Wybaczcie, że trochę cofnę się z tematem ale wczorajsze story mnie powaliło. To jest kwintesencja bycia roszczeniowa w wykonaniu B. Mieszkać w Warszawie, mieć do wyboru tysiące specjalistów, setki klink weterynarii i wybrać to w którym nie ma podjazdu a potem nadawać na story, że będzie działać w tym kierunku. Jakby nie przyszło jej do głowy, że może po prostu znaleźć inną klinike. Nie, to za proste. Trzeba dostosować ta, która ona chce pod nią.