Zeby nie bylo, mama jest najlepsza na swiecie, ale tydz jak z nami byla to byla masakra... Wprowadzila sie do nas jak ja kolano zepsulam i z domu pracowalam zeby pomagac... Nie powiem, Malym sie zajmowala, ale nic poza tym, wiec jak wstalam o kulach od kompa to zaczynalam gotowanie, bo ona nie wie czy moj Pan bedzie lubial jak ona ugotuje... eh... No i na moj pech byly jakies mistrzostwa czy cos, ja sie tam nie znam.. a ze moja mama tez uwielbia kazdy sport, to sobie pomyslalam ze mi sie uda nie ogladac i bede mogla uciec do sypialni i sie zrelaksowac a tu nie, musialam siedziec w srodku jako tlumacz
Tesciowa mam naprawdę w 100% babke, tescia zreszta tez. I co najwazniejsze, jakby cos to zawsze moge na nich liczyc.
Tak oboje sa w lepszej formie od nas my polamani na kanapie, ogladamy tv a Tesciu biega po 40km dziennie zanim sie covid zaczal co roku biegl maraton w nowym yorku... leca do NY za pare tyg na wakacje, ale nie wiem czy sie w tym roku zarejestrowal... Moj poszedl 2 lata temu w 1szy dzien swiat z nim biedac, to malo ze musialam po niego jechac, to jeszcze kolano rozwalil, co zakonczylo jego kariere pilkarska i czeka na operacje... cala jego rodzina ma obsesje na punkcie sportu... ja sie ciagle smieje ze jak my chcemy miec wiecej dzieci jak ledwo juz teraz lazimy
No u nas czas na wspolne wieczory jest, na to nie mozemy narzekac ale na razie jeszcze troszke musimy poczekac z rodzenstwem dla malego...