Witajcie dziewczyny po ponad 3-miesięcznej przerwie. Może jeszcze któraś z Was mnie kojarzy? Jeśli nie za bardzo pamiętacie i dla wszystkich nowych dziewczyn, krótkie przypomnienie: mam już 3 w zasadzie dorosłych dzieci z pierwszego małżeństwa, od ponad 4 lat z obecnym mężem bezskutecznie walczymy o wspólne dziecko, na początku roku zaczęłam swoją pierwszą procedurę iv, z której udało nam się mieć 4 zarodki. Pierwszy transfer 5 dniowej blastki miałam pod koniec kwietnia, niestety nieudany. 3 blastki z 6 doby czekają na nas na zimowisku. Po tej pierwszej nieudanej próbie bylam trochę podłamana i ogólnie psychicznie i fizycznie zmęczona tym wszystkim, stymulacjami, histeroskopiami, badaniami, oczekiwaniem w napięciu na każdy etap itd., dlatego zdecydowaliśmy zrobić sobie kilkumiesięczną przerwę. W międzyczasie zaszczepiłam się na covida, skorzystałam z konsultacji psychologicznej, która trochę postawiła mnie na nogi i byliśmy z mężem na bajecznych wakacjach w Grecji, na których odpoczęliśmy i naładowaliśmy baterie. A teraz pełni nowych sił wracamy do walki
Od 2 tyg.jestem na estrofemie, wczoraj byłam na podglądzie endometrium. Ma 11 mm, wszystko gotowe, czysciutko żadnych polipów i innych badziewi, więc możemy podchodzić do transferu. Od dziś biorę luteinę, w piątek mam wlew z accofilu, a w poniedziałek transfer, w planie z kroplówką z tractocile.
A tak poza tym dziś kończę 40 lat (magiczne, przeklęte, które w mojej głowie było zawsze granicą, po której na dziecko będzie już za późno). Byłoby cudownie, gdyby los/Bóg zaskoczył mnie takim prezentem rodzinownym 🥰
Trzymajcie za mnie kciuki.