Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 27.06.2021 we wszystkich miejscach

  1. 5 punktów
    Jesteś bardzo mądra kobieta.
  2. 3 punkty
    Rozumie Cie doskonale. W pewnym momencie człowiek dochodzi do ściany i czuje, że dalej nie da rady...Ja co prawda mam jeszcze jeden zarodek, ale jest to ostatni z ostatnich i nie wiąże z nim wielkich nadziei. Miałam 4 transfery w sumie 5 bardzo dobrych zarodków, z tego 3 ciążę i 3 poronienia. Nie mam już siły ani funduszy na kolejną procedurę i chęci chyba też nie. Do tego mój mąż jest już też zrezygnowany w tym temacie i sceptycznie nastawiony nawet gdybym chciała kolejną procedurę. Nie wiem, czy to moje komórki są takie ch....e czy co. Do transferów miałam mega obniżaną odporność i guzik z tego. Komórki dawczyni też nie biorę pod uwagę, bo mi chodzi o to, żeby mieć swoje biologiczne dziecko ze swoim mężem, ale może kierowane jest to tym, że mam już syna nastoletniego. Pozostaje mi liczyć na cud, myślę, że mam jeszcze jakieś nieco ponad 10 lat do menopauzy, może zaskoczy naturalnie, ale wtedy naprawdę uwierzyłabym w CUDA. Na koniec powiem Wam co usłyszałam niedawno od osoby z bliskiej rodziny po tym jak teraz poroniłam : "widocznie Bóg ne stworzył Cie po to, żebyś rodziła dzieci tylko do czego innego..." To ja się pytam kogo do tego stworzył?? Menelice z pod sklepu, która rodzi dzieci jedno za drugim, nawet nie wie kto jest ojcem i zostawia te biedne dzieci w szpitalu?? Nie wiem jak można być aż tak nietaktownym. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam tym wpisem, ale jak czytam te Wasze historie, gdzie kobiety walczą z całych sił o to, żeby móc zostać tak po prostu mamą i po wielu próbach nadal jest to niemożliwe, to niestety emocje biorą u mnie górę.
  3. 2 punkty
    Po 4 dniach ból był już znacznie mniejszy i dokuczał kiedy sobie trochę poleżałam czy posiedziałam a następnie wstałam. Dziś kiedy mija 5 dzień nie potrzebuję już wcale przeciwbólowych, teraz to raczej dyskomfort, u mnie przełomowy dzień.
  4. 2 punkty
    Pogodna_Aga bardzo mi przykro.. Jakie to okrutne. Nie wiem nawet jakimi słowami cię pocieszyć... Ostatnio byłam u lekarza pierwszego kontaktu i pani doktor znając moją historie opowiedziała mi historię swojej bliskiej rodziny. Która to po latach starań, chorób i porażek (trwało to 11 lat) doczekała się ciąży naturalnej. Lekarka powiedziała mi ważne słowa, które utkwiły mi w pamięci : NIECH PANI WIERZY W CUDA, BARDZO PANIĄ PROSZĘ, NIECH PANI UWIERZY. Może to banalne i w tej chwili zabrzmi głupio i nie na miejscu, a może trzeba faktycznie uwierzyć, napewno będzie przyjemniej żyć.
  5. 1 punkt
    przykro mi że to wszystko tak na Ciebie spadło, nie dość że punkcja się nie udała to jeszcze musisz po niej tak cierpieć. Tulam Cię bardzo bardzo mocno
  6. 1 punkt
    Dziewczyny które już urodziły, powiedzcie czy położne które was odwiedziły w domu pytają o powód CC? I co wtedy mówicie? Boje się krytyki...
  7. 1 punkt
    AsiaWin tak mi przykro. Myślałam że teraz się uda.
  8. 1 punkt
    Dla mnie AZ nie jest metodą do zaakceptowania. Wolę zakończyć starania niż robić coś wbrew sobie... Nie będę tego rozwijać, bo nie chce urazić kobiet, które się na to decydują. Ja wiem, że byłabym wrakiem psychicznym. Szacun dla każdej, która ma jaja i to robi !
  9. 0 punktów
    Lekarka powiedziała mi, że nic nie da sie zrobić. Z partnerem nie mamy ślubu, wiec i adopcji nie dostaniemy... Nie wiem czy jest dla nas jeszcze jakieś sensowne rozwiązanie...
  10. 0 punktów
    Ostatnio nie pisałam o sobie, bo chciałam mieć trochę spokoju w głowie. Dzisiaj mam 7dpt dwóch ostatnich blastek i niestety beta mniej niż 1. Lekarz kazał odstawić leki, powiedział, że nie ma już szans żeby ruszyło przy takim wyniku. Miałam 5 transferów łącznie 6 zarodków i za żadnym razem beta nie drgnęła ;( byłam obstawiona wszelkimi możliwymi lekami, miesiąc temu przeszłam antybiotykoterapie i nic nie pomogło! Jak widzicie, sytuacja beznadziejna nie wiem nawet co myśleć. Po raz pierwszy nie mam planu B i nie wiem nawet czy jeszcze kiedyś podejdę do kolejnej procedury. Tak wierzyłam, że się w końcu uda! Chciałabym Wam podziękować za wsparcie i "trzymanie za rękę" w trudnych chwilach Wasza pomoc na tym forum jest nieoceniona! Jeśli macie jakiegoś lekarza w GD od sytuacji totalnie beznadziejnych to napiszcie tutaj lub na priv, może rozważę jeszcze wizytę choć sama nie wiem czy jest sens teraz to tylko sobie popłaczę... i jak dojdę do siebie to będę myśleć co dalej. Może warto pogodzić się z bezdzietnością? Pogodna_Aga Przytulam Cię mocno. Może pomyśl o adopcji zarodka? u mnie nawet to chyba nie wchodzi w grę, bo nie dochodzi do zagnieżdżenia.... Dzięki, że jesteście!
×