Odpowiedz na ten temat

Czy po odejściu od żony do kochanki można być szczęśliwym?

  • gość 2016.11.20 [22:37]
    A twoja kochanka jest oczywiście młodsza od ciebie i twojej żony? 10- lat?
  • Nieszczesliwy1969 2016.11.21 [11:05]
    Kobieta ktora kocham jest w wieku mojej zony. To nie zauroczenie mlodsza. Nigdy nikogo tak nie kochalem. Kobiet nie zmienia uplyw czasu. Kobieta zmiania sie po porodach. Nie tylko mentalnie ale fizycznie. I nie chodzi mi o to co widac na pierwszy rzut oka. Niestety tego nie przeskoczymy. Nie cofne czasu. Uczestniczylem w porodach. Widzialem to czego widzec nie powinien zaden mezczyzna. Ale skad moglem wiedziec, ze strace pociag fo mojej zony. Gdybym wiedzial....
  • gość 2016.11.21 [11:23]
    Kobiety zmieniają się po porodach nie tylko fizycznie. Dużo bardziej istotne zmiany zachodzą w ich mózgach. Jest dużo publikacji naukowych na ten temat. Mózg kobiety zmienia się pod wpływem hormonów już w chwili zapłodnienia i zmiany te postępują aż do chwili porodu. Co najważniejsze, zmiany te są nieodwracalne i polegają na tym, że pewne obszary mózgu się powiększają a inne kurczą. I tak kobieta staje się bardziej empatyczna i troskliwa (głównie w stosunku do dziecka), a także czujna i agresywna. Dodatkowo bardziej aktywny staje się rejon mózgu odpowiedzialny za odczuwanie strachu. Czy kobieta stając się matką zmienia się na lepsze czy najgorsze? Trudno ocenić. Na pewno zmiany te są bardzo pożądane z punktu widzenia opieki nad dzieckiem, ale z punktu widzenia budowania relacji z partnerem już niekoniecznie. Wraz z dzieckiem rodzi się inna kobieta - matka, różniąca się od tej, którą pokochał jej partner. Ta odmieniona kobieta ma już inne wymagania co do partnera, inaczej go odbiera, czego innego oczekuje i może on już się jej nie wydawać tak atrakcyjny jak przed zapłodnieniem. Myślę, że to jest główną przyczyną pogorszenia relacji między partnerami po narodzinach dziecka.
  • gość 2016.11.21 [11:55]
    Ja uczestniczyłem przy porodzie i mam zupełnie inne odczucia. W życiu nie czułem większego szczęścia. P********z głupoty jak potłuczony. Koleś ty w ogóle nie powinieneś zakładać żadnej rodziny.
  • gość 2016.11.21 [12:22]
    gość dziś [11:55]
    Tak, on nie powinien zakładać rodziny bo dla Ciebie uczestniczenie w porodzie było największym szczęściem w życiu. Nie wszyscy są Tobą i czują jak Ty.
  • Nieszczsliwy1969 2016.11.22 [01:38]
    Skad moglem wiedziec ze porod wywola zmiany zewnetrzyvh narzafow plciociwych mojej zony. Gdyby pokazywali zdjecia pochwy po porodzie na naukach przedmalzenskich moze bym jej tego nie zrobil. Ale skad moglem wiedziec.
  • gość 2016.11.22 [10:23]
    Jak to skąd przecież to jest elementarna, podstawowa wiedza każdego średnio rozwiniętego człowieka. Co ty w jaskini do ślubu siedziałeś ? Pewnie jesteś jakimś nawiedzonym katolem. U jednych zmiany są większe u innych mniejsze. Jeszcze inne są lepsze po porodzie niż przed. Skoro jesteś takim mięczakiem z pustogłowiem to po ch*j zmarnowałeś życie tej kobiecie. Co byś zrobił gdyby twoja kobieta zachorowała czy miała jakiś wypadek, który by ją oszpecił. Też byś ją zostawił dla kochanki ? Jesteś największym cymbałem jaki nosi matka ziemia. A jak twojej kochance zachce się dziecka z tobą to co, będziesz srał ze strachu pod siebie bo jej pochwa będzie cię straszyć po nocach ? Myślisz że kochanka różni się czymkolwiek od innej kobiety ? Też kiedyś zbrzydnie i będzie stara. Nie nadajesz się dla żadnej z tych kobiet. Jak się kocha to w zdrowiu czy chorobie. Wyobraź sobie co czuje twoja żona. Ona zaryzykowała, dała ci dziecko a ty patafianie z d**y z łaski z nią siedzisz ? Ciekawe co zrobisz jak zachorujesz na coś i obydwie kopną cię w d**ę mówiąc skąd miałam wiedzieć, że tak będziesz wyglądać. Życzę ci tego obyś szybko został impotentem a twoja żona żeby znalazła kogoś z kim świetnie będzie się zabawiać. Może wtedy coś zrozumiesz. Ta twoja kochanka chyba na głowę upadła że się z tobą zadawała. A ty upadłeś na głowę zadając się z kobietą, która nie widzi problemu żeby wpakować się z buciorami w czyjąś rodzinę. Znam życie, różnie może być. Nie jestem agresywny ale mam wrażenie, że mógłbym charytatywnie napie**alać takich leszczy, którzy odwracają się od swoich kobiet z powodu wyglądu pochwy po porodzie. I chyba miałbym z tego autentyczną satysfakcję.
  • gość 2016.11.22 [10:51]
    Brawa dla 'gościa', który stanął w obronie kobiet- a ja mysłałam, że takich mężczyzn już nie ma.
    Byłam dobrą zoną, która wspierała męża, pracowała, byłam dobrą gospodynią , a mój mąż w tym czasie szukał pracy - aż 4l ata. Karty się odwróciły on pracował a ja zachorowałam na ciężką tarczycę z depresją , ale ciągle byłam żoną pracującą , matką , gospodynią- a on zamiast mnie wspierać znalazł sobie kochankę i zrobił jej dziecko- dziękuję za 20 wspólnych lat- można być ślepym i nie widzieć , że żyjesz z potworem !!!!
  • gość 2016.11.22 [13:07]
    "A ty upadłeś na głowę zadając się z kobietą, która nie widzi problemu żeby wpakować się z buciorami w czyjąś rodzinę."
    Nie wiem czy wiesz, ale życie nie jest czarno biało i zero jedynkowe. Czasami naprawdę można pokochać kogoś, kogo nie powinno było się pokochać i można z tym kimś po prostu chcieć być, nawet jeśli ten ktoś ma rodzinę. Życie jest jedno, ludzie są różni i każdy ma prawo popełniać błędy i każdy też ma prawo być szczęśliwy. Nie każdy chce żyć z osobą, której nie kocha, bo tylko dlatego, że jako młody chłopak czy dziewczyna ślubowali jej, że z nią będą. Ludzie się zmieniają i po kilkunastu latach związku człowiek już jest zupełnie inny niż był w chwili ślubu. Każdy chce być szczęśliwy, kochać i być kochany (z wzajemnością). Nie wiem co Ci daje prawo do tak kategorycznych osądów? Za kogo się uważasz?
  • gość 2016.11.22 [13:37]
    Jak sie bywa przy porodzie i kolejnym dennym arumentem by kochac inna jest zmiana fizjologiczna narządow to szkoda czasu na posty do gostka.
  • Nieszczesliwy1969 2016.11.22 [23:35]
    Zaleznosc byla odwrotna. Zona nie zbrzydla mi dlatego, ze poznalem kochabke. Najpierw przestalem kochac zone, dlugo potem poznalem kobiete ktora pokochalem. Nie spodziewalem sie uczucia w tym wieku. Nie spodziewalem sie, ze ktos moze mnie kochac. Nie szulalem tego.
    Gosc: myslisz, ze to tskie proste? Ze zobowiazanie moze pokonac niechec? Bo wdxiecxnosc za to ze dala mi dziecko zmieni moje postrzeganie? Jestes taki madry? Wiesz jak wyglada przypadlosc wybadania macicy? Wiesz jak wyglada wtedy pochwa kobiety? Obys byl gotowy wtedy na seks oralny. Bardzo jestem ciekawy jak Ty wybrnal bys z tskiej sytuacji? To nie tak, ze zony nie szsnuje. Staralem sie. Ale pewne rzeczy, ktorych ode mnie oczekiwala byly i sa niewykonalne smutas.gif . Ja po prostu tego nie moge. Myslisz, ze mi latwo? To pierwszy raz kiedy o tym mowie. To sa rzeczy o ktorych nie jestem w stanie z nikim rozmawiac. Od lat jestem z tym sam. Od lat ukrywam moj problem zeby nie ranic kobiety ktora urodzila mi dzieci. Tkwie tutaj. Wybralem to pieklo mimo, ze kocham inna. Skrzywdzilem inna kobiete. Tamta niczym nie zasluzyla na to cierpienie. Czy jestem meczennikiem. Nie. Jestem nieszczesliwym czlowiekiem, ktory nie mial wyboru.
  • gość 2016.11.23 [09:27]
    MIales wybór : durna rada,ale może by ci cos dalo pojscie do seksuologa,wejscie na strony poradnikowe,jakies fora gdzie ludzie opisują takie lub podobne problemy.
    Ale o czym ty tu mówisz?przeciez piszesz,ze przestales kochac żonę dawno.
    Skrzywdziles dwie kobiety,swoje dzieci i siebie.To byl twoj wybór,bo chyba masz jakis mózg?
  • gość 2016.11.23 [09:33]
    gość dziś [09:27]
    Z tego co mi wiadomo, nie kocha się mózgiem. Nie można zmusić się do kochania i trudno też zmusić się do niekochania. Nie można sobie powiedzieć: mam kochać żonę, bo to jest logiczne. Mózg jednak, kazał temu mężczyźnie zostać przy żonie.
  • gość 2016.11.23 [10:35]
    Nietrafiony komentarz ostatni.
    Mowa o sytuacji zaraz na początku gdy powstała a nie na końcu,gdy klocki kompletnie sie posypały.Terapia malżeńska lub seksuolog dla autora lub obojga.Do tego potrzebny był mózg,myslenie a nie trzymanie w sobie.
    pytanie co było najpierw "przestalem kochać żonę" czy "wypadajaca macica "? sorry,idę za tym co pisze autor.
    A zakochanie się w innej to osobna sprawa.
  • gość 2016.11.23 [11:43]
    Nieszczęśliwy, poważanie wada podlegająca leczeniu farmakologicznemu bądź operacyjnemu zblokowała Cię tak, że przestałeś kochać żonę? xD Wypadanie macicy się leczy tłuku
    ! Myślisz, że żona tego nie widzi? Wystarczyło porozmawiać i pójść do lekarza. Nie, lepiej znaleźć sobie problem i tłumaczyć, czemu przestałeś kochać żonę - bo macica jej wypada! przeczytaj poprzednie zdanie na głos i posłuchaj jak głupio i niedorzecznie to brzmi.
  • gość 2016.11.23 [11:47]
    "NA DOBRE I NA ZŁE"
    "W ZDROWIU I W CHOROBIE"
    w przysiędze małżeńskiej nie ma gwiazdki i dopisku na koncu:
    *z wykluczeniem chorób załączonych w zał. nr.1
  • gość 2016.11.23 [11:49]
    .. i dlatego właśnie ta przysięga to jest coś ponad ludzkie siły.
    I dlatego ludzie wierzący, katolicy, uważają, że małżeństwo to pomysł Stwórcy, i że bez pomocy Stwórcy będzie ciężko.
    A nawet że nie ma co się porywać na takie wyzwanie bez pomocy Stwórcy. I że On tę pomoc naprawdę oferuje. Jeśli się go poprosi.
    (to oczywiście jest stek bzdur dla osób niewierzących, ale ja piszę o wierzących)
  • gość 2016.11.23 [12:10]
    gość dziś [11:43]
    To żona tej macicy nie leczyła? Nie chciała? Nie widziała problemu? On miał jej ją leczyć?
  • gość 2016.11.23 [14:12]
    Ta rzeczona macica jak i uczestnictwo przy porodzie jest pretekstem wygodnym dla autora.
    Jesli rzeczywiscie miala ten problem,to u licha nie chodziła do gina na wizyty po ustaniu wizyt poloznej do dziecka?
    A Ty tez nigdy jej nie powiedziales,ze ten stan moze zagrazac innym powiklaniom?
    Sorki,wy mieszkacie "daleko od szosy",że do lekarza sie nie chodzi? Kazda kobieta min.1.raz w roku winna byc przebadana (USG,bad.krwi,stan narzadów rodnych,mammografia lub badanie piersi).
    Coś niewiarygodna ta historia.
  • gość 2016.11.23 [15:04]
    Oczywiście że to pretekst.
    I zgadzam się: jeśli tego typu przypadłość żony przedmówcy "zniszczyła mu małżeństwo", to on nie był gotowy na MAŁŻEŃSTWO (= stałe dozgonne zobowiązanie i odpowiedzialność, także w sytuacjach typu choroba, wypadek, wojna, powódź itp), tylko oczekiwał UKŁADU, związku, czyli czegoś co trwa dopóki jest miłe.
    Oczywiście (!!) zawsze dwie strony mają udział w rozwoju wydarzeń. Aczkolwiek zrzucanie odpowiedzialności za rozpad małżeństwa na ... w sumie nie wiem, na lekarzy, żonę, położną? - to po prostu niedojrzałość.
    Facet powinien umieć powiedzieć: nie podołałem.
    [ Mój ex umiał. To w nim doceniam. Dlatego wciąż mam dla niego jakiś szacunek, chociaż zawiódł FATALNIE.
    W naszym przypadku nie wypadający organ oczko.gif lecz choroba dziecka i moje oddalenie było dla niego symptomem rozpadu związku. Podczas gdy ja kochałam, ale nie umiałam mu tego okazać. Nadarzyła się zakochana w nim młodsza o 10 lat dziewczyna. Jak się potoczyło to łatwo się domyślić. Dziś on mieszka z młodszą i ich wspólnym malutkim dzieckiem, a nasze wspólne dzieci odwiedza.
    Życie, życie..... ]
  • gość 2016.11.23 [16:30]
    Wypadająca macica i sex oralny ? Jak wybrnąć z tej sytuacji ? Przepraszam bardzo ona tego chciała wiedząc doskonale co jej dolega? Komu się chce pisać tak debilne prowokacje. Jakaś powalona kochanka bo nie ma opcji żeby to napisał facet o swojej żonie. Albo jakiś totalny frajer, który nawet nie zabrał żony do jakiejś kliniki żeby to zoperować. Ile lat mają dzieci? Ciekawe ile lat ona musi się z tym męczyć. To żeś jej niezłe piekło na ziemi urządził. Opowiedz to kochance to się drzwiami zabije s********jąc przed tobą. Pomijając żonę, dzieci też nie leczysz latami bo kasy szkoda?
  • gość 2016.11.23 [17:14]
    "Albo jakiś totalny frajer, który nawet nie zabrał żony do jakiejś kliniki żeby to zoperować."
    A przepraszam, żona to co? Ubezwłasnowolniona i sama do tej kliniki się zabrać nie może? Czeka tyle lat biedna, żeby mąż ją do kliniki zabrał?
  • gość 2016.11.23 [17:32]
    Jasne że by sama poszła do kliniki, tylko że to jest prowo.
  • gość 2016.11.24 [00:30]
    Moi drodzy o czy Wy mówicie? Czy jest na sali lekarz? oczko.gif Wypadnięcie macicy nie zawsze da się "naprawić". Nie każdy przypadek można operować. Zalecane ćwiczenia mięśni też nie zawsze pomagają. To nie wina położnych, lekarzy czy zaniedań kobiet. I z pewnością nie wina chytrych mężów oczko.gif . Facet, ktory ma z tym problem to nie meżczyzna. Prawdziwy meżczyzna poradziłby sobie z tym problemem, ale my mamy do czynienia z chłopcem. Nie poradził sobie z okresem popołogowym, nie poradził z sytuacją "miłości" do nowej kobiety.
  • Nieszczesliwy1969 2016.11.24 [10:37]
    Rozumiem wasze rozczarowanie moim podejsciem. Sam siebie tez rozczarowalem. Tym ze zaangazowalem sie w zwiazek z inna kobieta niz moja zona. Myslalem ze zawsze bede ja kochal. Kochac przestalem przed tym wszystkim. Moze gdybym kochal nie stracilbym pozadania. Nie wiem. Wygral rozsadek. Jestem z rodzina. Nie zaluje. I tak nie moglbym postapic inaczej. Nie znioslbym tego cierpienia gdyby nie moje dzieci. Mozecie nazywac mnie chlystkiem, innego rozwiazania nie bylo. Przynajmniej smierc nie jawi sie jako tragedia. Bedzie dla mnie wybawieniem.
  • Katarzynnnna 2017.02.12 [01:42]
    K... facet?
    Zostałeś z żoną i wolisz umrzeć?
    To jest twoim zdaniem dobry wybór?
    Źle wybrałeś. Ciekawe kiedy to do ciebie dotrze?
    Jezu ludzie co wy wyprawiacie. Konwenanse, presja społeczna powoduje, że decydujecie się na wybór, który jest dla was gorszy niż śmierč.
    Mam nadzieję, że mój mąż znajdzie odwagě żeby odejść w takiej sytuacji.
    Nie wyobrażam sobie nic gorszego niż bycie w takim zwiazku. Lepiej się rozejść.
  • gość 2017.02.13 [17:50]
    Jak ma się dzieci to czasami trzeba zacisnąć zęby i cierpieć. Głupiec z Ciebie, że zawrociłeś głowę innej kobiecie. Wykorzystaleś ją dla własnej satysfakcji. Poprawiłeś sobie chumor i wróciłeś do żony. Żona cierpiała, kochanka cierpiała. Cierp i Ty. Wcale mi Ciebie nie jest żal. Całe szczęście dla kochanki, że z nia nie jesteś. Szkoda mi tylko żony, bo życie ze zdrajcą to wielkie nieszczęście. Zabawiliście się, kochanka poszla w swoją stronę Ty się pokajaleś i nadal żyjesz sobie wygodnie, a Twoją żonę zostawiliście z całym tym g.... ona to brzemię będzie nosila do końca życia.
  • gość kobieta 2017.04.18 [01:21]
    Przysiega malzenska jest proba czlowieczenstwa. Jesli przy najmniejszym defekcie ciala ktokolwiek jest w stanie przestac kochać to tak naprawdę nigdy nie kochał. Ciało i tak ulegnie degradacji, deformacji i zostanie wystawione na próbę czasu. Autorze jesteś po prostu głupi i tyle. Nie znasz życia ale poznasz kiedy Ciebie dopadnie choroba a dopadnie, jak każdego z nas. Wtedy zrozumiesz co to jest empatia i zrozumienie innego człowieka. Bo teraz jeszcze tego nie wiesz. Jesteś zbyt głupi i egoistyczny osioł.
  • gość kobieta 2017.04.18 [01:26]
    Przeczytaj ksiazke Przebudzenie Anthony de Mello..glupi osle... Moze ten twoj glupi mózdzek coś pojmie
  • gość 2017.04.18 [08:40]
    No tak się składa,że osioł to bardzo mądre zwierzę ..

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...