Było, mnóstwo normalnych, ale ta za nim ciekała, starała się, była pogotowiem seksualnym, naprawdę była skromniutka, milutka, gotowała, sprzątała, ideał. W końcu lew się zakochał, ona przede wszystkim była bardzo w jego typie. Chuda, wysoka. Lubił długie włosy, zapuściła, kupował jej ciuchy, nosiła, podglądała nasze towarzystwo, zaczęła inaczej się ubierać, ostrzykiwac, poprawiać co się da. Chciała się dostosować. Ale słoma wychodziła z butów na każdym kroku. Potem do nas dotarło, że może i matka starała się czegoś ją nauczyć, ale tak, jak i lew poniosła klęskę. Ona jest niereformowalna.