Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Blue Sky

Kiedy Ona zostawia - co robić?

Polecane posty

Opisywałem już swoją historię - skrótami w innych wątkach. Teraz zapragnąłem zebrać to wszystko i zintegrować: Dziewczyna rzuciła mnie po 2,5 roku razem i wspólnych planach na przyszłość. Oboje mamy po 25 lat. Mieszkalismy w Warszawie, bardzo blisko siebie. Poznalismy sie kiedys na stacji metra jadac na zajecia. Potem byla sielanka, troche przekomarzania sie, jakies wspolne plany. W tym roku ona wyjechala w czerwcu do USA, do pracy w Kalifornii w jakims hotelu na recepcji i jako pokojowka. Przed wyjazdem - zapewnienia o dozgonnej milosci, po wyjezdzie (z pocztku) - telefony, maile... Potem zmienila prace i przestala dzwonic, tylko raz powiedziala ze potrzebuje \"troche czasu zeby sie zaklimatyzowac\". Pisalem do niej e-maile, ktore wiem ze czytala raz na tydzien (przychodzily potwierdzenia odbioru). W pewnym momencie przestala odpowiadac... A 3 tygodnie pozniej dostaje maila w stylu \"nie wiem czy to do Ciebie dotarlo, ale juz nie bedziemy ze soba, potrzebuje czasu dla mnie samej, chce sie dowiedziec jak chce poukladac zycie, zostanmy przyjaciolmi itd itp\". Stwierdzilem ze ja kocham, ze przeciez planuje z nia zycie (ona wielokrotnie rowniez dawala mi takie sygnaly) - i ze to sie nie moze tak skonczyc. Jednym slowem - glupi bylem, bo zlapalem za telefon, wystaralem sie o numer do jej miejsca pracy - i zadzwonilem. Rozmow naszych bylo w sumie 4... na pocztku mowila ze da mi jeszcze szanse, ze nic nie wyklucza. A potem trach! Uslyszalem od niej w rozmowie: \"juz Cie nie kocham, od jakiegos czasu Cie nie kochalam\" (tylko czemu-czemu-czemu przed wyjazdem te zapewnienia o dozgonnej milosci, o powrocie, o wspolnych planach...?). Nagle mowi mi \"moj wyjazd to glownie proba oderwania sie od Ciebie, sposob zeby od Ciebie odejsc\" (nic tego wczesniej nie wskazywalo!). Kiedy powiedzialem o planach wspolnej przyszlosci ktore snulismy, o mojej gotowosci zmiany zeby byc taki, jakiego by kochala - zaczela sie robic nieprzyjemna. Powiedziala ze nią manipuluje i ze ją wpedzam w poczucie winy. Jej lodowaty glos byl dla mnie jak ostrze noza... Nie wiem co sie z nia stalo - nigdy, nigdy taka nie byla! Wiem, ze w USA pracowala w towarzystwie samych murzynow, i wsrod nich \"blyszczala\" swoja IQ (w Polsce miala po prostu \"normalny\" status). Czy to mozliwe ze Kalifornia \"uderzyla jej do glowy\"? Opowiadala mi przez telefon z duma jak udalo jej sie w sklepie oszukac sprzedawce - co mnie zszokowalo, bo nigdy nie miala takich \"ciagot\". Nagle okazalo sie tez, ze jakims autorytetem ktory jej pomogl sobie \"uswiadomic sobie prawde o naszym zwiazku\" byla jakas murzynka z ktora pracuje (dilerka narkotykow, ktora ponoc \"wyszla na prosta\")... Nie potrafilem tego zrozumiec. Po ostatnim telefonie - milcze. Chcialbym zeby do mnie wrocila, ale taka jaka byla kiedys - nie taka, jaka sie stala! Ona mowila ze chce abysmy byli przyjaciolmi... ale wiem ze tego nie wytrzymam. Nie nadaje sie do kolekcji ex-bojfrendow do kawki, piwka i winka jak jej sie akurat zachce. Kiedy zasugerowalem ze trudno mi bedzie \"zostac przyjaciolmi\", bo za bardzo ja kocham - odparla ze unosze sie \"glupia ambicja\" i zasugerowala, ze nie potrafie normalnie skonczyc zwiazku. Nie wiem czmu, ale jej zupelnie nie poznaje... Ona sama mowila ze pobyt w Kalifornii dodal jej \"pewnosci siebie\", ale tego co sie stalo nie potrafie nijak wytlumaczyc.... Odzywac sie do niej nie bede. Ale - musze sie z tym jakos pogodzic, chcialbym zrozumiec..... Dlaczego dwa miesiace w Kalifornii az tak ja zmienily? Doslownie - nie poznaje jej kiedy rozmawiamy. Tylko glos ma podobny. Cala reszta - jest zupelnie inna. Wyczuwam taki egoizm, myslenie tylko o sobie (nawet w mailu w ktorym mnie rzucala zaczela pisac o sobie samej z duzej litery - np. \"jak uloze Moje zycie, jak spedze Moj czas\"). Do tego dochodzi to oszukiwanie sprzedawcy w sklepie i wsiakanie w jakies podejrzane srodowiska, z ktorymi kiedys nie chciala miec nic do czynienia. I jeszcze to obwinianie mnie - ze to moja wina, ze to ja sprawilem ze ona juz mnie nie kocha. Nie wiem co robić. Wiem, że do niej nie zadzwonie - dwa czy trzy razy po tym jej mailu zadzwonilem, i to co uslyszalem, zlamalo mi serce. Co sadzicie o tym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie przydażyła się podbna historia kilka lat temu, z tym że związek trwał pół roku. Bardzo ją kochałem, ona mnie niby też, ale sama postanowiła (dla swojego \"dobra\"), żebyśmy zostali przyjaciółmi, i że ona już mnie nie kocha. Ale ja się na taką sytuację nie zgodziłem i zerwałem kontakt. Z trudem udało mi się o niej \"zapomnieć\", ułożyłem sobie życie z obecną dziewczyną (i tego nie żałuję)... Ale po 1,5 roku od urwania kontaktu moja była się odezwała i zechciała się spotkać. Nastąpiło spotkanie... Wiedziała, że mam dziewczynę, jej związek (też w międzyczasie miała faceta) się nie udał - facet (któego poznała pół roku po naszym rozstaniu) okazał się draniem. Dopiero wtedy doceniła to, co \"straciła\" i mimo iż próbowała mnie \"odzyskać\" (tak mi się wydawało), to jednak ja byłem \"nieugięty\". Sam zrozumiałem, jak się co to tej byłej dziewczyny pomyliłem i cieszyłem się, że jednak podjąłem słuszną decyzję (związania się z moja obecną dziewczyną). Tym spotkaniem zostałem \"uleczony\" z sentymentów do byłej i jest mi teraz o wiele lepiej. Szczególnie mając świadomość, że zostałem w końcu doceniony przez byłą dziewczynę... Moja rada - nie warto oglądać się na przeszłość, tylko iść śmiało do przodu. Wiem - łatwo napisać, trudniej zrobić - ale szkoda marnować swój czas na życie przeszłością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ojojoj troszke sie narobiło. Wyglada na to, ze wczesniej byliście udana para,przynajmniej Tobie sie tak wydawalo. Wydaje mi sie ze poczula jakas wolnosc poza tym wpadla w nieciekawe towarzystwo, to zmienia ludzi. Ale sama zastanawiam sie czy w 2 msc... Przykro mi to mowić ale chyba naprawde Cie nie kochała, chciała sie od Ciebie \"oderwać\" zeby sprawdzic czy bedzie jej Ciebie brakowało. Okazało sie ze...nie. Po ponad 2 latach bycia razem ciezko jest zakończyć związek. Jest jeszcze inny powód jej zachowania. Moze poprostu kogos poznala, co oznacza ze rowniez Cie nie kochala. Kurcze strasznie mi Ciebie szkoda,wydajesz sie byc fajnym facetem. Nie dzwoń, postaraj sie zapomniec. Skoro tego tak pragnie niech sobie ulozy zycie w tej Kaliforni. Wierze, ze poznasz dziewczyne ktora na Ciebie zasługuje i ktora naprawde Cie pokocha. 3m sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _S2D_
Miałem nieco podobną historię, z tymże moja była dziewczyna nie wyjechała aż tak daleko, tylko do innego miasta. Nagle po 3 latach studiów zaocznych zachciało się jej "poszaleć" i poszła na dzienne. W tym czasie poznała kogoś innego, o czym ja nie wiedziałem. Przez ostatnie pół roku związku szukała byle pretekstu żeby mnie do siebie zniechęcić, a ja nie wiedziałem o co tak naprawdę chodzi. W końcu mnie zostawiła i związała się z tamtym. Dowiedziałem się później że to on był powodem zerwania. Zerwałem z nią calkowicie kontakt, ale nagle po miesiącu zaczęła się do mnie odzywać, że niby żałuje, że jest jej przykro. Chciała wrócić, bo tamten okazał się podobno frajerem, jak go nazwała. Ale ja już nie pozwoliłem sobą więcej pomiatac i mimo, że ją kochałem to nie wrocilem do niej. Teraz zacząłem układać sobie życie z nowa kobietą, a tamta jest sama. Tobię radzę to samo - daj sobie z nią spokoj, nie jest Ciebie warta. Trochę poboli, ale w koncu przejdzie. Przynajmniej masz czyste sumienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiesz po prostu
daj sobie spokój. NIe pisz juz i nie dzwoń bo nie warto. Wyjechała, nie chce Cie, nie teskni, nie warto. Ostro piszę ale trudno. Ja jestem taką dziewczyną jak ta Twoja była, no moze nie zupełnie. Wyjazd potraktowałam jako możliwość uwolnienia się od faceta. Bo inaczej nie miałabym na to sił. Po prostu go nie kochałam a zapewnienia o milosci to na wypadek gdyby coś mi nie wyszło i żebym miała do czego wracać. Tam ma inne życie, inne srodowisko. Być moze da jej w kość jak mi dało,ale Ciebie to juz nie dotyczy. Ułóż sobie zycie z kimś innym. Doceń nastepna kobietę. Ja nie jestem podłą kobietą, choć z tego co napisałam moze tak wynikać. Po prostu facet nie chciał dac mi spokoju, choc wiedział, że go nie kocham. Wyjazd mi pomógł z nim skończyc. No dobra, w stosunku do nie go było to podłe. Jednak dzieki temu mogłam poznać mojego męża, któego uwielbiam... gdybym została z tamtym moje życie nie miałoby sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Blye Sky
===> Casanova ===> _S2D_ Mam nadzieje, ze mi sie uda przez to przebrnac - tak jak Wam. Ciezko mi na razie nie myslec / zapomniec, bo to wszystkie jest zbyt swieze: uplynelo doslownie kilka dni. Wiem, ze sie do niej pierwszy nie odezwe - to jest 100% pewne. Bede twardy. Podswiadomie mysle, ze chcialbym ja odzyskac... ale mam nadzieje ze z czasem ta chec bedzie slabsza i slabsza. ===> Malina 2310 Dziekuje Ci za cieple slowa! Milo ze tak myslisz. Chcialbym wierzyc, ze faktycznie za rogiem czeka na mnie ktos wart, aby z ta osoba zwiazac zycie. Dotad myslalem, ze to Ona - moja ex. A okazalo sie... to co sie okazalo. ===> Wiesz po prostu Rozumiem Twoja sytuacje. Faktycznie podobna. Historia kazdego z nas jest specyficzna, bo na pewno roznia sie szczegolami... Ona (moja ex) nie zostaje w Kalifornii - wraca do Polski za jakis miesiac-poltorej. Nie planuje zostac w Stanach. Tym, co boli mnie bardzo jest rowniez fakt, ze zerwala ze mna na 3 dni przed waznym egzaminem na uprawnienia techniczne, jaki zdawalem w zwiazku z moja praca. Ostatnie tygodnie w wolnych chwilach uczylem sie zeby dobrze wypasc (ten egzamin byl jednym z powodow dla ktorych nie pojechalem z nia do USA). Ona wiedziala dobrze kiedy go mam - w mailu w ktorym zrywala napisala jeszcze ze mi zyczy powodzenia, bo wie ze trzy dni pozniej zdaje. A ja przezywalem takie pieklo, ze nie wiem... Nigdy bym nie zrobil komus takiego czegos jak zerwanie tuz przed waznym wydarzeniem, kiedy trzeba dobrze wypasc. Jesl przestala mnie kochac - mogla zerwac albo juz miesiac-dwa temu, albo zaledwie pare dni pozniej. A tak - wybrala najgorszy moment. Tzn. nie najgorszy, gorszy to by chyba bylo tylko w sam dzien egzaminu. Nie wiem jak wypadlem, nie mam jeszcze wynikow. Boje sie, ze to jak sie czulem wplynelo na moj wynik, i to wplynelo in minus...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość greg2345
czyatm to wszytko i mam tak samo niestesty ktso pojechal zapomnail zobaczyl ze jestem zbednym balastem niestesty:((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×