Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Amita

Zarejestrowani
  • Zawartość

    25
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

20 Excellent

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Amita

    Zagroda babuszki

    Mój mąż ma takie ego, że trzeba okno otwierać, bo się nie mieści on nie zauważa subtelnych różnic czy to ja zlecam czy sam wymyśli, bo potem i tak uważa że to on zaplanował ale żeby zrobić remont, pomalować choćby to sam nie wymyśli, mowy nie ma. No i podłogi by nie umył sam z siebie, nie wiem czy w ogóle kiedyś mył? ale odkurza czasem a Jadziunię (robota myjącego) ogarnia częściej niż ja. Zmywarka to w zasadzie jego sprzęt, oczywiście częściej do puszczenia niż do wypakowania. Pranie to moja działka i ogólnie sprzątanie. Ale już kwiaty podlewa on. Ja mam więcej obowiązków, bo krócej i lżej pracuję no i uważam, że robię zdecydowanie lepiej. Coś tam poczyścił, puścił i nie wylała się woda. I mówi tak: k...a, nóżką potupać, obrazić się i jeszcze powiedzieć, że ja jej nie wspieram. O wspieraniu mowy nie było, ale co ja będę dyskutowała. Mam nadzieję, że pochodzi bez naprawy jakiś czas. Zmywarka oczywiście, bo mąż wbrew pozorom chodzi całkiem dobrze. Po 25 latach mam wypracowane środki przymusu zawoalowane i bezpośredniego przymusu również.
  2. Amita

    Zagroda babuszki

    Anusia, chcieć to mi się nie chce, ale to już konieczność, bo aż szuflady się nie chcą domknąć Na wiosnę zamknęłam biuro, czasu miałam dużo, bo dzieci dorosłe, pogoda ładna a w piwnicy stare farby, wiadro tynku elewacyjnego. I tak myślę, zamiast wywieźć to do pszoku to wezmę na działkę. Po latach udało mi się wreszcie wysprzątać "kibelek" więc porządki altanowe czas zacząć! Wszystkie szpadle, motyki i inne przeniosłam do kibelka, łącznie z milionem doniczek ( po co? mieszkasz tu, ile tu siedzisz, żeby robić taką rewolucję?) wyniosłam, wymalowałam w środku całą. Potem wymalowałam a wcześniej wyczyściłam belki przy tarasie. Potem poszłam na całość i pomalowałam ławki i co mi tam w ręce wpadło. Oderwałam stary tynk na jednej ścianie i miał mąż położyć nowy. Mamy nadal kwiecień i to pierwszą połowę 22 maja zrobiłam awanturę i położył tynk, dwie godziny mu to zajęło. To domalowałam 3 pozostałe ( tynk strukturalny, ciężko zamalować te dziurki i rowki) Tak, że tego, na 15 sierpnia miałam mieć daszek nad studnię, we wrześniu obramowanie warzywnika (deski leżą i się suszą na dachu altany, biorąc pod uwagę aurę to jeszcze się posuszą w tym deszczu ze dwa lata). No i co człowieku poradzisz? no utłuc tylko, ale, że ma zalety to jakoś dajemy radę. Przebąkuje o wymianie dachu, dobrze, że się nie leje to może zdąży Idę mięsko przyprawić.
  3. Amita

    Zagroda babuszki

    Aniu, liczę się z tym ta ma jakieś 13 lat. Ale mój naprawiacz powiedział, że to dobry model, bo już chciałam kiedyś wymienić. Okazało się, że zapchał się filtr, wyczyścił i zmywała do teraz. Może akurat da się naprawić? Dopiero niedawno ( w kwietniu) wymienialiśmy pralkę i telewizor. Nie dało się naprawić. Powinnam koniecznie rozmrozić lodówkę, ale nienawidzę tego robić, bo moja lodówka stoi na niskiej szafce. Przez co rozmrożona woda nie może na nią spływać i zawsze się nagimnastykuję z nią. No i mówię: że może zrobię? a małżonek na to: a co będziesz robiła w poniedziałek? ( poniedziałki mam teoretycznie wolne) dzisiaj się będziesz tłukła jakbyś nie mogła jutro, jak mnie nie będzie? A potem wychodzi na to, że wszystko się robi samo, bo on nie widzi Takim oto sposobem posiedzę sobie w spokoju, bo dziś wrzucam karkówkę do piekarnika i ziemniaczki też. Czyli trochę mniej roboty. Może w końcu pójdę na działkę, bo tam może już nic mi w altanie nie zostało? Bo została pompa i basen, ocalałe z poprzedniego włamania, gdyż, wiadomo, małżonek podjedzie i zabierze. Kiedy? a to już ściśle tajne
  4. Amita

    Zagroda babuszki

    Lenifa o boczku a mi tu małżonek kiełbaskę smaży pod nosem robi jajecznicę. Niestety, nie załapię się, bo ja śniadanie już jadłam. A ten zanim wymyśli i ruszy tyłek żeby cokolwiek zrobić to ja bym z głodu padła. To niech sobie sam je i tyle. Czuję w powietrzu, że dzień będzie ciężki, bo ze zmywarki cieknie woda, z tydzień chyba a mąż twierdzi, że spoko, wydaje mi się. I nagle, jak znalazłam numer do fachowca i oznajmiłam, że go jutro wzywam, to skomentował, że może to nie zmywarka a wąż do niej? Co to zmienia, to nie wiem, bo i tak ktoś musi naprawić. Zanim wpadnie sąsiadka i nas zlinczuje za zalanie. Więc jeszcze tylko kilka talerzy zmyje, zje to swoje śniadanko i może w przyszłym miesiącu dojdzie do tej zmywarki. Zawsze ma czas...strasznie mnie tym drażni, bo ja lubię szybko, mam pomysł czy tam jakąś robotę to robię i już. On ma CZAS. Ja ci to skopię oznacza, że przed wiosną nie ma szansy na realizację. Od końca sierpnia, a jakbym sama zrobiła to już dawno bym zapomniała i już nawet czosnek miałby miejscówkę. Jak wymyśli zakupy to cały dzień zajęty, bo nie wiadomo o której nagle stwierdzi: co tak siedzisz, przecież mieliśmy jechać. Ciągle zapominam, że jak facet mówi, że zrobi to zrobi, nie trzeba mu co pół roku przypominać Coś jakby się wyklarowało za oknem, od jakiejś godziny nie pada i nawet słońce się przebija.
  5. Amita

    Zagroda babuszki

    Niestety, pojęcia nie mam jak to leciało, przepis był stąd. Był taki wątek o przetworach na zimę. Nawet na eko szukałam, ale nie dodałam.
  6. Amita

    Zagroda babuszki

    Coś zniknął mój post o moim stosunku do maseczek. Ja jestem fanką maseczek. Znajoma Chinka twierdzi, że maseczka to wyraz troski o innych ludzi, dla nich to nie do pojęcia narazić kogoś na choćby katar. Podobno w ogóle Azjaci tak mają, ale innych nie znam. Obowiązek noszenia popieram, bo na empatię nie ma co liczyć. Jak to mówią, lepiej nosić jak się prosić, strzeżonego i tak dalej Acha, chirurga też znam i pielęgniarki również i mityczna grzybica płuc nikomu nie grozi. Emmi, też boleję nad rękawiczkami, choć sama ich nie noszę teraz. Jak widzę to macanie warzyw to zawsze mnie zastanawia gdzie se ktoś wcześniej grzebał, bo w mycie rąk to ja nie wierzę ludzie z wc wychodzą i nie myją a dezynfekuje może co 10. Po wyjściu ze sklepu to już prawie nikt. W ogóle jestem dziwna, bo nie znoszę jak ktoś zbyt blisko do mnie podchodzi. Przy kasie dostają szału jak mi ktoś siedzi na ramieniu i nie daj Boże do tego smarka, pociąga nosem albo dmucha odorem.
  7. Amita

    Zagroda babuszki

    Coś podobnego, a ja podejrzewałam córkę o brak poszanowania dla tostera, bo łamie się jej ze 3 razy w roku. Ewentualnie, że znany sklep wypuszcza buble Mnie się ta część szatkownicowa zawsze zapycha. Teraz to wrzucam do lidlusia i tyle. Z jarzębiny to jarzębiak robiłam, wspominamy go do dziś, mocny był i bardzo hmmm, wytrawny. Nadal leje, my już po obiedzie, surówka z rzepy i marchewki zapach taki, że muchy padają w przelocie, ale smak ok. Mamy zamiar dziś pojechać po laptop, bo ten podobno jest powolny. Mi jakoś nie muli, ale za to będę miała ten dla siebie. Już bym się rozłożyła z jakimś winkiem a tak to czekam na wyjazd Mój mąż w kwestii godziny zakupów jest niezwykle tajemniczy. Emmi, trzeba i poleniuchować wszak pewne jest, że bałagan i robota nie uciekną. Są wierne i poczekają na ciebie Też nie mam zamiaru się przepracować dzisiaj.
  8. Amita

    Zagroda babuszki

    Rany, pogoda taka, że już chyba depresję złapię. Leje, pochmurno, zimno, brrryyy. Ania, doniczki są po pomidorach, a złapały zarazę w tym roku to dlatego je umyłam poza tym nie sypie mi się w kibelku potem. Czosnek nadal nie wsadzony, reszta stoi w donicach, muszę pochować zioła i papryki, bo mi zmarzną w końcu. Ale poprawy pogody nie widać.
  9. Amita

    Zagroda babuszki

    Anniu, z tulipanami to kwestia priorytetów. Jak kupisz mega cenne cebulki to się z nimi użerasz, wykopujesz, przesadzasz. Jak kupujesz w biedrze za 3,99 10 cebulek to po prostu dosadzasz co roku opakowanie i po sprawie. Im roślinki bardziej markowe tym więcej z nimi zachodu. Nie warto, no chyba, że ktoś lubi Wczoraj padało, poszłam sobie zorganizować piwo na wieczór i pomyślałam, że kupię warzywa na rosół. Bo tak mi się nie chciało iść na działkę...Por za 4 zety mnie zmobilizował Wypiłam sobie piwko (kawy nie mogę, bo mi kabel ukradli więc mam usprawiedliwienie. Rano więc rosołek nastawiłam. Dzień słoneczny więc sprzątnęłam donice po pomidorach. Wszystko już umyte i ustawione w kibelku, czeka na przyszły sezon. Zioła i papryki, trochę pelargonii jeszcze zostawiłam na zewnątrz, bo nie było przymrozków to sobie rosną. Najwyżej doniczki będą brudne jak mi wcześniej wodę wyłączą. Na jutro mam plan przekopać resztę grządek, ale to się zobaczy, bo jutro odwozimy młodsze dziecko na stancję, na studia. U nas ogrzewanie gazowe, wspólne, to w mieszkaniu cieplutko. Samo się steruje, osobiście nie znoszę zimna i cieszę się, że jak tylko temperatura spada poniżej 10 stopni to CO się odpala nie pytając nikogo o zdanie
  10. Amita

    Zagroda babuszki

    Emmi, ja ogólnie nie pijam herbaty, nie przepadam. Ale teraz coś tam zaparzam, bo mi się zawsze kojarzysz z herbatką i odkąd tu jestem teraz to w pracy do kubka na kawę dostawiam i na herbatkę Lenifa, a zakupy netowe? ja kupuję leki, suplementy, zioła na necie. W sumie to dużo kupuję Kurier mów: jak mam panią do odbioru to ustawiam sobie panią na ósmą. Pani tak się cieszy z paczki, że mi pani robi dzień. Allimaniaczka ze mnie, kopertki są mini, ale jak czekasz 2 miesiące i myślisz, że twoje max pięć dych chińczyk zdefraudował to jak się nie cieszyć??? Ania, bendzie pani zadowolniona ale taki pokaz z termomiksem rozjaśni ci w głowie. Fakt, ja nie mam dużo drzew to i liści nie ma. Raptem 3 większe, grabić co nie ma.
  11. Amita

    Zagroda babuszki

    Tak, truskawki uprawiam na czarnej włókninie, co nie przeszkadza siać się obok krzaczka mleczom, trawom i rudbekiom sąsiadki o tak, czosnek chroni truskawki przed chorobami i szkodnikami. Podobnie marchew z cebulką, chronią się nawzajem.
  12. Amita

    Zagroda babuszki

    Emmi, z nasion nie, ząbki czosnku tylko, to za rok wykopiesz piękne główki. Pora to teoretycznie połowa października, ale to na czuja trzeba, bo jak za wcześnie to za duże powychodzą szczypiorki i podmarzną. Co też, z doświadczenia napiszę, nie bardzo im szkodzi. Harnaś jest ozimy czyli i mocno mrozoodporny. W tym roku tak do połowy października myślę go posadzić, bo może listopad być już zimny. Tylko pamiętaj, że ja na biegunie ciepła mieszkam to mam łatwiej, u ciebie i Ani może być zasadne posypać liśćmi, ale to u ciebie też żaden problem, bo surowca masz od groma i ciut. Czosnek nie lubi przenawożenia, za to go kocham w uprawie, prawie nie choruje i mało co go lubi żreć.
  13. Amita

    Zagroda babuszki

    Mnie zimny i deszczowy październik mocno zaskoczył. Mam jeszcze trochę do zebrania marchwi, buraczków i selerów. bo pory zostaną w gruncie. Ostre papryczki też wiszą na krzaczkach. donice po pomidorach nie uprzątnięte. No i miejsce na czosnek nie przygotowane. A to musi być porządnie przekopane. Reszta to jak leci, razem z resztkami roślin, naci, liści i chwastów co zdążyły urosnąć. Posypałam mocznikiem, podobno szybciej się masa przerobi. Potem wiosną i tak trzeba spulchniać ziemie przed siewami. Truskawki jak opieliłam połowę w sierpniu tak zostało, powoli się wyrównuje Ja to dopiero jestem leniwiec. Ale nie cierpię robić na działce jak jest mokro i zimno. Oglądam te czyste zagonki u innych i zachodzę w głowę jak to robią, bo u mnie a to się rukola wysieje, a to roszponka, a to coś zostaje dłużej np. rzepa. I uprawiam slalom ze szpadlem miedzy samosiewkami.
  14. Amita

    Zagroda babuszki

    Emmi, Ania to się z tym czosnkiem obchodzi jak z jajkiem Ja, po skopaniu ziemi, jak już uznam, że czas (nawet w listopadzie) kupuję czosnek harnaś na zieleniaku. Takim patykiem do robienia dziurek robię dziurki, wrzucam tam po ząbku, przegrzebie pobieżnie coby te dziury zasypać i na tym koniec. wiosną przeplewię i w lipcu wykopię. tyle, da!dam!. Na plony czosnku nigdy nie narzekam.
  15. Amita

    Zagroda babuszki

    dzień dobry. Od razu na szybko odpiszę Ani, potem doczytam co tam ciekawego napisałyście. Więc tak: parowar, blender, ciecie warzyw na surówki, placki ziemniaczane wychodzą super. Młynek do nasion, kawy, mięsa nie mieliłam, ale też się da. Jogurt bardzo łatwo, bo ustawiasz sobie temperaturę grzania. Garnek do gotowania zupy, tylko dla was to będzie za mały. Ale już np tylko dla siebie i męża jakiś gulasz to spokojnie.Szybko i sprawnie robi się wszelkie dżemy, powidła, przeciery. A mam taki pomysł, masz może kogoś kto zajmuje się dystrybucją termomiksa? to umów się na prezentację, wtedy ci pokaże co potrafi a to wszystko to samo. Powidła śliwkowe to wsypujesz wypestkowane śliwki, dajesz cukier, włączasz i zapominasz. Za pół godziny wlewasz do słoika, nic się nie przypala, nie mieszasz, możesz sobie wtedy coś innego zrobić albo posiedzieć na kafe
×