Dziewczyny byłam dziś na wizycie i kontrolnym USG. Dr potwierdziła, że była to ciąża biochemiczna i ostatnie krwawienie było wczesnym poronieniem, które przebiegło typowo i na tą chwilę wszystko ładnie się już oczyściło. Powiedziała, że od dziś mogę zacząć przyjmować estrofem i jeszcze we wrześniu podejść do kolejnego transferu. Zapytałam ją o cykl naturalny, ale stwierdziła, że w moim przypadku na skuteczność to nie wpłynie, bo moje ciało dobrze reaguje na stymulację lekami, a logistycznie będzie trudniej, więc ona rekomenduje cykl sztuczny. Z testu be ready zrezygnowałyśmy, bo to dodatkowy koszt, a stwierdziła, że i tak niewiele nowego by wniósł, bo skoro tym razem doszło do zagnieżdżenia, tzn., że czas był dobry i moje ciało chciało przyjąć zarodek, tylko widocznie to nie był ten. No i ona zdecydowanie rekomenduje podanie tym razem dwóch zarodków, bo powiedziała, że jest większa szansa, że któryś się przyjmie, jak będą podane razem niż gdyby każdy podawać osobno. Accofil oczywiście znowu będę brać, bo najwyraźniej zadziałał, więc immunologicznie załatwia on u mnie sprawę i dodatkowo od dziś mam brać już Acard na lepsze ukrwienie. Była oczywiście znów rozmowa o moim wieku i obawach, że moje zarodki są wadliwe, ale ona uważa inaczej, twierdzi, że skoro dotrwały do blastocysty, to jest ogromna szansa, że są jak najbardziej w porządku i jest w nich duży potencjał na zdrowo rozwijającą się ciążę, a genetyczne badanie zarodków jest zabronione prawem i sam mój wiek nie jest podstawą do tego. Nie chciało mi się wchodzić z nią w dyskusję na ten temat, bo widziałam, że to jest bez sensu. Być może wg jej sumienia tego rodzaju selekcja jest nieetyczna i dlatego tak gada (nie wiem, to już moje domysły)
Psychicznie dziś już u mnie dużo lepiej, chyba wczorajszy dzień był tym oczyszczającym, w którym odchorowałam wszystkie ostatnie przeżycia i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.