Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 16.07.2021 we wszystkich miejscach

  1. 4 punkty
    Dobrze, że mamy kogo wziąć za przykład kobiety pracującej i spełnionej Co byśmy zrobiły bez Kretki... Ja jak myślę o takiej kobiecie to Kretke mam od razu przed oczyma
  2. 3 punkty
    Dziewczyny mialam dzis punkcje- jest 9 komorek. To moje drugie podejscie. W pierwszym w maju doszlo do zagniezdzenia (z 8 komorek powstaly 2 embrio, w dzien transferu testowalam korona pozytywnie, a potem z 2 mrotaczkow 1 sie rozmrozil prawidlowo). Niestety po zagniezdzeniu pare dni zarodek obumarl. Jutro maja dzwonic z labo ile sie udalo zaplodnic. Tym razem tez przy uzyciu ICSI.
  3. 2 punkty
    Jesteście kochaneJuż mi lepiej, spróbuje odbudować nadzieję i ruszam po mrozaczki ale najpierw dam czas sobie, muszę się uspokoić, tak jak było u Ciebie MamoAniola teraz te transfery traktowałam jako chwytanie się liny przez tonącego, musiałam być w ciąży. Lenka23123 masz rację na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale to że tu wracam, czytam, szukam to dlatego, że ta nadzieja gdzieś na pewno się tli
  4. 2 punkty
    Miałam różne nastawienia - przy pierwszym tak samo, wydawało mi się, że te niepowodzenia ivf albo poronienia to dotyczą jakichś innych ludzi, na pewno nie mnie A później miałam taką symulację, że tak jakby WIEDZIAŁAM, że sie nie uda, nie miałam nadziei. Myślę, że wszystko co czujesz jest naturalne i usprawiedliwione. Myślisz co myślisz, czujesz co czujesz i wszystko jest OK. Nie ma rady na wahania nastrojów. Ale na pewno warto spróbować nie denerwować się - korytyzol, hormon stresu, obniża szanse. Jeśli masz chęć spróbować odbudować nadzieję, to też służymy - zobacz sama, ile z nas poddawało się po kolejnym nieudanym razie, a jednak wracało i próbowało dalej... ja tez jestem taką osobą, a dziś czuję kopanie synka w brzuchu. Szansę są zawsze.
  5. 1 punkt
    Przede wszystkim dziecko musi być ochrzczone. Niepraktykujący katolicyzmu świadek jehowy chrzci dzieci i posyła je do komunii. Takie cyrki tylko u Miszy.
  6. 1 punkt
    Podchodzac do pierwszego transferu byłam przekonana, że się uda. Udało się, ale dobrze wiesz jak moje szczęście zostało mi przez los brutalnie odebrane. Drugi i trzeci transfer to było rozpaczliwe chwytanie się nadziei - potrzebowałam ciąży, żeby nadać kierunek mojemu życiu. Błędne nastawienie. Brak ciazy był dla mnie jak kolejny cios, rozdrapanie ran. Czwarty transfer to był transfer ostatniej, najsłabszej blastki. Nie miałam nadziei. Podchodziłam do transferu tylko po to, żeby wykorzystać ostatni zarodek i moc ruszyc z kolejna procedura. I z tego transferu urodziłam zdrowa córeczkę Przy piątym transferze znowu los ze mnie zadrwil - byłam przekonana, ze się uda. W ciążę zaszłam, ale ja straciłam. Puste jajo płodowe. Pani psycholog, z którą rozmawiałam zwróciła uwagę na ten proces. Nie mając doświadczenia z ciaza, bądź mając za sobą szczęśliwa ciążę do kolejnego transferu podchodziłam z nadzieją i radością. Mając za sobą stratę bądź niepowodzenie, do kolejnego transferu podchodziłam że strachem, trochę z rezygnacja. Prawda jest taka, że każda kolejna ciąża, każdy kolejny transfer to inna historia, niezależna od tej poprzedniej. Zwróć uwagę na Twoje transfery. Każdy zakończył się inaczej. Nie ma wspólnego mianownika. Twój Synek miał wady rozwojowe, nie genetyczne. To nie ma żadnego wpływu na przyszłość i na kolejne ciąże. Spójrz na moją historie, na historie koleżanki ze szpitala, która już przytaczałam. Doczekałyśmy się zdrowego maluszka. I Ty się doczekasz. Jestem przekonana. Nadzieja w Twoim przypadku jest przeogromna! Postaraj się spojrzeć na to chłodno, naprawdę tak jest
  7. 1 punkt
    Kochana. Tak samo jak Ty świrowałam. Od owu bolaly mnie cycki gdzieś do 5tc. Brzuch z przerwami do ok 6tc. I nagle cisza! Nic nie boli, nic nie czuje ciążowego! Byłam pewna że to pewnie koniec. Z tej desperacji nie wytrzymałam 2 tygodni od poprzedniej wizyty gdzie był pęcherzyk i wizytę miałam mieć we wtorek a ja z paniki poleciałam do kliniki do mojego gina w piątek. Dzidzia była i serduszko. Uspokoiłam się. We wtorek wizyta u niego żeby założyć kartę i spokój. Kolejna wizyta za 5 tygodni . Objawów ciążowych zero. Po 3 tygodniach pojechałam znowu do niego bo nie dałam rady. A dzidzia ładnie urosla i miała się dobrze. Na prenatalnych pytałam lekarza innego dlaczego nie mam objawów i jest ok. Powiedział, że ciąża nie ma koniecznie wyznaczników ciążowych i w cale nie muszą być objawy. Od prenatalnych się uspokoiłam i w końcu uwierzyłam, że będzie dobrze. Także rozumiem Cię i Twój stres. Nie martw się i ciesz się
  8. 1 punkt
    Dziękuje dziewczyny! Jestescie wspaniale, uspokoilam sie
  9. 1 punkt
    Właśnie zauważyłam , że ostatnim czasu strasznie schudła - koścista ... , twarz zapadnięta , szpony jak u harpii. Ta dieta która stosuje i bombarduje całą rodzinę to straszny cios , dzieci chude ona chuda Mariusz chudy - destrukcyjna dieta Miszmaszowej .
  10. 1 punkt
    Jeżeli ma takie potrzeby to niech na nie zarobi, proste.
×