Oj, jak mnie to bawi. Jedzie po cebulę i "kompociki" do Aldiego albo do dentysty albo po dzieci do szkoły ubrana jakby szła na ważne negocjacje. Chociaż i tak jest w niej coś tak niechlujnego, hmm... brudnego, że to powoduje jeszcze większy rozstrzał między jej oczekiwaniami a rzeczywistością. Te fasony bluzek, ...enek, to jak to wszystko zestawia ze sobą - wszystko jakieś nie takie. Wymięte, zbyt luźne lub zbyt obcisłe, nie pasuje do jej sylwetki, a to garbienie się też nie pomaga i wygląda fatalnie. Wielka niedomyta pani prezes w żakiecie z brudnymi rękawami.