Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość podobna

Dorosłe Dzieci Alkoholikow

Polecane posty

Gość jenix
miałam szczęście że mama podjęła słuszną decyzję i odeszła od ojca kiedy ja i mój brat byliśmy jeszcze mali. Podziwiam ja za to że potrafiła powiedzieć dosyć. On nie potrafi traktować nas jak swoich dzieci i my nie traktujemy go jak ojca, to dla nas zupełnie obcy człowiek, i to był jego wybór. wiem jak jest trudno . Teraz widzę jak moja ciocia się męczy ze swoim mężem. Starała i nadal sie stara pomóc swojemu mężowi od lat ale on tego nie chce. Nadal pije i nie obchodzi go to że cierpią jego dzieci i żona. jaka ja jestem? cicha, spokojna, potrzebuję tego żeby ktośmnie zakceptował ze wszystkim jak jestem.Nie otrafie móić kocham. Nie potrafię okazywać czułości, przytulić kogoś. Zawsze trzymam sie na dystans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam. Niestety nie jest to przyjemny temat dla mnie. W tym momencie mam 20 lat, mój ojciec po wypadku i złamaniu kręgosłupa zaczął pić. Po licznych zabiegach i 4 miesięcznym pobycie w szpitalu zaczął chodzić, jednak to najwidoczniej nie było dla niego wystarczającym powodem do tego, by być szczęśliwym na tyle żeby nie pić. Pił ok 2 lata w ilości do zniesienia i gdy nikt tego nie widział. następne 5 lat już nie kończyło się na 3 lub 4 piwach... Mama wyjechała za granicę, bo nie było czasami kasy na jedzenie, siostra założyła rodzinę... został sama z alkoholikiem w domy gdy miałam 13 lat. Wszystko było do zniesienia, ale z miesiąca na miesiąc sytuacja się pogarszała, przez ten cały czas kłamałam mamie przez telefon, że tata O.K i wogóle wszystko jest w porządku, żeby tylko się nie martwiła. Robiłam to, ponieważ wiedziałam jak ciężko pracuje i że jest tam kompletnie sama, nie chciałam jej dobijać bardziej. Przyjeżdżała co kilka miesięcy, na Święta i takie tam okazje. Mama przyjeżdżała na 3-4 dni, więc ojciec się hamował żeby myślała, że nie ma z tym problemu, że jest po prostu typowym chłopem, pijącym piwko przed TV. Problem jednak mnie bardzo męczył, w szkole koledzy i koleżanki mówili mi czasami, \" wiesz widziałam twojego tatę jak szedł pijany i trzymał się muru \", nie wiedziałam co powiedzieć, po prostu było mi wstyd... Ojciec tylko dorabiał czasami na \"fuchach\", jest \"złotą rączką\" tak zwaną, więc często był w domu gdy wracałam ze szkoły. Zdarzyło się, że nie wyłączył kuchenki i zasnął... w domu dym, biało, tli się z okna a ja wracam ze szkoły i kuchnia się pali a on śpi w dobre pies już charczy i leży pół żywy. Awantury, podbite oko, wyrwane włosy... Z resztą nieważne, po co ja to piszę, lata temu... I tak przez następne 4 lata pił, to pół litry sam do obiadu, szedł spać, obudził się to jakieś następne pół litry, nie jadł za wiele, albo zasypiał z twarzą w talerzu, przez te 4 lata przeżyłam małe piekło, chodziłam tylko zanim i sprzątałam wszystko, w szkole problemy, zaczęłam palić papierosy, nikt oprócz mnie i mojej siostry nie widział problemu. Mama chyba nie wiedziała, że ten problem dotknie naszą rodzinę. W końcu mama ściągnęła ojca do siebie. Wyjechał. Myślałam, że się wreszcie ocknie. Dostał pracę, raz był spokój a raz nie. Mama w ciągu roku przekonała się, że jej mąż jest alkoholikiem. Wzięła rozwód. Jakiś czas nie mieszkali razem. Ale ojciec narobił takiego wstydu, że potrafił podczas pracy tak się opić, że zasnął z butelką w ręce. Pracował u tych samych ludzi co moja mama, mama jest pomocą domową, tata robił różne remonty, instalacje. Obydwoje stracili pracę, nikt już nie chciał przyjąć do pracy ojca po znajomościach, mama narobiła sobie wstydu polecając go. W końcu po 7 latach podjęłyśmy z siostrą i mamą decyzję o oddaniu ojca na leczenie. Nie będę opisywać jak przebiegało, ile nerwów nas to kosztowało, mama wracała do Polski co 2 tygodnie, żeby płacić za leczenie. Udało się. Tata nie pije rok. Mieszka z mamą za granicą. Co mi zostało? Mieszkam od 17 roku życia sama, gotowałam już od 15 roku życia raczej sobie sama, skończyłam na szczęście dobrą szkołę, mimo problemów, jakie miałam z nerwami. Jestem strasznie choleryczna, niespokojna, nie potrafię panować nad nerwami i emocjami, często rzucam w nerwach przedmiotami, nie potrafię dogadać się spokojnie w urzędach, na poczcie, ludzie na mnie patrzą, ponieważ reaguję strasznie nerwowo, robię się cała czerwona z nerwów, cała się trzęsę i w rękach nic nie mogę utrzymać.Od roku mieszkam z chłopakiem, od 2 lat jesteśmy razem, wie o wszystkim. Bardzo wiele nas łączy, ale czasami on nie rozumie, że nie wystarczy panować nad sobą, bo nerwy są tak zszarpane, że się nie da. Z tego powodu, przy kłótni nie panuje nad sobą, jakby demon we mnie wstąpił. Jestem osobą szczęśliwą, problemy z pieniędzmi minęły, ale pamięć z tych 7 lat nie minęła, nie mówiąc o kontaktach rodzinnych, każdy ma żal do ojca, nie jest tak jak powinno być, tego nie da się zapomnieć, i mimo tego, że widzę dużą poprawę u ojca, nie potrafię powiedzieć mu miłych słów, przytulić mimo tego, że jestem osoba bardzo emocjonalna... Wiem, że już z upływem czasu potrafię panować nad emocjami bardziej, tak naprawdę już nigdy nie będę tą samą osobą, która byłabym bez przejść z ojcem. Pocieszeniem dla mnie jest, że nie doznałam licznych awantur ( oczywiście się zdarzały ) ani molestowania, bo wiem, że takie sytuacje są o wiele cięższe. Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale bardzo mi ulżyło, bo tego tak naprawdę nie da się ująć w 2 zdaniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczynaaaaaaaaaa
moj chlopak ma syndrom DDA!! jest nieufny dla ogolu (rowniez dla mnie) podejzliwy nie okazuje mi uczuc :o nie przytuli nie pocaluje nie powie kocham :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Acha, zapomniałam zapytać, czy macie całkowite obrzydzenie do alkoholu? Ja chyba mam, mimo tego lubię siąść ze znajomymi i napić się. Ale z drugiej strony nie mogę nie korzystać z życia, bo ojciec był alkoholikiem i ja też wpadnę w alkoholizm jak on. Mam umiar, to nas różni. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexandra72
Ja unikam alkoholu jak diabel swieconej wody....dla mnie alkohol to najwieksze zlo tego swiata. I nie lubie powiedzenia "alkohol jest dla ludzi". No tak dla LUDZI a nie dla dzieci alkoholikow!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniq
Ja długo miałam uraz i do alkoholu i do wszelkich imprez, po prostu w środku odrzucało mnie na myśl o jednym czy drugim. Ale z czasem jakby powoli przechodzi... Lubię czasem wypić wino, to jedyny trunek, który kojarzy mi się z kulturą picia, na resztę nie chcę patrzeć, bo przed oczami mam wtedy tylko złe wspomnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezNikaa
Witam wszystkich. Nie wiem czy dotyczy mnie ten problem, bo nie jestem dzieckiem alkoholika.. ale od 3 roku zycia mieszkam z alkoholikiem.. Mam teraz 22 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezNikaa
Aha mam jeszcze do Was pytanie. Mój były chłopak jest DDA , nasz zwiąek był pełen niepewnosci z jego strony, raz był zazdrosny raz uważał ze jednak mnie nie kocha.. Teraz nie jestesmy razem.. myslicie ze to w jakim domu się wychował mogło mieć wpływ na to jak teraz traktuje mnie? Raz kocha i chce wrócic drugi raz mówi ze nie kocha i chce byc sam:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem dda
czy wazny jest dla was seks?? bo w sumie w moim zyciu nie gra on wiekszej roli, wazniejsze jest przytulanie i czucie bliskosci drugiej osoby... chyba brak czulosci w dziecinstwie to spowodowal... bo coz moze dac zachlany ojciec z nieprzytomna matka??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka sama jak wy
YoungHypnose-pozwalam sobie czasem na jedno piwko ,lub słabego drinka,lecz rzadko ,a obrzydzenie i strach czuje do pjanych ludzi. >>bezNikaa wydaje mi się że też Ciebie to dotyczy //jestem dda -dla mnie seks jest ważny ,ale nie najważniejszy.Przytulanie i czucie bliskości u mnie jest na pierwszym miejscu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem dda
juz myslam, ze ze mna cos jest nie tak. ja niestety pije za duzo, wtedy czuje sie lepiej... musze cos z tym zrobic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciupaga
witam:) ja jestem dda, nawet pisalam o tym duza prace dyplomowa. powiem wam ze kiedy ja pisalem znalazlem u siebie wiekszosc cech ktore charakteryzuja dda...to smutne ze wine za to ponosza nasi rodzice, ktorzy powinni nas uchronic od tego. ponadto mnie osobiscie dobija moja zmiennosc nastrojow i odseparowywanie sie od swiata no i czasem to ze postrzegam inne osoby (nowo poznane) za wrogow nr 1. to jest ohydne!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zmiennosc nastrojow to normalka. dzisiaj np. wymyslilam, ze nie chce jechac do domu na swieta, bo swieta kojarza mi sie z pijanymi rodzicami i gadaniem babci \"dlaczego ich nie przypilnowalas?\" jakby 10-letnie dziecko mialo wplyw na to czy rodzice sie upija czy nie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezNikaa
J tez nie lubie swiąt za to ze zawsze był na nich alkohol.. Kiedys strasznie sie o to sprzeczałam, dlazego nie mozna bez.. teraz dałam spokój juz nikogo nie zmienie.. a wigilia u mnie wygląda tak, ze zaraz po wieczerzy odchodze od stołu:/ Chuśtawka emocjonalna .. i nasłuchiwanie czy facet mojej mamy którego traktuje jak ojca nie wraca pijany.. Kiedy w srodku nocy dzwoni telefon a jego jeszcze nie ma mam wrażenie ze, jest to w sprawie jego smierci:| Albo ze ktos inny nie zyje.. chyba powinnam sie leczyc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a macie cos takiego jak ja?? mieszkam na stancji i jak ktos przyjdzie pjany to nie zasne dopoty dopoki ta osoba nie polozy sie spac. tragedia jest. slysze wszystko co robi i sprawdzam czy gaz wylaczony, czy gdzies papieros sie nie pali.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniq
Ja miałam tak, że dopóki ojciec nie wrócił do domu na noc, to nie mogłam zasnąć, byłam niespokojna, czujna, wyczekująca na to, co dziś będzie , co się stanie. Dopiero jak wracał, to w pewnym sensie się uspokajałam i dopiero wtedy zasypiałam, czasami bardzo późno w nocy ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniq
A jeśli chodzi o święta, to dla mnie najgorsze były te pierwsze po rozwodzie rodziców, po raz pierwszy bez niego... Wtedy naprawdę zrozumiałam, że moja rodzina się rozpadła i było mi z tym bardzo źle. Teraz już chyba nie czekam na święta, nie potrafię sie z nich cieszyć. I tak jak wcześniej kojarzyły mi się ze świętami rodzinnymi / jakiekolwiek by nie były/, tak teraz odczuwam tylko pustkę ... / patrząc na nie oczywiście tylko od tej strony, nie mówię o ich sensie religijnym /

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ka___rolcia 28
witajcie cieplutko :) też jestem DDA, ostatnio zaczęłam się zastanawiać dlaczego niektóre dzieci stają się DDA a inne nie. przyklad z mojego domu: pochodzę z niby normalnej rodziny, rodzice pracowali zawsze, nigdy nie było burd czy libacji w domu ale jak tylko pamiętam ojciec był zawsze pijany (mniej lub bardziej) a matka zawsze robiła mu awantury. to co pamiętam z domu to zapach pijanego ojca i awantury domowe, domu z którego zawsze chciałam się wynieść i nigdy nie wrócić :( stało się usamodzielniłam się, jestem od nich zupełnie niezależna-nie są mi do niczego potzrbni, są tylko powodem mojego wstydu.nie odwiedzam ich, nie mam potzreby. z racji nadchodzącyh świąt mój brat zaczął rozmowę na ten temat-jak sobie święta wyobrażam itp. rozmawialiśmy bardzo długo, pierwszy raz chyba komuś o tym powiedziałam, wyżaliłam się i....zrozumiałam że mój brat nie jest DDA .a przeciez przeszliśmy przez to samo piekło. on nie widzi problemu tak jak ja, jest normalnym człowiekiem (niepijącym). ja nie jestem w stanie tworzyć normalnego związku, nie założę rodziny bo wiem że się do tego nie nadaję-nie umiem kochać przekazywac uczuć itp. a mój brat jest normalny.zastanawialiście się czemu tak jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciszona
witam serdecznie.Jestem tu nowa, z wielką ciekawością przeczytałam Wasze wypowiedzi, mam nadzieję ze mnie też ktoś przeczyta:-).Mam 28 lat i pamietam doskonale moment kiedy moja zawsze ukochana mama zaczeła mieć problemy z piciem.W zasadzie piła od zawsze,lecznie sprawiała większych problemów ta sytuacja ,bo jak doskonale wiecie kazdy alkocholik doskonale potrafi sie kamuflowac i manipulować rodziną.Ale z czasem kontorla nad piciem zamiera,o tym tez doskonale wiecie.I wtedy pierwszy raz pojawił sie wstyd za pijaną matke.Pierwsze przyjęcie chłopka w domu a ona pijana bzdury wygadująca i wiele wiele innych sytuacji.Napewno nie jedno z Was przeszło piekło ,i wyobrazacie sobie sytuacje, na jakie stresy narazone sa dzieci alkocholika.I tak mijały lata.Codziennie zamartiwanie sie czy dzis znów nie bedzie pijana ,czy znowu nie zawiedzie itd.Byłam pewna ze jak wyjde za mąż,wyprowadze sie ,odetne sie od tego piekła,zaczne normalnie życ.Niestety nie udało się.Z racji tego ze nie mieszkam zbyt daleko,czesto na prosbe taty wpadałam do niej zobaczyc czy jeszcze "zyje'',czy gazu nie odkreciła albo czy nie połknęła jakis tabletek itd.Trwało to wszystko siedem lat od kiedy wyniosłam sie z domu.Oczywiscie mogłam poprostu przestac tam zaglądac,ale chyba miłośc do ojca a jescze pomimo krzywd do matki nie pozwoliła mi na to.Byłam na kazde zawołanie,odbierałam kazdy telefon którym mnie nękała.Prosiła o cos a potem od najgorszych wyzywała bo była juz w amoku.Od jakiegos czasu tata zaczał uciekac z domu na noce,bo bał sie że nie wytrzyma nerwowo,zatrzymywał sie u mnie,zawsze mam dla niego otwarte drzwi.Problem tak bardzo wzmógł na sile ze postanowiłam coś zrobic,pomimo tego ze juz z nią nie mieszkam nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie.Udałam sie do miejskiego ośrodka odwykowego i zgłosiłam ja na przymusowe leczenie.Mysle ze wiecie na czym polega takie zgłoszenie wiec nie bede rozpisywać.Sama tez skorzystałam z pomocy psychologa na terapi dla rodzin alkocholików.Podchodziłam do tego sceptycznie a jednak musze Wam powiedziec że taka terapia naprawde działa.Zauwazyłąm wczesniej u siebie wiele cech o ktorych pisaliscie.Chodze tam od miesiąca,rozmawiam o tym co mnie boli jak dzis sie czuje itd,i walcze z własną osobą.Naprawde to działa.Wiele mnie ten krok wprzód kosztował.Teraz matka jest jeszcze bardziej krzywdząca ,bo nie zgłosiłąm jej anonimowo,uznałam ze powinna wiedziec że to ja ,jej córka tak wyrodnie postąpiła.Teraz czekam jak sie potoczą jej i moje losy.Zaczynam dzięki terapi widziec świat w innych kolorach,inaczej patrze na męza ktory tez pije piwo.Jakos mi fajniej a czułam sie tak samo jak wiekszosc z Was.Dziękuje ze mnie wysłuchaliscie.Bede śledzic wasze wpisy.Ciesze sie ze tu trafiłam w sumie przez przypadek.Pozdrawiam ciepło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciszona
wybaczcie błedy,ale nie o ortografie chyba tu chodzi :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexandra72
Witaj! Mam pytanie do wszystkich DDa, czy w takze macie niskie poczucie wlasnej wartosci??? Jak sie tego pozbyc? ja sie caly czas czegos boje....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tezdddddda
mam poczucie nizszej watosci, nie mam znajomych, pzycjaciol, chlopaka, nie mam ochoty na zabawe, jak mysle co przeszlam zastanawiam sie dlaczego ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciszona
witam:-)...uwierzcie w siebie,wtedy strach przed życiem zniknie a i przyjaciele się pojawią. Trudne ale możliwe.Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexandra72
Trudne....moj ojciec nazywal mnie "gownem"....i jak czlowiek ma teraz miec wysokie poczucie wlasnej wartosci.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciszona
...tak sobie siedze i myśle i powiem Wam kochani że w końcu zobaczyłam na co ''skazywałam'' męża. Ktoś napisał,że na krzyki i kłotnie o bzdury wolał nie reagować bo sie bał. U mnie było tak samo.Ciężko było mu ze mną wytrzymać teraz to widzę.Jeszcze nie jest doskonale ale wierze ze wyjde z tego całkowicie.:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyciszona
alexandra,,wiem jak Ci cięzko,,ja byłam dla mojej matki kur...,piz...popierdol..... i wiele innych musiałabym przytoczyć,ale wiesz od kiedy zaczełam chodzic na terapie uświadamiam sobie że oni są poprostu chorymi ludzmi,których trzeba leczyć,że nie robią tego bo tak czują i myślą,gdyby ojciec nie był alkoholikiem pewnie nigdy by Cie tak nie nazwał.Nauczyłam sie nie słyszec tych przykrych słow. Bedą nas jeszcze za to przepraszać jesli oczzywiscie zdązą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szukam DDA Łódź
ja wróciłam po 17 latach do "rodzinnego domu" z dzieciństwa matkę pamiętam pijaną...na 17 lat stąd zniknełam wracam...matka dalej pijana a ja dalej się czuję jak....to dziecko.....mam 32 lata nic mi w życiu nie wyszło :-( owszem wykształciłam się i zarabiam na siebie....ale czy nie to musiałam robić jak by łam dzieckiem? dbać o siebie? bo matka nie dbała? nie ułożyłam sobie relacji międzyludzkich, nie mam faceta choć miewałam ich wielu, ale nie do związku, bo nie wiem co on oznacza boję się. nie wierzę w siebie chcę podjąć terapię, jestem bardzo samotna :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexandra72
Wiem o tym, ale przeciez kazdy czlowiek ma wolna wole, i musi dokanac wyboru. Ja wiem ze prawdopodobnie moj ojciec byl tak samo nazywany i obrazny przez swojego ojca, dlatego powinien wiedziec lepiej....on wie jak to boli...a mimo to...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość djklasde
Dobry wieczór.Nie chce się rozpisywać na swój temat.Nie jestem DDA ale alkoholiczką.Nie piję od ponad roku,mój mąż pije jednak nadal.Zrobie wszystko aby moje dzieci choć troche zapomniał ile krzywdy im wyrzadziłam.Zastanawiam się czy powinnam męża odejść,stara sie nie pić ale średnio mu to wychodzi.(ja jestem po leczeniu na które sama się zdecydowałam)Zastanawiam się też czy dzieci są w stanie mi wybaczyć.Co myślicie o tym Wy,dzieci alkoholików tak jak niestety moje dzieci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexandra72
Pokaz im ze je kochasz i ze one sa dla Ciebie najwazniejsze. Sprobuj wplynac na meza, pomoz mu, wspieraj go, ale daj mu do zrozumienia ze dodro dzieci jest dla Ciebie najwazniejsze!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×