U nas w domu jest zawsze pełno słodyczy. Każdy je, kiedy ma ochotę. Córka ma 9 lat i nie ograniczam jej. Sama do szkoły zawsze jej pakuje jakiegoś kitkata, albo oreo, ale żeby była równowaga to dostaje też zawsze normalną bułkę i do tego jakieś pomidorki, ogórka, paprykę, kiwi, winogrono itd... czasami zje wszystko, czasami tylko zdrowe rzeczy, a czasami tylko batonika. Nie napycha się słodyczami, bo wie, że je zawsze ma. My dorośli też mamy czasami straszna ochotę na słodkie i sobie nie odmawiamy, prawda? Grunt to równowaga. Codziennie zabawa na podwórku, na stole obok słodyczy, zawsze sa owoce itd. Je słodycze codziennie, ale je również normalne posiłki, warzywa i owoce, codzienne bawi się na dworze, nieważne czy jest deszcz czy nie.
Mi się wydaje, że im więcej się dziecku ogranicza słodycze, to tym bardziej ono tego pragnie. Później jak się dziecko dopadnie to zjada na raz całą paczkę chipsów, albo żelek lub 3 batony na raz.
No i wiadomo, do dentysty chodzimy co pół roku na kontrol. Nigdy nie czekam, aż ząb zacznie boleć, albo jak zobaczę dziurkę czy przebarwienia. Jak na kontroli coś wyjdzie nawet małego to od razu leczymy.
Córka ma zdrowe zęby, jest szczupła, ma idealną morfologię, mimo jedzenia słodyczy ile chce