Odpowiedz na ten temat

jak zapomnieć o nim?

  • Mysha 2003.02.05 [13:42]
    Muszę zapomieć ale nie potrafię, a wiem,że nigdy nie będziemy razem.
    Nie ma go obok,bo jest bardzo daleko, nie widziałam go kilka miesięcy...
    Zobaczę może za jakiś czas..
    Dzieli nas bardzo wiele - odległość, wiek, środowisko, kultura.
    A ja nie potrafię wybić go sobie z głowy.
    Codziennie dostaję od niego jeden mail i pomimo,ze straszliwie się staram - nie potrafię nie przeczytać, nie potrafię nie odpowiedzieć.
    On nie wie co się ze mną dzieje, jak bardzo wpadam w to szaleństwo, jak zasypiam szepcząc jego imię i jak budzę się myśląc o nim.
    Nie jestem już szalonym małolatem zakoch*jącym się niemal na żądanie.
    Jest mi ciężko.
    Jak zapomnieć? Jak przetrwać?.
    W pewnym momecie postanowiłam zniszczyć nawet jego maile, założyć inną skrzynkę mailową.Do starej nie zaglądałam przez kilka dni...Wreszcie nie wytrzymałam.Czytam i płaczę. Nie ma ideałów, wiem...ale on jest cudowny, to tak jakbym spotkała drugą połówkę...
    Czy ma ktoś sensowny pomysł?
  • x 2003.02.05 [14:32]
    A dlaczego musisz zapomniec?Czy nie jestescie razem bo jest za duzo przeszkod. Napisalas ze dzieli was wiele, a czy on chce z toba byc czy nie?
  • Mysha 2003.02.05 [15:03]
    Był moment kiedy wydawało mi się, że on czuje podobnie, ale to najwyraźniej było po prostu złudzenie, nic więcej. Po prostu znamy się i tyle.
    Z kilku względów nigdy nie będziemy razem, to jest pewne ...na 1000000000% Stąd chcę zapomnieć...Dlatego muszę to zrobić, ale nie wiem jak. Mam dość tego szaleństwa i tęsknienia za czymś czego nie ma.
  • Asia 2003.02.05 [16:40]
    Mysha - czy Ty powiedziałaś temu facetowi co do niego czujesz? Piszesz, że on nie wie, że tak cierpisz - a może powinien wiedzieć.Jeżeli nie może z Tobą być, to niech przestanie do Ciebie pisać i Cię dręczyć.Te maile podświadomie dają Ci nadzieję, ze może jednak...Zbierz się kiedyś i porozmawiaj z nim - szczerze. Zobaczysz, że poźniej będzie lepiej. Czy on z kimś jest?
  • Malaga 2003.02.05 [18:35]
    A czy jest na świecie kobieta, która nie miała takiego problemu?
    Ja też miałam - i faktycznie ociera się to oszaleństwo.
    Obojętnie, czy los Was połączy czy nie - moja rada: postaw na siebie, na swoje życie.
    Wymyślaj sobie zajęcia, które Cię bardzo absorbują. Przy których chociaż na jakiś czas zapominasz. Może jakies zajęcia fizyczne? Zajmuj się rzeczami, które Cię całą pochłaniają.
    I postaw na przeznaczenie - jeśli będzie Wam dane być razem
    - to Ty musisz być zdrowa, pełna życia i wesoła, a nie - smutna, szalona z tęsknoty czy rozpaczy i zamknięta na świat, ludzi, własne życie. Na razie - odpuść sobie to.
    I nie czytaj tych emaili, jesli Cię jeszcze bardziej wprawiają w rozpacz.
    Nie było mi łatwo, ale tak robiłam i wiem, że tak jest najlepiej. Chociaż nie jest łatwo. Najwazniejsze jest - kochac własne życie. Nie dac się szaleństwu czy rozpaczy.
    Życzę powodzenia.
  • Stella 2003.02.05 [21:29]
    Mysha mam nadzieje, że nie jesteś do mnie podobna: ja nie mogę zapomnieć od dwóch lat. Zagubiłam się w tej miłości, a pewnego dnia jemu przestało zależeć na znajomości ze mną. Nigdy go nie zobacze, chociaż wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Jedyne co Ci mogę poradzić, to wyznaj mu to co czujesz, a jeśli jego uczucia nie pokrywają się z Twoimi, to poproś by zaprzestał do Ciebie pisać. Jestem przekonana, że jeśli zrozumie, iż cierpisz z powodu nieodwzajemnionych uczuć, uszanuje Twoją wolę. Być może za jakiś czas będziesz mogła odnowić tę znajomość, jednak już bez "szaleństwa". Życze powodzenia i dla własnego dobra nie przeciągaj tego stanu w nieskończoność. W pewnym momencie może stać się tak, że mu zobojętniejesz, ale Ty wciąż będziesz od niego uzależniona. Czasem nawet nienawiść ukochanej osoby jest lepsza od jego obojętności.
  • y 2003.02.06 [18:27]
    Znajdź sobie inny problem, jeślikochasz problemy.
    Będzie bardziej bolało, to zapomnisz o tej mniejszej boleści.
    Swiat jest pełen cudów - znajdz je.
    Każdy jest na tyle szczęśliwy, na ile chce nim byc. Albo nieszczęsliwy.
    Powodzenia

  • y 2003.02.06 [18:28]
    Znajdź sobie inny problem, jeślikochasz problemy.
    Będzie bardziej bolało, to zapomnisz o tej mniejszej boleści.
    Swiat jest pełen cudów - znajdz je.
    Każdy jest na tyle szczęśliwy, na ile chce nim byc. Albo nieszczęsliwy.
    Powodzenia

  • emika 2003.02.06 [21:03]
    usmiech.gif pytanie : czy musisz zapominać?
    czyj to jest wybór? Jego czy Twój? a może wspólny? Jeżeli wspólny albo Twój - to już to widac przemyslałaś. Jeżeli jego jednostronny - to nie ma chyba wyjścia.
    Proponuje zastosować zasadę homeopatyczną: podobne leczy podobneusmiech.gif Inny mężczyzna może być tak samo dobry a nawet lepszyusmiech.gif
    A poza tym.......... czas, aktywność, zainteresowania, nowe kontakty - to najbardziej pomaga. Tak przynajmniej było u mnieusmiech.gif Pozdrawiam bardzo serdecznie
  • Mysha 2003.02.07 [08:28]
    Hmmm uzbierało się tych odpowiedzi, teraz czas na moją
    Po pierwsze dziękuję wam wszystkim za rady - teraz powinno to wszystko łatwiej do mnie dojść, bo nie ukrywam - z jedej strony jest mi cholernie źle, z drugiej tak trudno wytumaczyć sobie, ze trzeba żyć dalej, że nie wolno niszczyć siebie samej i nawet jeżeli chwilowo zaboli to potem przejdzie.

    On nie wie o tym co się ze mną dzieje, jest sam chociaż szuka tej drugiej połowy.A jeżeli wie, to się przed tym broni. Kiedyś wydawało mu się, że taką znalazł...a potem okazało się, ze to nie tak. Potłukł się emocjonalnie.
    Ze względu na te wszystkie różnice traktuje mnie tylko jak dobrą znajomą, przyjaciółkę, kumpla, z którym można pogadać. Jestem daleko...Czasami to dobija. Był moment,że postanowiłam mu o wszystkim opowiedzieć,stopniowo zaczęłam i ...nie potraktował tego poważnie.Ja i on???? Nie...

    A ja? zamiast wyłożyć kawę na ławę, zamknęłam się w sobie. Bałam się, że go stracę zupełnie. A tego nie chciałam. Początkowo sądziłam, że uczucie pokona wszystko, wszystkie bariery większe i mniejsze, które nas dzielą, ale to nie jest tak.Kilku rzeczy nie przeskoczę, zatem muszę zapomnieć...
    Dzięki wam za rady, chyba nie mam innego wyjścia. Trzeba rozpocząć nowe życie. Bez niego...

    Y- ja nie lubię problemów, nienawidze ich...usmiech.gif

  • Margot 2003.02.07 [09:56]
    Kiedys bylam w podobnej sytuacji... z ta roznica, ze on wiedzial o moich uczuciach, co wiecej wydawal sie je odwzajemniac i dawal mi przez dlugi czas nadzieje, ze mozemy byc razem pomimo tych wszystkich dzielacych zas przeszkod - odlegosci, srodowiska, kultury... A potem zaczal sie z tego wycofywac... Chyba nie ma nic gorszego na swiecie niz odbieranie komus nadziei... A on to robil powoli i jakze bolesnie... Dlugo nie moglam sie z niego otrzasnac, ale czas leczy rany... czas pozwala tez na spojrzenie na pewne sprawy zupelnie inaczej... Dopiero wtedy otworzyly mi sie oczy... dopiero wtedy zobaczylam go w innym swietle i z idealu stal sie czlowiekiem z wszystkimi swoimi wadami... Dzisiaj wiem, ze nie potrafilabym byc z nim, bo nie potrafil on walczyc, bo nawet najmniejsza przeszkoda stanowila zyciowy problem...

    Teraz jestem z czlowiekiem, ktory potrafil zaciekle walczyc o nasze uczucia, ktory pomimo dzielacych przeszkod (a bylo ich wiecej niz w poprzednim przypadku) dopial swego... Dzis jestesmy razem... Mieszkam w jego kraju i czuje sie niezwylke szczesliwa!

    Zycze Ci duzo sily, bo na pewno jej potrzebujesz!
  • Margot 2003.02.07 [12:08]
    Dodam jeszcze ze mam teraz z kim dzielic sie problemami i uczuciami jest on i 3 przyjaciolki (zony) - mieszkamy w Iranie.
  • Margot ta prawdziwa 2003.02.07 [12:54]
    Widze, ze ktos ladnie podszyl sie pode mnie... Nie, nie wcale nie mieszkamy w Iranie! I bynajmniej moj chlopak nie jest Arabem!
  • Margot 2003.02.07 [13:06]
    teraz przynajmniej nikt sie nie bedzie pode mnie podszywal!
  • kochana 2003.02.07 [17:22]
    Hej Mysha! Wiesz dobrze Cię rozumiem. Jestem w podobnej sytuacji. Mój były facet za kilka miesięcy zostanie mężem pewnej dziewczyny. Na początku wydawało mi się, że to co było między nami to już przeszłość. Jednak czujE niesamowitą pustkę. Byliśmy ze sobą w sumie 5 lat. A on po kilku miesiącach tak po prostu bierze ślub. Jest mi ciężko. Najgorsze są wspomnienia zwłaszcza te dobre. Kiedyś nawet myślałam, że jezszcze kiedyś będziemy znów ze sobą. A teraz jestem już pewna, że to koniec. Staram się z tym żyć. Jestem sama. Wiem, że gdyby ktoś był koło mnie byłoby mi łatwiej. Boję się, że wszystkich mężczyzn będę z nim porównywać. Także znam Twój smutek. U mnie jest podobnie. Za wzszelką cennę chce zapomnieć. Podobno czas leczy rany. Oby tak właśnie było. Myślę, że powinnyśmy zająć się czymś i za dużo nie wspominać. Chciałabym Cię pocieszyć, ale nie potrafię. Trzymaj się i pamiętaj, że nie jesteś sama. Pa
  • Malaga 2003.02.07 [20:46]
    Ja mam inny problem i może Was zapytam w następnym temacie pt: JAK ZAPOMNIEĆ O NIM, JEŚLI MUSZĘ GO WIDYWAĆ????
  • ja 2003.02.07 [20:50]
    mam identyczny problem jak mysha
    nie da sie zapomniec...a juz napewno nie probuj z nim o tym gadac bo to tylko pogorszy sprawe
    trzeba czekac jezyk.gif albo na niego...albo znajdzie sie ktos kto zawroci w glowie jeszcze bardziej...
  • stic 2003.11.28 [01:34]
    Beheheheheheheheheheh, spodobało mi się.....
    They know!!!
  • Freesyle 2003.12.04 [19:09]
    No ja niestety tesh mash takiego pecha ze GO widuje..i to mnie jeshcze bardziej boli.Wshystko bylo ok zapowiadalo sie cudownie tu pewnego razu okazuje sie ze bedac razem na dyskotece on caluje sie z inna dzieffczyna...smutas.gif Naffet dokladnie nie pamietam tego co wtedy czulam ale to nie byla zlosc raczej zal i bezsilonosc ktorej nie umialam pokonac.Rozmawialismy tylko na gg chyba nie mial jus odwagi spojrzec mi w oczy..ale ja tez tego nie chcial.Chcialam sie obudzic i o niczym nie pamietac..a teraz on jest z nia i to rzeczywistosc..Nadal jest moja ostatania mysla przed snem mimo tego co mi zrobil.Pomyslicie ze napewno za wiele dla niego nie znaczylam skoro taki byl jego wybor..probowal sie tlumaczyc ale jego argumenty wydawaly sie bezsensowne a moze naprawde takie byly.Nadal cos do niego czuje i nie potrafie sie od tego uwolnic ale nie chce tesh starcic z nim zupelnie kontaktu;chyba wole zeby trakotwal mnie chociaz jak qmpele niz zeby traktowal mnie jak powietrze..chce "poprostu niepamietac sytuacji w ktorych serce kleka"
  • emik 2003.12.04 [22:05]
    ja nie powiedzialam co czuje balam sie odrzucenia a moze czekalam na jego deklaracje....
    Nie wiem
    Ale wiem jedno .... ze jesli nie zaryzykujesz i nie powiesz nic o swoich uczuciach bedziesz miala zal do siebie ogromny
    Fakt czas leczy rany czas sprawia ze uczucia bledna ale na to potrzeba bardzo duzo czasu. Lepiej wiedziec ze ktos Cie nie kocha niz zadreczac sie do konca zycia ze moze Cie kochal ale Ty nie mialas odwagi zapytac. Co masz do stracenia? Milosc to piekne uczucie i nie ma powodu sie go wstydzic. A moze jednak masz wiele do zyskania????
    Pomysl o tym. Kto nie ryzykuje ten nigdy nie wygra!!!!!
    Trzymam kciuki
    Wiem uwierz wiem, ze to bardzo trudne ale warto Zawsze warto walczyc o milosc!!!
  • Mysha 2003.12.04 [22:38]
    Od założenia tego postu minęło kilka miesięcy. Miotałam się niesamowicie pomiędzy \"zniknąć\" a \"powiedzieć\", a nasze maile stawały się coraz bardziej pełne dziwnej tęsknoty. Żadne z nas nie nazwało rzeczy po imieniu, każde w jakiś sposób próbowało zdusić to, co narastało pomiędzy nami, a z drugiej strony próby ochładzania kontaktów powodowały \'starania\" drugiej strony. Minęło kilka miesięcy...
    Spotkaliśmy się znowu. Bałam się bardzo tego spotkania. Nie wiedziałam jak zareaguję, jak on zareaguje. Wszak nie widzieliśmy się blisko 11 miesięcy, a z drugiej strony wirtualizm powoduje, że prawdę przesłania wyobraźnia. Bałam się, że kiedy mnie zobaczy czar pryśnie...
    Wystarczyło jednak jedno spojrzenie i wszystko wybuchnęło jak wulkan.. Spędziliśmy ze sobą trzy cudowne dni i noce i...chcemy być razem. Nawet jeżeli to bardzo trudny związek - bo on jest obcokrajowcem, bo ma za sobą małżeństwo, bo jest ode mnie dużo starszy, bo jego sytuacja z byłą żoną i dziećmi jest niejasna ... kocham go Nasze maile tylko przybliżyły nas do siebie.
    Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to niedługo znowu go zobaczę, znowu rzucę mu się na szyję, znowu będziemy razem i znowu świat będzie rajem.
    Wiem, że nadal moja sytuacja jest trudna. To spotkanie może być ostatnim, ale....kocham go i nie chcę już zapomnieć. Przynajmniej na razie....
    Dzięki wam wszystkim usmiech.gif

  • ABSOLUT_VODKA 2003.12.05 [17:07]
    no dobra LASKI - trzeba zacisnac troche serce i skonczyc z tymi jeczeniami! WIEM JAK TO JEST TESKNIC ZA NIM !! (ktora tego nie wie??) .. ale z autopsji rowniez wiem, ze jedynym skutecznym i niezawodnym sposobem na zapomnnienie jest znalezienie sobie NOWEGO!
    KLIN TRZEBA WYBC KLINEM! ...tez nie chcialo mi sie w to wierzzyc.. przez 2 miesiace sie ludzilam, ze jednak wszystko sie jakos ulozy, ze mnie jednak kocha, ze za mna teskni, ze zadzwoni i cholera wie, ze ejszcze co.. ale gowno prawda! nic go nie obchodzilam... a teraz chce mnie z powrotem.. po 6 miesiacach...

    aha.. nie dywagujac znowu : MYSHA! SPOKOJNIE! ..moze wszystko sie jeszcze ulozy.. daj sobie czas...
  • alsa 2003.12.05 [17:50]
    mam taki sam problem, qrcze dlaczego mężczyźni tak kochają ranić...?
    ,, Tęsknota to takie zło, co gnębi ze wszech stron"
  • Paula 2003.12.07 [20:37]
    ojj ja mam podobny problem byłam z facetem przez 7 miesięcy było cudownie myślałam że to ten jedyny jednak po 7 miesiącach okazało się że się myliłam zdradził mnie ze swoją wieloletnią przyjaciółką "leczyłam się" przez 3 miesiace było mi bardzo ciężko i nagle pojawił sie ktos nowy (na starą miłość najlepsza jest nowa to sie zgadza) spotykalismy sie przez 3 tygodnie i wszystko mi mówiło ze to ktos wiecej niż tylko kolega zakochałam sie i kompletnie zapomniałam o tamtym tylko ze własnie dzis dowiedziałam się że ten "nowy" nie traktował naszej znjomości tak jak mi się wydawało.Jestem zrozpaczona. I zastanawiam się dlaczego mam takiego pecha do facetów czy mój limit szczęścia w życiu już sie wyczerpał?? i wciąż zadaje sobie pytanie czy Bóg o mnie zapomniał czy zapomniał że w moim życiu tak dawno nie odczuwałam radości !! proszę chociaż o jedną radę pomóżcie mi bo dłużej tak nie mogę.Sama sobie z tym nie poradze.A dobre słowo napewno mi pomoże.
  • ola_la 2003.12.07 [23:00]
    PAULA nie mieszaj do tego Boga ... ON ma Swój plan ... , który jest dla nas śmiertelników nieznany ...
    też sie nad tym wszystkim zastanawiałam .. pytałam ... i nie dostałam żadnej odpowiedzi, żadnego znaku smutas.gif też nie umiem zapomnieć .... też mam wrażenie, że TAM na Górze o mnie zapomniano ... , że w momencie kiedy przydzielano szczęści i miłosć, to chyba mnie ominięto albo o mnie zapomniano, a może ja się zagapiłam (to bardzo możliwe usmiech.gif )ale z drugiej strony wg mnie wszystko jest TAM gdzieś zapisane, ale ile mozna czekac ... moja cierpliwość się kończy
  • szyneczka 2003.12.09 [22:58]
    Ja terz mam podobna sytuacje . Kocham go z całego serac a nie bedziemy nigdy razem , bo on do mnie nic nie czuje . Czy to życie musia byc az tak niesprawiedliwe, dlaczego zawsze ja musze cierpieć?? Nikt nie potrafi odpowiedzic mi na to pytanie , a ja juz nie mam siły. Ciężko mi jest zyc ze świadomościa że osoba która tak bardzo kocham , z całego serac, oboba którą jka zednej innej tak mocno kocham nic do mnie nie czuje i ja o ty wiem .Czy kiedys zapomne ?? smutas.gif To tak bardzo boli...
  • Kamilka 2003.12.10 [11:27]
    Hmmm każdy miał lub ma jakiś problem z miłością, zapomnieniem. Ja byłam z facetem , kochałam go, on mnie także, lecz różne przeciwności bardziej ważne lub mniej nie pozwoliły być nam razem. Przeżyliśmy cudowne chwile, planowaliśmy przyszłość. W końcu jednak zostawił mnie, jak ja mam zapomnieć tym bardziej że jestem w ciąży???!!! Nie mam pojęcia co robić, jak dam sobie radę, moje finanse są po prostu śmieszne, sytuacja z pracą tragiczna.Na dodatek zostałam sama z tym wszystkim na głowie,zero oparcia z żadnej strony. I co teraz...co dalej???

  • up 2003.12.11 [17:25]
    ja od 2 lat nie umiem zapomniec... zwlaszcza, ze po 1.5 roku nie widzenia sie i nie utrzymywania kontaktu on odezwal sie..i oczywiscie polecialam od razu za nim... znowu bylismy ze soba...znowu zrobil to samo..zranil mnie...zostawil..bez powodu...niby teraz gadamy ze soba ale te rozmowy sa strasznie naciagane... on jest bardzo dziwny... i znowu ciezko jest mi sie otrzasnac... ale przeciez jestem dorosla.. czas zaczac normalne zycie..zamknelam rozdzial i nie chce do niego juz wracac choc tak naprawde w srodku nadal mam nadzieje, ze kiedys do siebie wrocimy choc to byl najtrudniejszy i najbardziej beznadziejny zwiazek w moim zyciu... zylam sentymentem i idealizowalam go...
    tak jest w momentach gdy na kims CI bardzo zalezy, ale tej osoby miec nie mozesz... wydaje CI sie idealna...myslisz, ze pasowalaby CI... ale pozniej okazuje sie ze nawet nie macie wspolnych tematow do rozmowy... wiele sie zmienia i wiele wychodzi na jaw...
    wiec nie zyj zludzeniami choc wiem ze to jes bardzo trudne: wlasciwie sama stwarzasz sobie skorupę..chowasz sie w niej...marzysz o NIm... a przeciez jest tak wielu facetow na swiecie..tylko czasem nie potrafimy zrozumiec, ze ktos inny na nas czeka... eh te złudzenia.. nie znosze ich...zniszczyly mi wiele lat zycia....w ogole zaczelam zycie uczuciowe bardzo wczesnie...bardzo szybko sie angazowalam..ranilam wlsciwie sama siebie... uczucia to cale moje zycie do dnia dzisiejszego...dlatego tak bardzo (wydaje mi sie) jestem zniszczona psychicznie... mam wielki uraz choc przeciez potrafie kochac i dawac szczescie...
    Myszko...jesli chcesz sprawdzic czy to TEN.... probuj... nie boj sie...przeciez nie masz nic do stracenia..a najwazniejsza jest otwartosc...przyjazn opiera sie na szczerosci... na odleglosc zreszta to nie jest tO!!! potrzeba CI faceta blisko... prawdziwego mezczyzny!!!! jestes warta milosci...jak kazda z nas... osiagnij to... a jesli z NIm nie wyjdzie..jest jeszcze miliard innych facetow...
    wlasnie ratuje samą siebie... od płaczu... od tesknoty...
    wmawiam sobie, ze go nienawidze... nie byl idealny.. a wrecz yy... nie pasowal mi prawie w 100%...i nie rozumiem dlaczego tak bardzo chce z nim byc... moze dlatego ze NIE MOGE.. i to jest odpowiedziec rowniezz kierowana do CIEBIE....
    caluje i sciskam

    trzymaj sie.... i nie pozwol zapomniec sie swojemu rozmowi...
    pozdrawiam cieplutko
  • szyneczka 2003.12.11 [21:34]
    tak bardzo go kocham ... jestem juz tego pewna .. miałam wiele sutuacji w których uświadomiłam sobie że tylko on się dla mnie liczy ...
    Nie wiem jak o nim zapomnieć , ale wiem ze musze .. nic nie sprawi ze bede szczesliwa zanim o nim zapomne...
    ale jak mam to uczynić ???? smutas.gif nie wiem naprawde nie wiem
  • up 2003.12.11 [21:42]
    wiem, ze to moze brzmiec glupio, ale to prawdziwe stwierdzenie..najlepiej zabic była miłość nową miłością.. u mnie to sie sprawdza...szkoda tylko, ze nie widze odpowiedniego kandydata na faceta...eh....przez to wciaz wracam do przeszlosci podobnie jak TY...
    hm... trzeba zamazywac to w pamieci... przez to nie pamietam wiekszosci wydarzen sprzed 1.5 roku...nawet 1 pocalunku nie pamietalam. a on pamietal... heh....
    pozdrawiam
  • Karola_111 2003.12.11 [21:49]
    szyneczka...rozumiem co czujesz ...smutas.gif
    I uwierz mi,ze wiem co znaczy kochac i nie moc byc z tym kims.... to potworne uczucie bezradnosci,bezsilnosci,to,ze tak naprawde nic od Ciebie nie zalezy(w moim przypadku),ze nic sie nie da zmienic,a zycie niestety toczy sie dalej i trzeba sie podniesc i isc dalej--jeszcze bardziej dobija.... Wiem zdaje sobie z tego sprawe...ale trzeba. Rok.... tye wlasnie ja cierpie ... naprawde w tym czasie na palcach policze nieprzeplakane noce,wieczory.... Bylo ich tak niewiele.Staralam sie zapomniec...chwytalam sie wszystkiego,chodzilam na dyskoteki,taralam sie przebywac wsrod nowych ludzi,chcialam "na sile" kogos poznac,zeby ten bol w srodku chociaz w jakims stoniu zmniejszyc,i co???? nie udalo sie smutas.gif to mnie zalamuje...Kiedys uslyszalam cos takiego :"kobieta jest w stanie zniesc wszystko i wiele wybaczyc,ale nie zniesie braku nadzieji"
    I to jest prawda,przekonalam sie na wlasnej skorze....
    Ten przeklety BRAK nadzieji sprawia,ze odechciewa mi sie wszystkiego...

    Oddalabym wszystko ... DOSLOWNIE wszystko co mam,zeby tylko byc z tym czlowiekiem,ktorego darze tak wielkim uczuciem....
    Czemu tak sie dzieje?????...przeciez tak mocno kocham...

    szyneczka ... zycze powodzenia,i wiele sily,na pewno Ci sie przyda...

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...