z wadami i zaletami. I wtedy można podjąć racjonalną decyzję.

Jeśli chodzi o finanse, nie przejmuj się, dasz radę. Jak nic nie masz to nic ci nie zabiorą,  A jak masz, to znaczy że też jest ok, bo kasa się znajdzie ... Tak czy siak i tak wszystko będzie dobrze. Uszy do góry,  dasz radę. Może łatwo nie będzie ale samodzielne życie daje duży komfort i możliwości,  chociażby przemieszczania się :

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, KorpoSzynszyla napisał:

Chyba byłaś zakochana, a to przecież nic złego. Po czasie klapki z oczu spadają (5-7lat),  ale to dobrze, bo można tą drugą osobę zobaczyć taką , jaka jest. Z wadami i zaletami. I wtedy można podjąć racjonalną decyzję.

Jeśli chodzi o finanse, nie przejmuj się, dasz radę. Jak nic nie masz to nic ci nie zabiorą,  A jak masz, to znaczy że też jest ok, bo kasa się znajdzie ... Tak czy siak i tak wszystko będzie dobrze. Uszy do góry,  dasz radę. Może łatwo nie będzie ale samodzielne życie daje duży komfort i możliwości,  chociażby przemieszczania się :

Dziękuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, anonima565 napisał:

Bardzo wam dziękuję.

Czy w tym wypadku przychodzą Wam jakieś pierwsze myśli na co w pierwszej kolejności powinnam zwrócić uwagę następnym razem i kiedy powinna się zapalić żółta lampka?

Nie rozumiem - nie zakończyłaś jeszcze jednego związku a już myślisz następnym???

Bo chyba nie zakończyłaś skoro myślisz o wspólnym z  nim kredycie na dom???

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bimba napisał:

Nie rozumiem - nie zakończyłaś jeszcze jednego związku a już myślisz następnym???

Bo chyba nie zakończyłaś skoro myślisz o wspólnym z  nim kredycie na dom???

 

Nie, nie. Na przyszłość - w sensie na kiedyś. Nie miesiąc, nie dwa i nie pół roku.

Coś czuję, że ten kredyt byłby moim głównym gwoździem do trumny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, anonima565 napisał:

Chciałabym mu zaufać, ale wiele sytuacji sprawiło, że wszystko jest na granicy. Jeśli zapytasz, czego się dorobił to nie będzie to nic, nie ma nic materialnego, namacalnego

Teraz doczytałam że to dalej trwa 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bimba napisał:

Teraz doczytałam że to dalej trwa 

Praktycznie nie mieszkamy od 2 miesięcy. Utrzymujemy kontakt, ale chyba to już nie ma sensu i tylko mnie pogrąży. Brzydko mówiąc, musiałabym się skupić na sobie, a nie rozwiązywać ciągle czyjeś sprawy.

Nie chciałam używać imienia ani słowa "były".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, anonima565 napisał:

Brzydko mówiąc, musiałabym się skupić na sobie, a nie rozwiązywać ciągle czyjeś sprawy.

Zobacz jak masz wyprany mózg !

Dbanie o siebie, myślenie o własnym życiu, zabezpieczanie sobie przyszłości  jest "brzydkie"???

Za to cudowne i szlachetne jest usuwanie problemów i dbanie o cwaniaka któremu się nie chce pracować i któremu najlepiej wychodzi robienie długów?

O jego zdradach i jeszcze innych rzeczach o których wstydziłaś  się tu napisać nawet nie wspomnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bimba napisał:

Zobacz jak masz wyprany mózg !

Dbanie o siebie, myślenie o własnym życiu, zabezpieczanie sobie przyszłości  jest "brzydkie"???

Za to cudowne i szlachetne jest usuwanie problemów i dbanie o cwaniaka któremu się nie chce pracować i któremu najlepiej wychodzi robienie długów?

O jego zdradach i jeszcze innych rzeczach o których wstydziłaś  się tu napisać nawet nie wspomnę.

To trwało pięć lat, mimo wszystko jest to dla mnie trochę czasu i dużo przez to doszło przyzwyczajeń, że rzeczy "muszą" tak wyglądać, gdzie wychodzi na to, że jest to mydlana bańka w której siedzę i nie widzę jak to wygląda z zewnątrz.

Czułam się odpowiedzialna za to, żeby to też pospłacać, unormować, może zachować pozory normalności, żeby świat się nie zawalił, ale zdaje się, że to było tylko zwlekanie z wybuchem.

Wielu zachowań nie mogłam zrozumieć, czemu ucieka ciągle do kolegów, czemu te "biznesy" wszystkie się tak kończą. Nie mogłam znaleźć żadnej racjonalnej odpowiedzi. Nie twierdzę, że też byłam idealna, bo robiłam awantury, on uciekał i znów było koło zdarzeń. Bez wyjścia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, anonima565 napisał:

Wielu zachowań nie mogłam zrozumieć, czemu ucieka ciągle do kolegów, czemu te "biznesy" wszystkie się tak kończą.

Alkohol?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, anonima565 napisał:

To trwało pięć lat, mimo wszystko jest to dla mnie trochę czasu i dużo przez to doszło przyzwyczajeń, że rzeczy "muszą" tak wyglądać, gdzie wychodzi na to, że jest to mydlana bańka w której siedzę i nie widzę jak to wygląda z zewnątrz.

Czułam się odpowiedzialna za to, żeby to też pospłacać, unormować, może zachować pozory normalności, żeby świat się nie zawalił, ale zdaje się, że to było tylko zwlekanie z wybuchem.

Wielu zachowań nie mogłam zrozumieć, czemu ucieka ciągle do kolegów, czemu te "biznesy" wszystkie się tak kończą. Nie mogłam znaleźć żadnej racjonalnej odpowiedzi. Nie twierdzę, że też byłam idealna, bo robiłam awantury, on uciekał i znów było koło zdarzeń. Bez wyjścia.

To normalne że chcemy wspierać partnera. Tak się robi w związkach. Ale żeby związek był dobry musi zostać zachowany balans branie/dawanie. Jedna osoba nie poprowadzi związku za dwoje ... A na pewno dlugo tak nie pociągnie...

Taka ucieczka, bierność,  indolencja to też jakaś informacja...Nie ma opcji bez wyjścia, tylko czasem można wyjść drzwiami a czasem trzeba oknem 😉

Edytowano przez KorpoSzynszyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Bimba napisał:

Alkohol?

Siedząc w jednym domu i mając poniekąd wspólny budżet - podział na rachunki, na jedzenie i inne konieczne wydatki to w pewnym sensie miałam w tym udział i pilnowałam terminów. Ja goniłam, żeby kontaktował się z komornikiem 1 i 2 żeby pismo przysłali, bo wyszło to przypadkiem przy pitach - zwrocie podatku.

Alkoholu za bardzo nie było, raczej okazyjnie, bo też specjalnie nie przepadam. Miarka się przebrała, gdy wrócił od jednego kolegi, coś tam załatwiać z autem, a ja siedziałam sama - już któryś raz z rzędu. Doprecyzuję - sytuacja mnie już przerastała i skończyłam z depresją, dom był ciągle pusty, nie było z kim porozmawiać. Wtedy się wyprowadził i było bardzo głośno i nieprzyjemnie. Bo ja siedzę i naprawdę już nie ogarniam, a on wraca do domu jeszcze po alkoholu, gdzie naprawdę go potrzebowałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyno, rozstanie z pasożytem który myślał tylko o sobie, wykorzystywał cię, nie dbał o związek, przyszłość, to najlepsza rzecz jaka cię  mogła spotkać.

Ogarnij się, weź się za pracę, wyjdź do ludzi, jak sie uspokoi sytuacja z wirusem jedz popracuj trochę za granicę, zadbaj o swój wygląd i samopoczucie.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bimba napisał:

Dziewczyno, rozstanie z pasożytem który myślał tylko o sobie, wykorzystywał cię, nie dbał o związek, przyszłość, to najlepsza rzecz jaka cię  mogła spotkać.

Ogarnij się, weź się za pracę, wyjdź do ludzi, jak sie uspokoi sytuacja z wirusem jedz popracuj trochę za granicę, zadbaj o swój wygląd i samopoczucie.

 

 

Pewnie uda mi się dojść do takiego momentu myślenia jak już wszystkie emocje opadną i nabiorę do tego dużego dystansu.

Mimo wszystko sytuacja, to wszystko, co się przydarzyło, zachowanie to boli, nawet bardzo.

Mam swoje hobby w kraju, ale ze względu na pandemię większość rzeczy wyhamowała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, anonima565 napisał:

Siedząc w jednym domu i mając poniekąd wspólny budżet - podział na rachunki, na jedzenie i inne konieczne wydatki to w pewnym sensie miałam w tym udział i pilnowałam terminów. Ja goniłam, żeby kontaktował się z komornikiem 1 i 2 żeby pismo przysłali, bo wyszło to przypadkiem przy pitach - zwrocie podatku.

Alkoholu za bardzo nie było, raczej okazyjnie, bo też specjalnie nie przepadam. Miarka się przebrała, gdy wrócił od jednego kolegi, coś tam załatwiać z autem, a ja siedziałam sama - już któryś raz z rzędu. Doprecyzuję - sytuacja mnie już przerastała i skończyłam z depresją, dom był ciągle pusty, nie było z kim porozmawiać. Wtedy się wyprowadził i było bardzo głośno i nieprzyjemnie. Bo ja siedzę i naprawdę już nie ogarniam, a on wraca do domu jeszcze po alkoholu, gdzie naprawdę go potrzebowałam.

No faktycznie ciekawie wygląda "związek" z osobą która ma cię totalnie w du..ie 😄

Nie jest to miłe, ale czasem spotykają nas trudne sytuacje, właśnie po to, byśmy mogli się przekonać na kogo w swoim otoczeniu możemy liczyć a kto ma na nas wywalone...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, KorpoSzynszyla napisał:

No faktycznie ciekawie wygląda "związek" z osobą która ma cię totalnie w du..ie 😄

Nie jest to miłe, ale czasem spotykają nas trudne sytuacje, właśnie po to, byśmy mogli się przekonać na kogo w swoim otoczeniu możemy liczyć a kto ma na nas wywalone...

Na szczęście, jeśli możemy tak to ująć, nie było wspólnego kredytu, małżeństwa ani dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, anonima565 napisał:

W poprzedniej pracy było jakieś 2700-3200 w porywach - spawacz.

Za 3000 to ja mogę przylbice przymierzyć i oprzeć się o migomat a nie spawać. Kolega albo spawa jak ostatnia sierota albo powinien dostać wpierdo.... za psucie rynku pracy. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, DANIEL napisał:

Za 3000 to ja mogę przylbice przymierzyć i oprzeć się o migomat a nie spawać. Kolega albo spawa jak ostatnia sierota albo powinien dostać wpierdo.... za psucie rynku pracy. 

Obawiam się, że nie znam się na tej branży, bo pracuję w administracji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, anonima565 napisał:

Obawiam się, że nie znam się na tej branży, bo pracuję w administracji.

W mojej okolicy minimalna pensja spawacza to 4000 netto, spawacz akordowy zarabia od 6000 netto. Olej pasożyta bo lepiej nie będzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, DANIEL napisał:

W mojej okolicy minimalna pensja spawacza to 4000 netto, spawacz akordowy zarabia od 6000 netto. Olej pasożyta bo lepiej nie będzie. 

Faktycznie ciężko porównać te kwoty z tym, co wspominałam wcześniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, przem8595 napisał:
18 minut temu, Bimba napisał:

Tal ciężko sprawdzić oferty pracy?

zdychaj

Spieprzaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, anonima565 napisał:

Na szczęście, jeśli możemy tak to ująć, nie było wspólnego kredytu, małżeństwa ani dzieci.

Nic tylko się cieszyć. Czysta karta, same nowe możliwości bez balastu 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, KorpoSzynszyla napisał:

Nic tylko się cieszyć. Czysta karta, same nowe możliwości bez balastu 🙂

Jak się dziś czujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Poetka napisał:

Jak się dziś czujesz?

Hej kochana. Wszystko ok, coraz lepiej mi się oddycha, mam ładne kolory, głównie burgund i róże w odcieniach 

A co tam u Ciebie? Jak tam twoje zdrowie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, KorpoSzynszyla napisał:

Hej kochana. Wszystko ok, coraz lepiej mi się oddycha, mam ładne kolory, głównie burgund i róże w odcieniach 

A co tam u Ciebie? Jak tam twoje zdrowie? 

Jednym słowem piękniejesz z każdym dniem 🙂

Dzisiaj u mnie w porządku 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×