Mnie dalej zadziwia to, że ona nawet nie próbuje nauczyć dzieci mówić po polsku. Może brzmi to jakbym była jakąś ogromną patriotką, ale nie jestem. Ma możliwość nauczyć dzieci w domu drugiego języka i już na starcie byłyby dwujęzyczne (prawda jest taka, że każdy język jest na wagę złota, a polski we Francji stał się modny), ale nie bo po co. Jej się zwyczajnie nie chce.
Czasem mam wrażenie, że ona się zachowuje tak, jakby była samotną matką i wszystko było na jej głowie. Mąż nic w domu nie robi, że ona taka zarobiona?