Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Amperka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    87
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutral

Ostatnio na profilu byli

208 wyświetleń profilu
  1. Niech każdy się wygaduje, dla mnie ok. Boli mnie to jak zacietrzewione i zajadłe są kobiety wobec siebie. Brakuje mi w tym świecie kobiecej solidarności. Śmieszne jest to, jak cały czas feministki zagrożenie widzą w dominacji mężczyzn, a wystarczy zostawić dwie baby i małe dziecko w jednym pokoju i już ferment i zgrzyty. I ok, matka męża nie pała sympatią... ale może którakolwiek by spróbowała chociaż zyskać tę sympatię - jak się nie uda, to rozumiem. Jednak z tego co widzę to większość na starcie nie stawia tej matki męża na pozycji neutralnej, tylko od razu z jadem. Ale co kto lubi... jeden lubi ciągłe kłótnie i zgrzyty a drugi jak mu buty śmierdzą.
  2. O losie, ale wy jesteście dziwne... i naprawdę szkoda mi waszych teściowych. Jakoś teść z zięciem umie, tylko synowa z teściową zawsze mają jakiś problem. Ale po tym wątku widzę, że w wielu sprawach to synowe są jakieś zdrowo porypane. Ja mam ze swoją świetny kontakt i nie mam schiz, jak ją bierze na ręce. Przykre... to matki waszych mężów, wy żmije.
  3. Mi w drugiej ciąży długo po terminie oczekiwanego okresu nie wychodził pozytywny test - a zrobiłam z trzy. Dlatego żyłam sobie jak chciałam - niezbyt higienicznie. Po czym któregoś dnia robię test i jestem w ciąży - to był już 6 tydzień.
  4. W sprawie nieruchomości istnieje zasada Superficies solo cedit - To, co jest na powierzchni, przypada gruntowi. Jeżeli budynek jest związany trwale z gruntem, to właściciel działki staje się od razu właścicielem budynku na nim posadowionego (wyjątkiem jest sytuacja, gdy działka jest w użytkowaniu wieczystym). Także jeżeli działka jest na teściów, to i budynek będzie teściów. Może potem dochodzić zwrotu nakładów itd. ale to liczę 10 lat chodzenia po sądach.
  5. Jak sprzedaż i dasz sobie zbudować dom na nieswojej działce (bez wpisania Cię jako właściciel), to znaczy żeś głupia i mi nawet żal Ciebie nie będzie zbytnio. Bo jak się ślepe oszczeniło, to ślepe zdechnie. Jak taka jesteś naiwna i nie umiesz za siebie wystawić rachunku, tylko przeżywasz burczenie męża pod nosem, to giń w tej beznadziei, która sobie zafundujesz.
  6. Autorko, proszę Cię - nie sprzedawaj mieszkania. Absolutnie. Jestem rzeczoznawcą i zapewniam Cię, że to najgorsze co możesz zrobić. Poza tym jestem kobietą i apeluję, żebyś myślała też o sobie. Nie są zbyt poczciwi ci ludzie, że wywierają na Tobie taką presję. Zostaw mieszkanie i je wynajmij. Z wynajmu mieszkania dwupokojowego są naprawdę fajne pieniądze - spokojnie na spłatę raty kredytu, który wzięlibyście na wybudowanie domku. Proszę Cię, nie ugnij się. Niech Twój kręgosłup się tak szybko przed mężem i jego rodzicami nie zgina. Wniosłaś dużo do waszego budżetu rodzinnego. Mieszkanie w centrum miasta to jest świetna lokata - kiedyś Ci córka za to podziękuje, jak pójdzie na studia do miasta. Trzymaj się i ani kroku w tył. Wynajmijcie i spłacajcie z tego ratę kredytu.
  7. Po prostu nie żal mi, że moje pieniądze gdzieś tam idą na jakieś ciuszki dla dzieci, czy na banany dla jakichś bąków, czy wakacje nad morzem dla polskiej rodzinki. Zostaje ten pieniądz ostatecznie w naszym kraju. Ale jak czytam, że Carrefour czy jakaś inna korporacja nie płaci złotówki, bo wszystko wrzuca w koszta, albo firmy zagraniczne wystawiają fikcyjne faktury, żeby wyłudzać zwroty pieniędzy właśnie od państwa polskiego, to mnie coś trafia - i co z tego, że jakaś kafeterianka tam pracuje i krzyczy, że bogactwo narodu bierze się z pracy. No i spoko, tak pewnie jest. Tylko swoją pracą wzbogaca inne państwo - zajebiście, najważniejsze, że nie czuje się darmozjadem, bo UK albo Szwajcaria na niej zarabia. A co do autorki. Trzymaj się. Trzymam kciuki, że wszystko się ułoży. I nie słuchaj tych zrzęd, co to twierdzą, że muszą na Ciebie pracować. Podejrzewam, że one więcej korzystają z podatku, który ja odprowadzam, niż z tych paru groszy podatku co to one tak ofiarnie muszą odprowadzić. Najgorszy typ sknerowatych bab. To taki typ, co jak idzie gdzieś w góry, to się pluje, że w schronisku droga kawa i że jak sama by sobie zrobiła to za połowę tej ceny itd. - nie rozumiejąc, że ktoś się przecież też musi jakoś utrzymać. Wierzę, że ze wszystkim dasz radę.
  8. Skoro w każdym roku po 2000 r. rodziło się mniej dzieci, (gdzie szacunkowo tylko połowa z nich to były dziewczynki, zdolne do urodzenia kolejnych dzieci) to samo zahamowanie tendencji spadkowej to już jest pozytywny efekt (liczba urodzeń żywych z 2018 roku jest ok 10000 większa niż z 2015 r.). Oczywiście to nie jest jakiś szał jeżeli chodzi o wartość bezwzględną, ale samo zahamowanie tendencji, gdzie "do dyspozycji" z każdym rokiem było mniej kobiet w wieku rozrodczym jest optymistyczne. Ja się z Tobą zgadzam, że bogactwo bierze się z pracy i nie powinno się promować nieróbstwa. Sama jestem za państwem minimum i minimalnymi podatkami, żeby ojciec mógł zarobić na dzieci bez presji na kobiecie, że po miesiącu ma wracać do roboty. Jednak życzeniowe myślenie, że dla jakichś ideałów babka ma iść do pracy, mimo że przy 500plus jej się lepiej kalkuluje zostać w domu, jest naiwne. Ale dziwi mnie, że masz pretensje do tych kobiet, które rodzą dzieci, a nie do państwa które tworzy system, który je faworyzuje. Wszyscy piszą, że takie matki powinny się wstydzić, że żerują na innych, że korzystają z opcji, które proponuje im państwo. W tym systemie każdy powinien się trochę wstydzić, bo żeruje na współobywatelu. Na pewno istnieje osoba, która zarabia znacząco więcej od Ciebie i odprowadza w konsekwencji wyższe podatki. Może chodzi po wybudowanym za te pieniądze chodniku mniej niż Ty. Może kiedyś skorzystałaś z jakiejś ulgi, albo jakiejkolwiek bonifikaty, której koszt solidarnie poniósł ktoś, kto z tego nie skorzystał. Co za wstyd. Od razu piszę, że pracuję i nie biorę 500 plus. Po prostu dziwi mnie to, że wszyscy korzystają z jakichś ulg, albo usług bezpłatnych (czyli żerują na mnie - bo może ja z nich nie korzystam i się składam) a najbardziej plują się o 500 plus.
  9. Bo z punktu widzenia państwa jej dziecko dziecko jest więcej warte niż Twoje poczucie zrealizowania i Twoje ambicje. Ona urodzi dziecko, jakoś tam odchowa, może to dziecko skończy zawodówkę - pójdzie na operatora dźwigu, kasjerkę, a może lekarza. Tym samym jej dziecko w niedalekiej przyszłości staje się pracownikiem, pracodawca odprowadza podatki za tego pracownika. Potem dzieci tej kobiety pracują na Twoją wysoką emeryturę (na pewno wyższą, niż ich własnej matki, która nie uzbierała na taką emeryturę, podczas gdy Ty tak ofiarnie poświęciłaś się karierze). Słowem, z punktu widzenia państwa taka kobieta z pięciorgiem dzieci jest zdecydowanie więcej warta, niż Ty, Twoja praca dla zagranicznego koncernu i Twoje poczucie, że cokolwiek osiągnęłaś. Dlatego państwo bardziej się troszczy o tę kobietę, która rodzi i daje dla niego pracowników, niż o taką, która na starość, będzie z tego Państwa tylko brała (w formie emerytury), a nie stworzyła nikogo, kto by się do tego budżetu w kolejnym pokoleniu dokładał. Wierz mi, że nic nie tąpnie na polskim rynku, jakbyś rzuciła pracę i urodziła te minimum dwoje dzieci. Przeciwnie, naszemu krajowi to w przyszłości bardzo dobrze zrobi. Jak hipotetycznie żadna matka obecnie nie urodzi żadnego dziecka, to i tak nikt nic siłą rzeczy, w formie emerytury nic nie otrzyma. Więc cały system trzyma się tylko pod warunkiem, że będą dzieci, a nie że pani z komentarza powyżej ma ambicje i nie jest darmozjadem. Po prostu masz pretensje do kobiet, które widzą się tylko w roli matki, że korzystają z dobrodziejstw tego systemu i że ten system tę postawę promuje. Tak, promuje, bo dla tego socjalistycznego systemu to one i przedsiębiorcy są (za przeproszeniem) krowami, które daje to mleko na napędzanie całej gospodarki (przedsiębiorcy zatrudniając ludzi, tworząc miejsca pracy i odprowadzając podatki, matki rodząc pracowników i przedsiębiorców).
  10. Nie jest to śmieszne z mojego punktu widzenia. Bycie z kimś to też jest umiejętność. Bycie w związku to też jakiś rodzaj obowiązku, zawierzenia. Łatwiej być samemu. Mają osoby w związku prawo czuć się lepsze, tak jak niektóre singielki mają prawo też myśleć, że te pierwsze przegrały życie. Ja osobiście uważam, że więcej obowiązków i bogatsze doświadczenie ma matka, niż osoba która żyje i pracuje w posobny sposób, tyle że bezdzietna i analogicznie większe doświadczenie i szersze postrzeganie może mieć osoba, która jest w związku, niż singielka. Bycie samemu z własnego wyboru po osiągnięciu pewnego wieku to albo strach przed bliskością, albo takie trochę odpuszczanie sobie życia, żeby nie musieć się z czymś skonfrontować.
  11. Amperka

    jak Was komplementować?

    Ja usłyszałam, że mam taką głębie w spojrzeniu, że jak się patrzy w moje oczy to widać potylicę. Zawsze mnie bawią te poradniki, które mówią, że masz ją komplementować, ale tak, żeby troszkę ją zbesztać to się podjara (typu, takie masz długie nogi, że nie musisz się męczyć w tych okropnych szpilkach) - wtedy myślę sobie, że idealne by było podejść do dziewczyny i powiedzieć "ale Ty ładnie je/biesz"
  12. Ja mam starszego męża. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z kimś innym szczęśliwsza. Zawsze miałam powodzenie u rówieśników, dobrze wyglądam, zarabiam lepiej od męża, mam własne mieszkanie i nie, nie mam syndromu braku ojca. Mam wspaniałego tatę. Po prostu zakochałam się w mężczyźnie, który okazał się starszy. Wbrew pozorom, nie jestem rzadkim przypadkiem. Wśród znajomych znam jeszcze takie dwie pary. Zresztą w pokoleniu mojej mamy i babci to było zupełnie normalne, czy one postępowały zupełnie wbrew sobie, nie sądzę, bo te małżeństwa trwają do dziś. Także do autora apeluję, że jak ma odwagę, to niech działa.
  13. Nie umiesz w logikę. On młodszy już nigdy nie będzie, więc z jego perspektywy kobieta młodsza może mu dać zdrowsze potomstwo, jeżeli takie zakłada mieć. Ma sobie teraz znaleźć 40-letnią panią... umówmy się, to już jest spore ryzyko - w kontekście na przykład dwójki dzieci. Oczywiście nie uważam, że to powinna być norma - tj. taka różnica wieku. Ale oburzanie się kobiet na fakt, że facetowi podoba się dużo młodsza jest nielogiczne. A taki jest jazgot jakby babka miała w umyśle "ojej, niedługo przyjdzie taka po mojego męża". Wiem, że to nieprzyjemne, bo też byłoby mi niewesoło, gdyby wszyscy kumple mojego męża przyprowadzali dużo młodsze dziewczyny. Jak okazałyby się inteligentne i zaradne, to bym pomyślała, że po prostu działają zgodnie z naturą. Natomiast gdyby wszyscy przyprowadzili 10 lat starsze, uznałabym, że to dziwne.
  14. Masz 20 lat żeby oceniać, kto dla takiej jest starym dziadem? Chore bardziej wydaje się dobieranie w pary równolatków. Zupełnie inne potrzeby w obecnych czasach ma 25-latka i 25-latek. Uważam, że 16 lat to dość dużo, ale bez przesady. Wielu mężczyzn szuka sobie w swoim wieku albo starszej i luźno. On celuje w zdecydowanie młodsze. Wciąż uważam, że to zdrowsze dla niego i jego przyszłych dzieci niż gdyby rozglądał się za starszymi.
  15. Jakby babki czuły jasny dystans to by nie pisały. W jakiś tajemniczy sposób czują przyzwolenie na takie pisanie do Twojego męża - bo niby taki jest dla wszystkich sympatyczny. Ma potrzebę adoracji i już. Jakoś Ty umiesz zrobić tak, żeby faceci zaniechali klepania esemesków do Ciebie z zaproszeniem na kawkę. Powiedz mu, żeby nie był takim kochanym koleżką dla wszystkich pań :) Jakoś zawsze podobali mi się gburowaci faceci, którzy tylko dla mnie starali się być bardziej przystępni. Nie ufam do dziś gościom, którzy każdą damę chcą zawsze wybawić z opresji, bo przecież są tacy mili.
×