Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dozgonny

Zarejestrowani
  • Zawartość

    322
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

3 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Na pewnym etapie "leczenia" człowiek i tak zostaje sam ze swoimi problemami. Ponadto każdy lekarz ci to powie, że "wyleczenie" to sukces pacjenta, a nie lekarza.... bo to głównie jego samodzielna praca nad sobą się do tego przyczynia.
  2. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Zanim następnym razem to komuś napiszesz przemyśl swoje słowa. Stwierdzenie: "weź się w garść" to najgorsze co można napisać osobie, która ma depresję.
  3. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Nie chce tego... Tak jak wspomniałem wcześniej... nasza znajomość i uczucie, które mnie owładnęło było czymś destrukcyjnym. W moim przypadku lepiej będzie jak już nigdy Jej nie spotkam. Nie chce przechodzić znów tego samego. Tęsknie za Nią, ale wiem, że zniszczy mnie to co tkwi we mnie. Nie chce przy okazji zniszczyć Jej. Ułożyła sobie życie i bardzo dobrze. Nie ma miejsca w nim na mnie. I bardzo dobrze. Dla Jej dobra będę za wszelką cenę Jej unikał. Myślami jednak będę cały czas przy Niej. To jest moje brzemię.
  4. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Ja będę tylko udawał, że mi z tym dobrze. Nikomu się nie przyznam do tego co piszę tutaj i teraz. To noszę głęboko i skrywam przed światem. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego co przeżyłem. Każdy tylko wytyka mi, że jestem starym kawalerem. Drwią sobie ze mnie i podkreślają na każdym kroku, że mają więcej doświadczenia, że są lepsi... Tym samym uwłaczają mi i mojej godności osobistej. Mają mnie za gorszego tylko dlatego, że jestem sam.
  5. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    To niezwykle destrukcyjne gdy kogoś kochasz i obwiniasz siebie za to, bo wiesz, że nie możesz, że nie powinieneś... Coś co powinno być piękne staje się największym dramatem twojego życia.... i wówczas coś tracisz nieodwracalnie. Umierasz od wewnątrz... i jesteś o krok od.... I nagle zaczynasz rozumieć tych co odchodzą z własnej woli, a świat staje się inny.
  6. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Żałowałem, że żyję... każdego dnia umierałem od nowa i od nowa i bardziej i mocniej i wciąż... Nienawidziłem siebie za to, że jestem, że kocham, że żyję... Nienawidziłem Boga, że mnie postawił w takiej sytuacji...
  7. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Ale paradoksalnie nie chciał bym aby ze mną była... uważam, że nie potrafił bym zapewnić Jej tego na co zasługuje... Sądzę, że nie jestem wartościowym człowiekiem, który byłby w stanie dać drugiej osobie tego absolutnego minimum. Zdaje sobie sprawę z tego, że rodzina to obowiązki i odpowiedzialność... boje się, że zawiódł bym Ją, a tym samym samego siebie. Była by tylko rozczarowana moją osobą, a ja zdruzgotany... tak czy inaczej nie widzę dla siebie przyszłości... nie widziałem też przyszłości dla "nas". Tego się najbardziej bałem, że nie stanę na wysokości zadania... jako mężczyzna, mąż, głowa rodziny... Wiesz jaki to dramat? Kochać kogoś, chcieć dla tej osoby jak najlepiej i wiedzieć, że to co dobre to nie ja.... Uświadomiłem sobie, że nie jestem nic warty, że nie jestem Jej wart.... że jestem nikim.
  8. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Nie potrafię się z tym pogodzić i nie zdołam sobie wybaczyć. Taki już jestem. To jedna z moich wad... Z trudem zmieniam swoje poglądy, a tym samym zdanie. To swego rodzaju upór. Swoją drogą także pragnę aby była szczęśliwa, ale trochę mnie to boli, że jestem sam... że nie mogę być przy Niej.
  9. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    I zawsze już będę sam.... nie potrafię inaczej...
  10. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Ja chciałbym Ją przepraszać każdego dnia i wynagrodzić... To jednak nie jest możliwe. Najtrudniej wybaczyć samemu sobie.... tego właśnie nie potrafię. Zawiodłem Ją i to bardzo, ale najbardziej zawiodłem sam siebie. Nigdy bym się nie spodziewał tego, że ta znajomość wpłynie na mnie tak destrukcyjnie. Dzięki temu jednak wiem jaki jestem... Dobrze, że jest z innym. Szkoda, że prawda którą dowiedziałem się sam o sobie okupiona została krzywdą którą Jej wyrządziłem. Nigdy tego sobie nie wybaczę... nigdy...
  11. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    To też nie jest rozwiązanie. Genetyczna katastrofa.... Teoretycznie gdyby mieli tylko jedno dziecko, a nawet 2 to co dalej? Pytanie retoryczne.
  12. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Szkoda tylko, że wirus nie zważa na to kto jest dobry, a kto zły.
  13. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Tylko, że u mnie sporo tych ale... Co do wirusa, to po tym co się dzieje z moich obserwacji wynika, że ludzkość niczego się nie nauczy. To jest najsmutniejsze, że idziemy w zaparte. Nie myślimy tak naprawdę o skutkach długofalowych i metodach ich zapobiegania tylko z wielkim trudem stosujemy działania doraźne. Usiłujemy kurczowo trzymać się starych "zwyczajów", a co za tym idzie przetrwać kolejną dobę utrzymując za wszelką cenę gospodarkę. Ta zaś oparta na globalnym systemie monetarnym jest na skraju załamania. Nie jest ważne to, że ludzie umierają... liczy się giełda, produkcja, tabelki, wykresy i statystyki. Dowód? Na ulicy może się spotkać max 2 osoby, w Kościele 5, ale u nas w zakładzie 300 osób to nie problem. Gdybyśmy jeszcze produkowali żywność lub medykamenty, środki ochrony itp., ale nie... my produkujemy meble. Te z pewnością są priorytetem w dzisiejszych czasach i każdy marzy teraz o nowej szafce na buty itp. Ciekawe kto to wyprodukuje jak nas zabraknie, kto kupi skoro ludzie znikną? Po co narażać nas.. w imię czego? Mówisz abym uważał na siebie... mi już wszystko jedno. Nic mnie tu nie trzyma.
  14. dozgonny

    dla Ciebie wszystko II

    Wiesz... tak szczerze to czasami sobie tak myślę, że los sobie ze mnie drwi. No bo tak, ani nie jestem przystojny, ani nad wyraz inteligentny (mądry), zdrowie też szwankuje i pozostawia wiele do życzenia, podobnie jak i moja męskość, bogaty nie jestem... Jedyne co mam to moją emocjonalność, która zawiodła mnie w jednym z najistotniejszych momentów mojego życia. Jak tak sięgam sobie pamięciom wstecz mało rzeczy układało się po mojej myśli, a nawet jak już coś mi się udało, to było to okupione pewnymi niuansami, które ujmowało mi jako człowiekowi. Chciałbym mieć choć jeden punkt zaczepienia i wierzyć w to, że jestem coś warty. Tymczasem tkwię sobie w swoim świecie niedoścignionych złudzeń i się starzeję. Nic mnie już nie czeka, nic godnego uwagi. Monotonne życie, za którym i tak nie przepadam ucieka między palcami. Mało w nim było wzniosłych chwil, niewiele radości. I jeszcze ten wirus... jak bym i tak mało w życiu wycierpiał. Odebrał mi to czego kurczowo się trzymałem, ostatniej rzeczy, która sprawiała mi radość i pozwalała odetchnąć, planować, cieszyć się chwilą. No i masz... Teraz mam tylko moją pracę, dzięki której mogę się zarazić i smutek, który ukrywam przed światem. Człowiek planuje... i ta namiastka została przekreślona od tak...
×